16 min. Miasto, noc, deszcz, neony. I chłopak z anatomicznym sekretem.
ok. 25 minut | hardcore, anal, brachole
Irek i Łukasz od lat wynajmowali razem mieszkanie. Często wypadali na imprezy, siłkę, piwo czy pizzę A wieczorami zazwyczaj oglądali Netflixa.
Pewnego wieczora, gdy leżeli na kanapie z nogami na stole i bez nadmiernego zaangażowania oglądali telewizję, Łukasza wzięło na zwierzenia:
– Ostatnio na weekend, jak cię nie było, pobiłem rekord w zaliczeniu i urosło mi ego.
– To znaczy?
– Trzy laski. Z rzędu. Serio.
– Wow, świetnie byku – Irek uderzył go pięścią po przyjacielsku w ramię i przybili sobie piątaka. – Jeszcze trochę a zbliżysz się do mojego rekordu. Pięciu facetów w jedną noc – zaśmiał się i wziął kawałek pizzy. – Musiałeś wziąć z anchois? Wiesz, jak nie cierpię tego gówna.
– Koleś z pizzerii ją polecił. A ty jesteś zawodowym eskortem, to se możesz trenować do woli. Geje ciągle się chcą ruchać. Faceci hetero tak łatwo nie mają – skwitował Łukasz. – Musimy bawić się w podchody, w uwodzenia, to nie takie proste. A jak nie chcesz, to nie jedz. Mi smakuje.
– A chociaż mocne orgazmy miałeś? – spytał Irek, biorąc do ust tłusty kawałek.
– Mega mocne. I spusty też pełną pałą. Jedną laskę zalałem po twarzy. Ale… Czegoś mi brakowało.
– To znaczy?
– Sam nie wiem. Rucham je, są mega chętne, ale zauważyłem, że brakuje mi w seksie czegoś ważnego. Ale sam nie wiem, czego. Coś, czego jeszcze nie przeżyłem. Wiesz, o co mi chodzi? I czemu jesz tę pizzę? Przecież ci nie smakuje.
Irek wzruszył ramionami, ugryzł kawałek.
– Pizza jest jak seks. Nawet jeśli zła, to i tak jest dobra. A propos seksu… To nie wiem, o co ci chodzi. Mój seks jest zawsze w 100% zajebisty – wziął łyk piwa, żeby złamać smak pizzy. – Co prawda ruchałem się jako eskort też z kobietami, ale to nie było to. Za to w gejowskim seksie nigdy niczego mi nie brakowało. Zawsze czuję pełne… spełnienie.
– O właśnie, to słowo. Spełnienie. Chyba tego mi brakuje.
– Może nie czujesz z tymi lachonami żadnej więzi? Skąd ty je w ogóle bierzesz? Z dyskoteki? Z żadną dłużej nie byłeś. Jebiesz je raz czy dwa i odstawiasz.
– Może… Sam nie wiem. Kurwa, serio mnie to gryzie. Może powinienem spróbować… gejowskiego seksu?
Irek miał już wziąć łyk piwa, ale zdębiał.
– To tak nie działa, byku. Jesteś hetero. Jeśli czegoś ci brakuje w seksie, to raczej szukaj tego na swoim poletku – wytarł sobie usta serwetką, którą zmiął i rzucił na stół. – Seks gejowski jest zajebisty, ale jeśli nie miałeś na tyle szczęścia urodzić się gejem, to raczej niewiele już zrobisz.
– I mam do końca życia czuć, że coś jest nie tak? – Łukasz chwycił swój kawałek pizzy. – Mam się męczyć z tą myślą?
– Nie, nie wiem. Gadasz, jak niedoruchana panna. Może po prostu nie trafiłeś na tą właściwą kobietę?
– Przeruchałem w życiu setki lasek. Chyba bym w końcu trafił na jakąś właściwą, jeśli taka by istniała.
– Może powinieneś iść do specjalisty. Nie znam się na heterykach i tych waszych dylematach. Jest chyba jakiś… heterolog?
– Naucz mnie gejowskiego seksu.
Irek prawie zakrztusił się pizzą, a piwo niemal ulało mu się z ust. Odłożył je i spojrzał kumplowi w oczy:
– Jak? Na diagramach kołowych, kurwa?
– Nie, mówię o praktycznych ćwiczeniach. Jak na siłce. Wiesz, konkretny plan ćwiczeń. W sumie czym to się różni?
– Co? Odbiło ci? Nie ma mowy. Jesteś moim najlepszym kumplem, a nie jakimś szmaciarzem z klubu czy klientem. Za bardzo cię szanuję, żeby to zjebać. I w ogóle nigdy nie robiłeś tego z facetem?
