10 min. Noc, siłka i kumple, którzy chętnie pomogą przypakować.
ok. 12 minut | hardcore, sportowcy, basen, orgia
Ale od początku.
Mam na imię Rafał, mam 25 lat, jestem ratownikiem na basenie i uwielbiam pływać oraz godzinami pakować na siłce – co robię regularnie o ponad 8 lat. Od czasu do czasu dorabiam jako model pewnej marki kąpielówek. Raz usłyszałem, że podobno mój kutas świetnie się w nich prezentuje i że kąpielówki tak dobrze się sprzedają, bo każdy facet chciałby mieć taką porządną fujarę jak ja.
Cóż, miło na serduszku 🙂
Pewnego wieczoru po zamknięciu basenu jak zwykle poszedłem pod prysznic, żeby się opłukać z chloru i spuścić. To był mój basenowy rytuał relaksacyjny. Szybka zwałka, kisiel na kafle i od razu lżej na jajach. Nie lubię nosić nabiału zbyt długo w kroczu.
Myślałem, że jestem sam, więc frywolnie zdjąłem kąpielówki i nago skoczyłem pod strumień kojącej, chłodnej wody. Chwyciłem za pałę i ruszyłem dziarsko w stronę wystrzału.
I wtedy usłyszałem za sobą plaśnięcia bosych stóp.
Odstawiłem pałę i odwróciłem się. Kilka pryszniców ode mnie stało dwóch totalnie przystojnych, umięśnionych, zdrowych delikwentów. Także zostawili kąpielówki gdzieś w szatni.
Jeden z nich – brunet, taki sportowy skurwiel – obserwował mnie dziko zmrużonymi oczami. Miał subtelnie owłosioną, niewiarygodnie umięśnioną klatę i przepiękny kaloryfer. Jego ciało wydawało się być twarde, a mięśnie napięte – z racji gąszczu delikatnych żył, które je oplatały. Na lewym ramieniu miał wielki tatuaż pędzącego ogiera.
Drugi z nich – słodki, atletyczny blondyn – był z twarzy znacznie sympatyczniejszy. Miał uroczy uśmiech. Jego ciało było powabne, waniliowe i jędrne – pozbawione nawet jednego włoska. To było ciało, które można by wziąć w obroty i pieścić do upadłego. Doskonałe. Na lewej kostce miał tylko bransoletkę z czerwonych koralików.
Choć różni – łączyło ich jedno. Widowiskowe, soczyste pyty wisiały im po kolana i ociekały zajebistością. Trudno uwierzyć, że przyroda była w stanie wytworzyć tak piękne, długie i masywne bolce, na widok których każdy w promieniu 300 metrów dostawał orgazmu.
Mogłem tylko wyobrazić sobie, po co tutaj przyszli nago i jakie mieli zamiary. Co by się tutaj działo pod tymi prysznicami, gdyby mnie nie było. Te dorodne drągi były bowiem już lekko nabrzmiałe, pobudzone, ożywione. Kapał z nich słodki sok.
– Sory – odezwał się blondyn. – Myśleliśmy, że jesteśmy sami i możemy zrzucić gacie.
Uśmiechnąłem się i powiedziałem, że nie mam z tym problemu. Jestem obyty z męską nagością. Kompletnie mi ona nie przeszkadza.
Próbowałem udawać obojętność, ale moja niesforna pała zdradziła mnie. Tak się podnieciłem, że zaczęła szybko rosnąć, podnosić się i pęcznieć jak dzika – bez kontroli, bez wstydu – tuż na oczach tych gości.
Spojrzeli na nią i uśmiechnęli się wymownie:
– Spory kaliber, kolego – odparł sportowy skurwiel. Miał męski, aksamitny głos.
– A wasze to co? – wskazałem brodą ich krocza. – Też nie zapałki.
Zajęli prysznice obok mnie – po prawej i po lewej – i spuścili na siebie strumień rześkiej wody. Kojący szum na nowo wypełnił zaparowaną, ciepłą łaźnię. Wróciłem do kąpieli. Zamknąłem oczy i cieszyłem się wodą i ogromną erekcją, która rozsadzała mi kutasa. Ależ miałem wtedy ochotę chlusnąć nabiałem na kafle!