– No nie…
– Jezu, nigdy? Kurwa, współczuję. Tyle cię ominęło….
Łukasz patrzył na niego tęsknym wzrokiem.
– Ale nie, nie ma mowy – uciął Irek. – Jesteśmy kumplami. Z kumplami się nie rucham.
– Kurde, stary, nie bądź taki. Jesteś trenerem fintess, modelem, a do tego eskortem. Kto by mnie lepiej wprowadził w gejowski seks?
– Odpada – Irek chwycił piwo i zrobił duży łyk. – Gejowski seks nie jest dla wszystkich facetów. Wszystkim tak dobrze być nie może.
Przez chwilę leżeli tak w milczeniu.
– A co jak poznam niedługo laskę i się z nią hajtnę i nigdy nie dowiem się, jak to jest z facetem? Może do końca życia będą nosił w sobie tę pustkę? I potem moje małżeństwo się posypie…?
– No to się posypie – znów zrobił duży łyk. – Połowa małżeństw hetero się w sumie rozpada. Mogłeś eksperymentować na studiach medycznych. Podobno co trzeci ratownik jest gejem.
– A może nie jestem do końca hetero? Może tkwi we mnie taki mały gejek, który czeka na uwolnienie? – zaśmiał się. – I drapie tam od środka i krzyczy: stary, pomóż, proszę… – dodał zniewieściałym głosem i zaśmiał się.
– Jakby był, to byś go już odkrył, głupku. Myślałbyś o fiutach już od maleńkości. Czemu dali tak mało sosu czosnkowego?
– A może pokażesz mi seks gejowski i nagle zmienisz mnie w geja? Sam mówiłeś, że bycie gejem jest najlepszą rzeczą na świecie. – śmiał się dalej. – Może nawet zostaniemy parą.
Irek popatrzył na niego sceptycznie.
– No co? – kontynuował Łukasz. – Słuchaj, byłoby nam ze sobą dobrze – zaczął spokojnie tłumaczyć. – Ty dobrze gotujesz, ja lubię myć naczynia. Ty masz gust w urządzaniu wnętrz, ja znam się na samochodach. Ty…
– Dobra, skończ, nie będziemy parą. Jesteś zajebiście przystojny, uwielbiam cię, oddałbym za ciebie życie, ale… jesteś po prostu moim kumplem – skwitował Irek i ugryzł kawałek pizzy. – I tak dobrze, że nie wziąłeś tej kurwa z ananasem.
– Stary, nie bądź taki. Pokaż, jak to robią faceci. Może akurat będzie fajnie. Zabawimy się, a ja się czegoś dowiem o gejach… – zawiesił się na moment. – Jak nie, to następnym razem wezmę dużą z ananasem.
– Jak jeszcze raz weźmiesz z ananasem, to ja zamówię abonament na farmerską. Wiem, jak uwielbiasz buraki w pizzy. Idź sobie włącz pornola gejowskiego, to się dowiesz, jak to robimy.
– Myślisz, że na to nie wpadłem? Oglądałem, ale nie czuję tego. Bo nie wiem, jak to jest brać w tym udział. Ale coś mi mówi, że może tam właśnie znajdę to… no… spełnienie. A poza tym… Jakoś trzeba spalić tę pizzę.
Irek popatrzył na niego znów nieco sceptycznie i westchnął głęboko. Odłożył żarcie i piwo.
– Dobra, to co chcesz wiedzieć? Jak geje się ruchają? Na tysiące sposobów. Ruchamy się w gębę, w dupę, spuszczamy się sobie, gdzie tylko się da. Robimy to romantycznie, czule, brutalnie i ostro. Robimy to w domach, w łóżkach, pod prysznicami na siłkach, na dworcu centralnym i na łąkach. Robimy to sami, w dwójkach, trójkach i w grupach…
– Chcę się dowiedzieć, co sprawia przyjemność w seksie męsko-męskim. Co was do tego ciągnie? Gdzie tkwi sekret?
Irek pochylił się w stronę kolegi w pozycji eksperta i zaczął tłumaczyć:
– Jest mnóstwo rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Geje są mistrzami w czerpaniu rozkoszy ze swoich ciał. Wyzwalamy się w ten sposób, odrzucamy społeczne konwenanse. Wy, hetero, robicie to tylko w jedną stronę, w jednej roli, pozycji i to głównie po to, żeby spłodzić dzieci. My, geje, możemy zamieniać się rolami. Kto kogo przerucha jest kwestią dyskusyjną. I możemy to robić, jak chcemy.
– No tak… to ciekawe. To tworzy więcej kombinacji.