Wtedy poczułem, że ktoś chwyta mojego fiuta i zaczyna go intensywnie szarpać.
Przetarłem oczy. Klęczeli przede mną w strumieniu wody. Sportowy skurwiel z pasją ssał moje jaja, a blondyn zapychał sobie gardło moim 22-centymetrowym, napęczniałym do omdlenia batem.
Co za widok!
Kompletnie się nie broniłem, wręcz przeciwnie – wypiąłem bata i pozwoliłem psom szarpać kiełbasę. Dwaj cudowni mężczyźni strzelali mi gałę i wylizywali jaja – bez żadnego proszenia, bez żadnych gier wstępnych, bez zbędnego gadania. Czy można wyobrazić sobie lepszy relaks?
Wymieniali się moją pałą i obsługiwali ją po mistrzowsku. Raz rżnęli nią jedno gardło, potem drugie. I walili, i ssali, i całowali, i lizali. Wyznawali ją jak relikwię. Byli już zaprzysiężeni mojemu kutasowi. Gdy całowali moją armatę z obu stron, tak czule i słodko obejmowali moją czułą głowicę ciepłymi, wilgotnymi ustami, a potem szli z nią w ślinę, upajali się moim śluzem – oszalałem ze szczęścia. Najpiękniejsze widoki w moim życiu, które wypaliły mi się w mózgu.
Kiwali głowami z niedowierzaniem, że mają przed oczami tak wybitny sprzęt. A ja – że mogę podziwiać tak seksownych, napalonych pakerów w oralnej akcji z moim lśniącym od ich śliny fiutem w roli głównej.
– Jeśli spuszcza się adekwatnie do swojego rozmiaru, to nas utopi – zaśmiał się blondyn.
A ja miałem czas przyjrzeć się ich twarzom.
Sportowy skurwiel miał mocne ciało – zdolne do całonocnego jebania i wielokrotnych spustów. Sprężyste, mocne, gibkie, ożylone. Ćwiczyłbym go analnie. Wydrążyłbym tego samca i zalał po uszy swoim nasieniem. I pozwolił mu się jebać przez co najmniej kilka dni.
Ale ten blondyn spodobał mi się bardziej. Sympatyczny, uroczy, ciepły. Miał fajny, krótki zarost, uroczą, rozczochraną grzywkę i piękne, śmiejące się oczy. I szeroką klatę oraz cudownie wyćwiczone bary. Typ zdrowego, dojrzałego chłopaka z sąsiedztwa. Biła od niego samcza opiekuńczość i kocia ciekawość gejowskich ekscesów.
Pomyślałem, że byłoby miło zalać tę piękną twarzyczkę moim nasieniem. Nie pytałem go o zdanie, bo skoro klęczał już przede mną i z zacietrzewieniem ssał moją pałę i lał się nią oraz kolegę po twarzy – to na pewno czeka na wielki finał. A wiem, że jestem zdolny dać spektakularny pokaz.
Chwyciłem więc pałę i skierowałem ją na niego, gdy nadeszła pora. Zacząłem lać nabiałem, a on cieszył się jak głupi. Wypełniałem jego słodkie usta litrami soku, a on posłusznie go spijał. Brał w mordę, ile mógł, ale odpływ szybko się zablokował od nadmiaru cieczy, więc wyciągnął pałę. Walił mi z całych sił, a sperma siadała mu na uśmiechniętej twarzy grubymi, ciepłymi chluśnięciami. Bryzgała mu po czole, po policzkach, po brodzie. Ubabrałem jego włosy, brodę, klatę, wszystko. Chłopak spływał moim nasieniem, walił mi, wylizywał i ten widok chwycił mnie za serce.
Trudno opisać rozkosz, jaką z tego miałem.