– Jasne, że tak. Posłuchaj. Załóżmy, że masz sześcioro ludzi: trzech facetów i trzy laski. To daje Ci dokładnie dziewięć możliwości uprawiania seksu, tak?
– No… chyba tak. Każdy z trzech kolesi może ruchnąć maks trzy laski. Trzy razy trzy równa się dziewięć.
– A jak masz sześcioro gejów? To każdy może z każdym i to w dwóch rolach: jako aktyw i pasyw.
– Woow, to daje… ile kombinacji?
– 24 – Irek uśmiechnął się z dumą i zrobił łyk piwa. – Mamy o wiele więcej opcji. To dlatego gejowscy aktorzy porno mają dłuższy cykl życia produktowego niż hetero.
– O kurwa. Serio ciekawie. To pewnie dlatego tak się ruchacie na potęgę. Bo chcecie sprawdzić wszystkie możliwe – zaśmiał się.
– Coś w tym jest. W sumie geje to hedoniści i niewiele robią sobie ze społecznych ograniczeń. Nie ograniczamy się, jak wy, hetero, do związków monogamicznych. Tworzymy trójkąty, związki otwarte, poligamiczne. Bywamy z wieloma facetami naraz na legalu. Chcemy czerpać z seksu pełnymi garściami.
Łukasz przez chwilę myślał nad tym ogromem możliwości – jednocześnie pochłaniając z apetytem kolejny kawałek pizzy.
– No dobra, ale jak dojść do tego, która z tych kombinacji da mi poczucie spełnienia.
– Trzeba się ruchać po prostu – Irek zaśmiał się. – Następnym razem weźmiemy pepperoni.
– To co, spróbujemy?
– Drugiej dziś nie wepchnę.
– Mówię o seksie – dodał Łukasz i patrzył na kolegę.
Irek westchnął i ponownie odstawił pizzę oraz piwo:
– Jesteś jednym z tych tzw. hetero, którzy oglądają swoje hetero pornole tylko, jeśli grają w nim też faceci?
– No czasem oglądam… są tam też faceci.
– No właśnie, heteryccy hipokryci. Cycki fajne, cipki fajne, ale kutas na ekranie musi być, co nie? Bo inaczej „to nie to samo” – śmiał się Irek. – Wy, hetero, oglądacie więcej kutasów na filmach, niż my kiedykolwiek zdołamy.
– No więc sam widzisz – odparł Łukasz. – Jasne, oglądam kutasy kolesi, które ruchają panienki. Czasem pozazdroszczę takiemu aktorowi wielkiej szkapy. Może jest we mnie trochę geja.
Łukasz zagiął Irka jego własną argumentacją.
– Dobra, zrobimy test, czy serio jesteś gejem i czy się do tego nadajesz – odparł Irek.
Nachylił się i zaczął mu lizać ucho. Jęzor chłeptał mu w małżowinie. Łukasza strasznie to połaskotało, aż wzdrygnął.
– Jest nieźle – odparł. – Staraj się dalej.
Następnie ściągnął spodnie, ujawniając kształtne pośladki i umięśnione nogi. Finalnie zsunął bokserki. Jego genitalia były uderzająco wielkie. Masywne jaja i tłusty, choć uśpiony jeszcze penis.
Miał idealne ciało. W końcu pracował nad nim latami. Było reklamą jego biznesów.
Usiadł naprzeciwko Łukasza, który wyglądał na lekko zmieszanego.
– No co, tego chciałeś, tak? – spytał Irek. – Patrz na mnie. Podniecam cię?
Łukasz przełamał nieśmiałość i zaczął dokładnie przyglądać się nagiemu ciału kolegi. Nagle zauważył, że kumplowski penis zaczyna się powiększać.
– Stary, chyba ci… staje – pokazał na jego tętniącego zaganiacza.
– No tak, to normalne – odparł Irek. – Podniecam się, więc mój mózg wysyła sygnał, żeby rozszerzyć naczynia krwionośne w penisie. Wy, hetero, też tak macie.
– No tak, ale… My, hetero, musimy widzieć coś podniecającego. A przecież ja… nadal jestem ubrany.
– Ale ja jestem rozebrany. Mam męskie, umięśnione ciało. Widzę je, więc się podniecam sam sobą. Mam tak zawsze, gdy jestem nago. Dla atrakcyjnych gejów to normalna sprawa.
– Aha… – pokiwał głową Łukasz. – Nigdy o tym nie myślałem. Ale brzmi to logicznie. Geje jarają się męskim ciałem, a jeśli sami je mają…
– Więc to za tego walenia ci tyle płacą – pokiwał głową w zadumaniu. – Miło pana poznać, panie waleniu. Pańska reputacja pana wyprzedziła.
– W sumie to dziwne, że mieszkasz z nim pod jednym dachem tyle lat i jeszcze się nie poznaliście – Irek spiął kutasa parę razy. – Odmachał ci, widzisz? – spytał Irek. – Większy już raczej nie będzie. I co? Podnieca cię to? Jak nie, to oblałeś test na geja.
– Hm… sam nie wiem – Łukasz złapał się za krocze. – Masz naprawdę ładne ciało.
– Stanął ci czy nie? Mów, bo pizza stygnie.
– Może trochę… – Łukasz rozpiął rozporek i wywalił fiuta na wierzch. Wyglądał na miękkiego.
– Nic z tego. Sory, brachu, ale żaden z ciebie gej. Każdy gej, widząc moje ciało, natychmiast by zareagował.
– Ale poczekaj, może jeszcze stanie…
Łukasz wstał i zrzucił z siebie ubranie, po czym usiadł naprzeciwko Irka. Jego penis nadal był w stanie całkowitego zwisu.
– Pomacaj mnie. Tak po gejowsku, jak wy to tam robicie…
Irek trochę się zdziwił, ale wstał, podszedł, usiadł obok niego i zaczął gładzić go po nagim ciele – masować jego klatę, ramiona, possał jego sutki, wycałował kark. Widać było, że Łukasz miał krzepę. W końcu pracował jako ratownik medyczny, więc musiał mieć konkretną muskulaturę.
– Nie mówiłem ci tego nigdy, ale fajne masz ciało – wyszeptał Irek. – Miło cię poznać z tej strony w końcu.
– Robisz to dobrze, trochę bryknął – pocieszał się Łukasz.
– To za mało – odparł Irek, przerwał pieszczoty i wrócił na swoje miejsce. – Raczej nie jesteś gejem ani trochę.
– Ej, stary, dajmy mi szansę. Proszę… Powalę, to mi stanie.
– No okej, ale to trochę oszustwo. Tu chodzi o to, żebyś psychicznie był podniecony. A nie walił.
Ale Łukasz już się brandzlował. Szybko postawił penisa do pionu. Był nieco krótszy od pały Irka, ale za to chyba trochę grubszy. Tak czy owak – bardzo dorodny i apetyczny.
– Niezły sprzęt, brachu – skomentował Irek. – Laski chyba lubią taką grubość, co? – Irek sięgnął po kawałek pizzy. – Zaraz wystygnie do reszty.
– No jęczą, aż sąsiedzi walą miotłami w sufit – zaśmiał się Łukasz.
– Okej. I co teraz?
– No popatrz – Łukasz puścił fiuta. – Stoi sam. Może jednak trochę jestem gejem?
Irek nie krył sceptycyzmu.
– A ciebie to jara? – spytał Łukasz. – W sensie mój fiut?
– Jestem prostym gejem. Widzę fiuta, to mnie to jara – odparł Irek. – Hm… Mam pomysł. Opowiedz mi o wczorajszym dniu w pracy, a ja będę jadł. Nie znoszę zimnej.
– Co?
– Co się działo?
– No… Był facet z zawałem. I kobieta potrącona na pasach. Na szczęście lekko. Poza tym spokój. Wkurzała mnie ta nowa ordynatorka okulistyki…
Łukasz przez chwilę opowiadał o pracy, ale jego penis nie opadał. Irek obserwował go, kończąc kolejny kawałek pizzy.
– Rzeczywiście ciągle ci stoi. Jak ze skały.
– No mówiłem ci przecież. Masz super idealne ciało. Marzenie każdej kobiety i… faceta w sumie też. Może to dlatego mi ciągle stoi? Ciągle jest szansa, że jest tam we mnie gej. W sumie na pewno jest. Myślę, że to on ma ten problem. Możne znajdziemy jakiś sposób, by go uwolnić…?
Irek ponownie wstał i poszedł do niego. Usiadł obok niego i chwycił go za pałę. Zaczął mu walić.
– I co czujesz? Dobrze ci?
Łukasz zamknął oczy i wczuł się.
– Jest całkiem przyjemnie. Dobrze walisz. Wiesz, jak chwycić. Większość lasek nie ma o tym pojęcia.
– Masz grubego, ich małe dłonie pewnie nie obejmują. Poza tym ja całe życie ćwiczę uchwyty. Zwaliłem tysiące fiutów. Hm… – zamyślił się. – Może rzeczywiście coś jest w tobie z geja. Jak ci walę i na mnie patrzysz, to nie masz z tym problemu?