Sportowy skurwiel w tym czasie ssał mi jaja i mocno je stymulował do produkcji śmietany. Przez chwilę patrzył z zazdrością na tę fontannę spermy. Ale w końcu uległ apetytowi i zaczął zlizywać moje wystrzały blondynowi z jego umięśnionej klaty.
Klęczeli i całowali się przede mną namiętnie moim nektarem. Ich usta produkowały białą pianę. Wyjadali ją sobie z ust i zlizywali z siebie. Gdy skończyłem w końcu strzelać, też uklęknąłem i dołączyłem do ich namiętnego pocałunku.
Miał głęboki smak mojej męskości. To było szokująco podniecające.
Powiedzieli mi wtedy, że kochają gejowskie nasienie. Że dzięki niemu rosną im jeszcze większe mięśnie i że jeszcze bardziej kochają seks z facetami.
Nadszedł czas na zdrowy, męski anal.
Sportowy sukinsyn wypiął przede mną swoją doskonale umięśnioną pupę. Miał tam fajne, lekko owłosione, nadpocone gniazdko. Spalcowałem go – jego otwór był ciasny, napięty, wilgotny i gorący. I robił mi smaka. Wył z rozkoszy. Wszedłem w niego jak w biszkopta. Zacieszał, że ma w sobie tak konkretnego, twardego bata. Jęczał i prosił, bym nie przestawał nawet na sekundę jebać go aż po same jaja.
Kochał być dobrze brany i się z tym nie krył.
Oj, pięknie się pieprzy takie słodkie, męskie pupy i wypełnia je swoim kremem.
Ten sympatyczny blondas z kolei nie mógł tylko patrzeć na to, co wyrabiałem z jego kolegą. Zaszedł mnie od tyłu, objął czule w trakcie jebania, wycałował po karku, schodził ustami po plecach, aż w końcu zanurkował językiem między moje pośladki. Dobrze nawilżył mój otwór, połechtał go, rozpalił, a potem wsunął w niego swojego stalowego, wilgotnego kutasa.
Ten moment, gdy wszedł, był jak w bajce. Błoga rozkosz rozlała się we mnie ciepłymi ciarkami.
Lekko mnie pochylił i zaczął pięknie jebać.
I stało się to, o czym marzyłem od zawsze. Oto jebałem i byłem jebany. Byłem w samym środku czystej, gejowskiej ekstazy – w spektakularnym zenicie niekontrolowanych, gejowskich godów. Wyobrażałem sobie, jak cudownie razem wyglądamy – trzech krzepkich, spoconych, seksownych ruchaczy zaprzęgniętych w pociąg gejowskiej ekstazy.
Poszliśmy w ostre pierdolenie bez żadnej litości – otwarte, perwersyjne, bez gum i hamulców.
Ciasna pupa bruneta szczelnie zaciskała się wokół mojego chuja, co doprowadzało mnie do homoseksualnego szaleństwa. Im bardziej się zaciskał, tym mocniej go pierdoliłem i tym mocniej sapał. Był już w takiej fazie, że groził mocnym spustem w każdej chwili.
Z kolei masywny kutas blondyna wchodził we mnie tak głęboko, że niemal czułem go w sercu. Jebał mnie profesjonalnie i intensywnie. Generował we mnie nieopisaną analną ekstazę.
Tarliśmy się dziko aż do totalnego rozbryzgu spermy.
Słodki chłopak tak solidnie mnie jebał, jebał i jebał – aż zaczął sapać jak zwierzę i lać we mnie czystym, wyprodukowanym przez jego waniliowe ciało miodem. Wyciekał ze mnie i spływał mi po nogach – a ekstaza była tak wybitna, że sam zacząłem spuszczać nektar w pupie sportowego sukinsyna.
Finalnie sam sportowy koleś zaczął bryzgać pod siebie kolosalnymi uderzeniami parującego nasienia.
Jego orgazm trwał zdumiewająco długo. A potem padł wyczerpany w jezioro swojej spermy, odtykając swoją parującą, śliczną pupę. Ulał się z niego mój nektar, bo było go za dużo. Ściekał mu po jajach i mieszał się z pozostałą spermą.