– Nie, wydaje mi się to całkowicie naturalne i przyjemne. Od zawsze lubiłem obecność facetów. Nie wiem, czy mnie jarali, czy nie… Coś jakby się tam tliło. Na paru gościach lubiłem zawieszać wzrok dłużej… Ale czy bym chciał z nimi coś więcej?
– To powal mi. Sprawdzimy – Irek wypiął kutasa.
Łukasz chwycił go i zaczął go wartko masturbować. Nie miał za dużego wyczucia, ale robił, co mógł.
– Pewnie nie jestem w tym tak dobry, jak ty… waliłem tylko swojego w życiu.
– Już wyraziłem z tego powodu swoje współczucie – skwitował Irek, popijając piwo. – I co czujesz?
– Hm… cieszy mnie myśl, że ładnemu facetowi robię dobrze.
– Tak, w sumie to jest dość gejowskie. Jesteś na dobrej drodze – Irek uśmiechnął się. – A gdybym trysnął? Zjarałoby cię to? Czy obrzydziło?
– Czy ja wiem…? Obrzydziło? Nie, chyba nie. Wytrysk jest przecież czymś zupełnie naturalnym u facetów…
Irek wziął łyk piwa i nagle zaczął masywnie się spuszczać i śmiać, jakby wyciął koledze dobry żart. Jego potężny wytrysk pokrył jego klatkę i brzuch, a także osiadł na ręce Łukasza.
– Wow! – Łukasz nie krył zaskoczenia. – Niezły jesteś. Tak na zawołanie? W chuj tego – strząsnął spermę z kciuka.
– Ej, trochę szacunku dla mojej spermy – odparł Irek. – Dla gejów to święty nektar.
– O kurde, sory… Nie wiedziałem… – Łukasz zlizał nasienie kumpla ze swojej dłoni.- Swojej próbowałem. Ale innego faceta nie… Tym bardziej geja. Może jak ją wyliżę, to szybciej dowiem się, w czym rzecz.
– Sperma jest pyszna, ale nie wiem, czy to tak działa.
– Może właśnie tak? Sperma ma różne hormony czy feromony. Może uda się nieco zarazić od ciebie gejostwem – zaśmiał się, po czym też popił piwem, żeby rozmyć cierpki smak nasienia. – Jeśli bycie gejem jest genetyczne, to gdzieś tutaj w tym soku tkwi tajemnica sukcesu…
– Naoliwię trochę i też ci zwalę. Jak dojdziesz, zrobisz sobie pozytywne skojarzenie z męskim ciałem. Może szybciej pójdzie. Poza tym część mojej spermy przeniknie ci przez głowicę do kwioobiegu. To też może dać jakiś efekt.
Irek walił a Łukasz nieustannie patrzył na ciało kolegi – także wtedy, gdy strzelał spermą. Rozbryzgał się totalnie, ale nie jęczał ani nie okazywał tego. Po prostu obserwował nagiego, walącego mu Irka.
– I jak? Poczułeś to całe spełnienie? – spytał Irek, zlizując z dłoni ich wspólne wytryski.
– Ech… Nie. To jeszcze nie było to…. Laska co prawda tak mocno i dokładnie nie ściska fiuta, ale też może mi zwalić. Jakby nic nowego dla mnie – westchnął z pewną rezygnacją. – A jak walę tobie, to w dłoni czuję praktycznie takiego samego drąga, jak swojego. Też nic nowego.
Irek przetarł dłoń w serwetkę i chwycił kolejny kawałek pizzy.
– Nie znoszę zimnej – odparł. – A może chodzi o lody? – dodał po namyśle.
– To podnieca gejów?
– No stary, o co ty pytasz. To nieodłączna część gejowskiego seksu. Generalnie gejów najbardziej podniecają penisy. Więc jak gej ma penisa przed twarzą, w ustach, no to siłą rzeczy jest to niemal szczyt jego marzeń. Pokażę ci.
Irek odłożył pizzę, klęknął przed Łukaszem i zaczął mu ostro i z uwielbieniem ssać drąga:
– Sprawia mi to mega przyjemność. Teraz czuję, że żyję. Czekam aż się spuścisz. Trzeba uzupełnić ten sos do pizzy. Ale i tak już zimna.
– O kurwa, jesteś w tym lepszy niż jakakolwiek laska – odparł z podziwem Łukasz. – Pizzę za chwilę możemy podgrzać, jak chcesz.
– Albo ogrzejesz ją swoim sosem – dodał Irek. – Nikt tak dobrze nie zna ciała faceta, jak sam facet. Geje rodzą się z tym talentem. Naprawdę wiemy, jak robić lody. To u nas naturalne.
Łukasz zaczął się odprężać i cicho jęczeć, podczas gdy Irek kontynuował ssanie. Po kilku minutach zaczął się wić i strzelił ponownie grubym chlustem nasienia. Irek spił wszystko dokładnie, nieustannie polerując jego głowicę na wysoki połysk. Gdy skurcze ustały, zapytał:
– I jak? Teraz było lepiej?
– Stary, mistrzostwo świata! Nigdy nie doszedłem dwa razy w odstępie paru minut. Daję ci 10 na 10 – śmiał się i sapał. – Polecam tego allegrowicza – zaśmiał się.
– No okej, tylko pytanie kluczowe: czy poczułeś to… no… spełnienie?
Łukasz zamyślił się:
– Nie chcę wyjść na wybrednego… Bo orgazm był kosmiczny, ale….
– Ale to jeszcze nie to – dokończył Irek, po czym wziął kawałek pizzy, obejrzał go i odłożył. – Rzeczywiście chyba trzeba będzie podgrzać to gówno.
– Wiesz, teoretycznie laska też może robić tak dobre lody, jak ty.
Irek popatrzył sceptycznie.
– Tak, wiem, wiem – uciął Łukasz. – Nie ma lepszego lachociąga w mieście niż ty – zaśmiał się. – Teraz mogę to potwierdzić z doświadczenia. Chodzi o to…
– Może w takim razie powinieneś posmakować drąga?
Szkapa Irka ciągle stała twarda i dumna. Była kusząca, soczysta i nieustannie gotowa do kolejnych akcji. Łukasza na swój sposób to zafascynowało.
– Nie ma większej chyba radości dla geja, niż ssać konkretnego drąga – dodał Irek. – Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Może właśnie o to chodzi twojemu „wewnętrznemu gejowi” – zrobił znak cytowania palcami.
– Czy ja wiem? – zamyślił się. – Przekroczymy pewną granicę…
– No to ja się ubieram i kończymy zabawę.
Łukasz bez namysłu klęknął przed Irkiem i wziął jego penisa do ust.
– Nigdy tego nie robiłem… Tak dobrze? – pytał i ssał. – Co was w tym konkretnie jara? – spytał, dławiąc się tym potężnym organem.
– Po prostu ciesz się jego wielkością, twardością, kształtami. Wyznawaj go, degustuj, pieść go do spustu. Jak zacznie strzelać, to znaczy, że mu się podoba – odparł Irek i popijał powoli piwo, radując się boskim uczuciem. – Musisz przyznać, że mam zajebistą pałę – uśmiechnął się.
Łukasz wyjął ją z ust i walił ją , przyglądając mu się badawczo.
– Rzeczywiście jest piękna… Można by jej postawić pomnik na środku rynku. Każdy gej ma tak zajebistego i dużego?
– No… nie każdy – odparł Irek. – Masz szczęście byku, że na mnie trafiłeś – dodał z nieukrywaną dumą w głosie.
– Wygląda na bardzo zdrową – chwalił Łukasz. – Bardzo podoba mi się jej kształt, soczystość, dorodność. Niesamowicie estetyczna. Długość jest… ekscytująca… Zajebista pała, brachu, serio. Gratuluję.
I znów wsadził ją sobie do ust.
– I jaka smaczna – wymamrotał.
Irek zaczął tłumaczyć:
– W gejach głęboko zakodowana jest zdolność do czerpania satysfakcji z fiutów. Jeśli cię to kręci, to znaczy, że rzeczywiście możesz być trochę gejem. W kształcie penisa zakodowana jest istota męskości. Jej sedno. Szczególnie w takim, jak mój. Gej nie może wyobrazić sobie już nic bardziej podniecającego, niż właśnie fiut…
Wtedy Irek zaczął spuszczać się w usta Łukasza bez ostrzeżenia.
– Że o tryskającym fiucie to nie wspomnę – stęknął z podniecenia. – I jak?
– Zabawne to jest. Z kobietami tak nie ma. One nie tryskają tak ładnie – zlizywał z drąga ściekający nabiał. – Tu prawdziwa fontanna. Jeśli od spermy geja można stać się gejem, to jestem nim już na 100%.
– Osiągnąłeś to swoje spełnienie w końcu? Bo zaczyna mi się sperma w jajach kończyć.
– Kurde, wciąż nie… – odłożył jego fiuta i usiadł na kanapie nieco zmartwiony. – Wciąż czuję, że czegoś mi brakuje. To uczucie pustki w środku, dziwnej tęsknoty… Jakby nic nie było tego w stanie zapełnić.
– W ogóle nasza mikrofalówka działa? – spytał Irek. – Ostatnio coś słabo grzała.