– To jak? – spytał ten sportowy. – Zwrotnica?
– Nie wiem, czy mam siłę – odparł ten sympatyczny.
Nie wiedziałem, o co chodzi.
– Co to jest zwrotnica? – zapytałem.
– Dawaj stary, rzadko zdarza się taka okazja – odparł sukinsyn, kompletnie ignorując moje pytanie.
Wtedy sukinsyn wsadził palca między swoje pośladki i dobył stamtąd trochę mojej spermy. Nabłyszczył nią swojego kobylastego kutasa i kazał mi się odwrócić.
Posłuchałem go.
Objął mnie od tyłu i bez pytania zaczął mnie ostro posuwać.
Ależ to było dobre!
Jeszcze przed chwilą miałem tam słodki drąg tego blondasa. A teraz – moją dupę rżnął dorodny bolec sportowego bruneta. Czułem na zwieraczach, że jest konkretnym jebaką.
Objął mnie i zaczął mi walić. A blondyn wypinał teraz swoją pupę i kusił. Miał cudowny, gładziutki otworek – jakby ulany z wosku. Lekko zaczerwieniony, jakby zawstydzony nagłym rozwarciem i ujawnieniem swoich sekretów.
Naplułem na niego i wylizałem go. Był przepyszny i bardzo kuszący.
Moja pała momentalnie odżyła. Brunet ją masował i nakierował ją na cudowną, ciasną szczelinę kolegi. Spalcowałem go jeszcze profilaktycznie, by skalibrować jego reakcję. Chłopak sapnął z rozkoszy. Było dobrze. Był gotowy na konkretny anal bez gumy.
Nabił mi się na fiuta swoim ciasnym otworem. Wystarczyło go lekko przyciągnąć i wszedł sam z dużą ulgą. Obaj poczuliśmy się jak w niebie.
Instynktownie zaczął się ruchać moim działem aż po jaja. Głośne, wilgotne plaśnięcia rozchodziły się echem po łazience. Chłopak był w środku gładki, ciepły i bardzo gościnny. Łaskotał mnie w kutasa. Szybko zlaliśmy się w jedną, rozkoszną całość. Podziwiałem jego idealną, krągłą pupę bez żadnej skazy.
– To jest zwrotnica – szepnął mi na ucho brunet.
Wow, to było coś niesamowitego!
Pociąg konkretnego, męskiego jebania ruszył ponownie – ale w drugą stronę. Teraz nasze pały pracowały na orgazmy w przeciwnym kierunku – ale ruchanie było równie bycze i srogie. Świadomość, że jeszcze przed chwilą ruchaliśmy się odwrotnie, okropnie mnie jarała. Oto właśnie jebałem pupę chłopaka, który przed chwilą jebał mnie. I jebał mnie koleś, którego zerżnąłem przed paroma minutami.
Ta fizjologiczna frywolność męska była niewiarygodnie podniecająca.
Właśnie to kocham w męskim seksie – możliwe konfiguracje seksualne są oszałamiające. Trzeba tylko uświadomić sobie, co można razem zrobić. I po prostu wcielać to w życie.
Wspólnie wpadliśmy w długi trans porządnego, gejowskiego ruchania. Tym razem dochodziliśmy dłużej, więc mieliśmy czas nacieszyć się swoimi ciałami. Klepaliśmy się po tyłkach, rzucaliśmy sobie komplementy, pot tryskał na boki, śluz i sperma wpływały z naszych otworów – a my ciężko pracowaliśmy na kolejny, wielki, wspólny orgazm.
Brunet pytał, czy dobrze czuję jego pytę. A blondyn, czy jego pupa jest wystarczająco ciasna i ciepła. Chłopaki byli bardzo życzliwi i czułem, że dbają też o moją rozkosz.
Ach, cóż to były za spustowne jebaki. Silne, zboczone, prężne. Przy tak zajebiście seksownych samcach, nie da się oprzeć – trzeba wpaść w perwersyjne, słodkie zdziczenie.