– Cholera, chyba coś jest z nią nie tak. Nie wiem, czy podgrzejemy tę pizzę – dodał, sięgając po kawałek. – Ja tam w sumie mogę jeść zimną. Sos już spiłem…
Irek usiadł obok niego i zaczął myśleć:
– W takim razie trzeba próbować kolejne rzeczy. Przerżniesz mnie.
– Hm.. teraz?
– Tak, tak jak laskę. Znasz się na tym przecież.
– Poczekaj… – żuł kawałek jedzenia. – Tylko skończę.
– Może brakuje ci widoku jebanego faceta przed twarzą.
– Masz rację, trzeba spróbować. Dzięki stary w ogóle za poświęcenie.
– Luz – odparł Irek, położył się na plecach, podwinął nogi i rozszerzył swoje pośladki. – Wchodź. Zobaczysz, jak jest.
Łukasz klęknął, wszedł w niego i zaczął go ostro posuwać. Irek położył mu nogi na ramionach i zaczął cicho pojękiwać z rozkoszy. Jednocześnie chciał sięgnąć po piwo.
– Nie pij na leżąco – powiedział Łukasz, który był już cały spocony z wysiłku rżnięcia. – Nie wiesz, ile mieliśmy do tego wezwań, jak się ktoś zakrztusił.
Irek zatrzymał rękę w połowie, popatrzył na niego, po czym odpuścił chęć picia. Skrzyżował więc ręce za głową i odprężył się, starając się czerpać z tego doświadczenia maksimum rozkoszy.
– Dużo skorzystam na tych korepetycjach – skomentował.
– Dobra, daj się skupić – uciszył go Łukasz.
– Och, Łukasz, oooooch – zaczął się wygłupiać Irek. – Pomocy, masz taką grubą pałę. Moja dupa tego nie wytrzyma, och, na pomoc – i rechotał jak żaba.
– Jezu, ale z ciebie palant – sapał Łukasz.
I rżnął go dalej – bardzo energicznie i głęboko, pełną długością swojego dorodnego drąga.
– I jak? Wziąłeś na kanał pięknego, jęczącego, nagiego faceta. I jak się z tym czujesz?
– Jest super, przyjemnie. W środku jesteś bardzo miły. Taki ciepły i ciasny. To właśnie gejów jara w tym najbardziej?
– Też. Ale nie tylko. Bo pomyśl. Zdominowałeś faceta, najpiękniejszą siłę mistyczną w kosmosie. Złapałeś predatora, okiełznałeś go. Jest Twój. Czujesz tę władzę, którą masz nad nim? Teraz ty jesteś panem. Rządzisz. Rżniesz go bez litości. Kontrolujesz jego rozkosz…
– Hm… No… Coś w tym jest…
I wtedy Łukasz zaczął dochodzić. Wyładował z jękiem sporą porcję nasienia w tyłku Irka. Jej nadmiar kapał na podłogę.
– Ale to wciąż nie to, stary – klepnął go w tyłek, po czym wyszedł i wytarł swoją piękną lufę w serwetkę. – Jesteś zajebisty do rżnięcia, ale nie wiem. W sumie to samo czuję, gdy rucham laskę. Też czuję, że ją zdominowałem, że mam władzę nad nią.
– Ale z kobietą to wiesz… Tu zdominowałeś silnego faceta. Mogłem ci się postawić, jestem silniejszy. A mimo to mnie ładnie zcweliłeś swym urokiem osobistym – z uśmiechem podniósł się i sięgnął w końcu po upragnioną puszkę piwa. – Jesteś konkretem.
– Tak… Tylko, że to uczucie dominowania jest takie samo. Podobnie się czułem, ruchając kobiety. Nie tego jeszcze szukam.
Irek zamyślił się, popijając piwo. Podrapał się po brodzie i zmierzył Łukasza łakomym wzorkiem.
– Zatem pozostaje nam tylko ostatnia opcja…
– O nie, nie… – Łukasz pokiwał głową. – Idź lepiej odgrzać tę pizzę na patelni.
– Nie kumasz, stary. Może to własnie o to chodziło. O to, żebyś poczuł w sobie prawdziwego faceta. Może wystrzał z konkretnego kalibru zapełni twoją wewnętrzną pustkę.
– Ale to musi boleć. Raz mieliśmy gościa na SOR-ze z ogórkiem w dupie.
– Ja mówię o konkretnym drągu – pokazał na swojego wciąż prężnie wypiętego fiuta. – Tego ogórka nie złamiesz. Kurwa, stary, niektórzy płacą gruby hajs, żeby się na niego nadziać – położył mu rękę na kolanie. – Wszystkim się zajmę. Będzie pro, obiecuję. Znam się na tym. Rozdziewiczyłem setki chłopaków i byli mi wdzięczni.
– Przyjemne, co?
– Bardzo. Co to było? – Łukasz nie krył pozytywnego zaskoczenia.
– To się nazywa rimming. Połechtałem twoje receptory przyjemności wokół odbytu. To ważna część czerpania przyjemności z analu.
Irek zaczął napierać swym zalotnym gnatem na zwieracze Łukasza.
– Wpuść mnie.
– Będzie boleć?
– Na początku może trochę poboleć… Ale potem zmienię to w rozkosz, obiecuję.
Łukasz zagryzł wargi, odchylił głowę i westchnął:
– Obym tego nie żałował.
I wpuścił Irka.
Ból przeszył jego tyłek, aż stęknął.
– Wyłaź! – uderzył parę razy pięścią w kanapę.
Irek objął go:
– Ciii…. Pozwól pupie się rozluźnić.
I trzymał w nim swojego rozgrzanego smoka. Ból zaczął odpuszczać.
– Okej… jest lepiej. I co teraz?
Irek zaczął delikatnie posuwać kolegę – badawczo, ostrożnie, szukając najlepszego kąta. I wsunął się w jego dupę aż po jaja.
– Wooow! – krzyknął z ekscytacji Łukasz. – Co się dzieje?
– Właśnie wjechałem ci na prostatę – oznajmił z dumą Irek. – Czujesz, jak dobrze?
– Stary, coś niesamowitego.
Łukasz poczuł w środku słodką, rozlewającą się rozkosz. Pierwszy raz czuł ją od środka, w łonie, w dupie, a nie w kutasie. Nigdy czegoś podobnego nie doświadczył.
– To męski punkt G – powiedział Irek. – Tego właśnie szukamy w analu. Tylko geje tak potrafią…
– Kurwa, brachu, trafiłeś w sedno. Ruchaj! – klepnął go czule w udo.
Irek zaczął pospiesznie posuwać Łukasza. Obaj sapali rytmicznie i pocili się.
– I jeszcze chodzi o to uczucie psychiczne… – dodał Irek. – To uczucie, że rządzi tobą konkretny samiec, potężny jebaka, który cię używa, jak swoją dziwkę. Napierdala cię swoim palem. Czujesz to? Czujesz to, kurwa?
– Tak, to jest to – mamrotał Łukasz. – Błagam, nie przestawaj…
Jego oszałamiająca przyjemność narastała i kumulowała mu się w tyłku. I nagle zaczął się spuszczać sobie na klatę bez dotykania zaworu. Wył z rozkoszy. Potężna ekstaza rozsadzała go od środka i znalazła ujście w prężnym, obfitym wytrysku, który z syknięciem zalał mu twarz.
– Tak… O tak… To jest to, czego szukałem, stary. To jest to spełnienie…
Irek spuścił mu się w dupie dodatkowym wiadrem nabiału, po czym wyszedł. Wytarł bata w serwetkę.
– No to kurwa wszystko jasne – dodał. – Brakowało ci po prostu drąga w dupie. Wszystko gra?
Łukasz leżał i sapał, wciąż czując spazmy rozkoszy, która rozlewała się po jego nagim, drżącym, lśniącym od potu ciele.
– Jasne, dzięki, byku… To było kurwa niesamowite. Żadna laska mi tego nie dała. W samo, kurwa, sedno…
– No to zajebiście. Idę odgrzać tę pieprzoną pizzę…
***
Wzięli szybki prysznic, Irek odgrzał pizzę na patelni (mikrofala rzeczywiście nie grzała, choć światełko się paliło), a potem ją dokończyli, oglądając dalej telewizję.
– Stary, takie pytanie – zaczął Łukasz.
– Wal.
– Wiesz, było spoko. Bycie gejem musi być zajebiste. Zazdro. Ale pewnie nim nie zostanę. Tak sobie myślę, że laski nadal mnie kręcą.
– Spoko, mówiłem ci przecież. Nie każdy może być tak zajebisty.
– Ale tego, co mi dziś dałeś… to nie zapomnę – zawahał się przez moment. – Przerżniesz mnie od czasu do czasu?
Irek popatrzył na niego z zawadiackim uśmiechem:
– Jasne, stary – wyczochrał mu grzywkę. – Czego się nie robi dla kumpla.
I dalej oglądali telewizję.
Jak znaleźć to coś w sobie. Ale bez osoby trzeciej? Czy tak się da gify na twojej stronie są tak kurewsko hot męskie ciało jest pięknie. Ale jednocześnie nie jestem pewien czy to ta droga
Nikt z zewnątrz nie powie Ci, jak znaleźć „to coś” – tym bardziej, że nie bardzo wiem, co masz na myśli.