Położyłem się na blondynie i utuliłem go, wciąż mocno go posuwając. Brunet położył się na mnie i jebał mnie, ile miał sił. A miał sporo. Kilkanaście minut wcześniej ich nie znałem. Teraz – byliśmy sobie najbliżsi na świecie, utopieni w najintymniejszym z możliwych układów.
Pierwszy wybuchł sukinsyn za mną. Lał z pręta w moją dziurę potoki samczego nektaru, który pociekł mi po udach. Sapał i ściskał mnie jak swojego niewolnika. Wsunął mi masywną dłoń we włosy, ścisnął i odgiął mój łeb do tyłu. Szepnął mi do ucha, że jestem zajebistym klientem i że kocha mnie mocno jebać – po czym długo i silnie we mnie dochodził. Czułem, jak jego pal cudownie mnie zalewa. Sperma kapała na posadzkę, a on posuwał mnie tak mocarnie, że nogi mi się uginały.
– Jestem Marcin – wyszeptał mi do ucha w trakcie swojego orgazmu.
Jednocześnie patrzyłem, jak posuwany przeze mnie blondas też odlatuje. Zaczyna sapać i wić się w kolejnym orgazmie – tym razem już analnym. Jego pupa rozkosznie pulsowała i masowała mój pal, gdy lał miąższem po swoich nogach. W ogólne nie dotykał swojego bata. Najwyraźniej dorżnąłem się w nim do najczulszych męskich punktów i jebałem je swoim twardym, silnym sprzętem tak dobrze, że chłopak doszedł bezdotykowo.
– Jestem Darek – przedstawił się blondyn. – Może pójdziemy na kawę? – spytał, wciąż przeżywając głęboki orgazm.
Pomyślałem, że skoro po tylu spustach wciąż chce mnie zaprosić na kawę, to musi być coś więcej.
– Rafał jestem. I tak, chętnie, ale… – i wtedy zacząłem doznawać dwóch orgazmów naraz. Przez kutasa i przez pupę. Prosiłem, by nie przerywali jebania – bo poziom rozkoszy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Impulsy spermy z radością i niepojętą przyjemnością wydzierały się z mojej fujary, a ja pakowałem je coraz głębiej i głębiej w tego ślicznego chłopaka, próbując skończyć myśl. Orgazm analny pruł mi dupę i rozsadzał od środka.
– … zawsze biorę z dużą ilością… – dukałem i uwalniałem nabiał z rozkoszą czystą i stężoną, że niemal powaliła mnie na ziemię. Siła tych doznań upodliła mnie jak psa.
Spojrzałem Darkowi głęboko w jego śliczne oczy. Był rozanielony i dumny, że tak fajny facet spuszcza się w nim i wypełnia go samczą miłością.
– … śmietanki – w końcu doszedłem do sedna, a oni zaczęli się śmiać.
Chciałem by Darek cały wypełnił się moim nadzieniem, więc ścisnąłem jaja, by wyszło go możliwie jak najwięcej.
Marcin z kolei wysunął ze mnie kutasa. W dupie miałem już dwa grube spusty, więc zacisnąłem zwieracze, by nic się nie ulało. Z rozkoszą odczuwałem, jak ich zmieszane nasienie wchłania się we mnie i dostarcza nowych doznań.
Gdy wyciągnąłem fiuta z Darka, syrop lał się z chłopaka jak żółtko z pękniętego jajka. Sportowy sukinsyn chwycił natychmiast moją pałę i wyczyścił ją językiem na błysk, a potem zaczął wylizywać blondynowi jego mocno wyjebany otwór.
– Możemy załatwić każdą ilość śmietanki – odparł Darek, czerpiąc dodatkową rozkosz z języka Marcina, który łaskotał go w rozluźnione zwieracze.
Łącznie zaliczyłem trzy potężne orgazmy, a oni po dwa. Tego wieczoru męskie prysznice były więc świadkami aż siedmiu mocnych wystrzałów. Zalałem ich swoim sokiem, a oni zalali mnie.
I to jest właśnie gejowska zwrotnica 🙂