Przejdź do treści

HomoFascynacje

Pokochali młodego

🕗 ok. 30 minut | romantyczne, trójkąt, ciepłe

Dwóch dojrzałych facetów w wieloletnim związku przygarnia rozkosznego młodziaka. Serca i kutasy rozgrywają własną grę.

Błażej ledwo skończył 19 lat i wprowadził się do miasta jako świeżo upieczony student Akademii Sztuk Pięknych. Był szczupłym, wrażliwym blondynem o niebieskich oczach i anielskiej urodzie.

Wynajął pokój w mieszkaniu Borysa i Bogdana – pary gejów po czterdziestce.

Borys pracował w bankowości, Bogdan był kierownikiem produkcji w fabryce sprzętu RTV. Łączyła ich wieloletnia miłość, bliskość i przywiązanie. A także miłość do zdrowego stylu życia. Wspólnie gotowali pożywne posiłki, które pakowali do lunch boxów. Co ranek miksowali też smoothie zielone lub żółte, a co drugi dzień odwiedzali siłownię. Dzięki temu udało im się zbudować pociągające sylwetki obrośnięte mięśniami.

Sprawa była jasna od początku – Błażej nie miał wątpliwości, że pakuje się do mieszkania z gejowską parą. Ale kompletnie mu to nie przeszkadzało.

A nawet go to intrygowało.

Podglądał z ciekawością ich codzienną miłość – jak jeden drugiemu dawał do spróbowania swoją potrawę, wkładając mu łyżeczkę do buzi. Jak znikali razem w łazience, a szum wody próbował zagłuszyć ich śmiechy. Jak jeden drugiemu masował kark po ciężkim dniu pracy. Gdy dawali sobie małe prezenty bez specjalnej okazji – a to małego misia, a to kwiatka, a to breloczek ze zbereźnym napisem. Gdy zasypiali razem na kanapie przed włączonym telewizorem – wtuleni w siebie i swoje ciepło, jakim emanowali.

W którymś momencie Błażej zaczął im zazdrościć tak udanego związku – choć oczywiście nie chciał tego przyznać wprost. Nie to jednak było najgorsze – lecz to, że na tle ich cudownego życia miłosnego Błażej czuł się coraz bardziej samotny.

Za oknem jego pokoju roztaczało się wielkie, szare, skąpane w listopadowym deszczu miasto – wyjałowione z bratnich dusz, odsączone z bliskich kontaktów. Z racji introwertycznej natury – chłopakowi ciężko było nawiązywać nowe znajomości, a z nadmiaru bodźców, jakie oferowała metropolia, czasem wolał uciekać do swojego pokoju, gdzie mógł skupić się na książkach i rysowaniu – które uwielbiał.

Pewnej soboty państwo B. – jak ich nazywał Błażej – niespodziewanie zaprosiło go na wypad do restauracji w centrum. Był miło zaskoczony, ale chętnie przystał, bo uwielbiał ich towarzystwo. Udali się do japońskiej restauracji i zamówili wielką tacę sushi – z którym to Błażej obcował pierwszy raz.

W trakcie uroczej kolacji Błażej rozpracował intencje państwa B. – chcieli poznać go bliżej, dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Pytali o to, co dzieje się na studiach, co pociąga go w malarstwie impresjonistów i jakie ma plany na przyszłość.

Okazało się, że mieli wiele wspólnych tematów. Błażej, mimo młodego wieku, był bardzo oczytany i wielokrotnie zaskoczył ich swoją erudycją. Bogdan był pod wrażeniem, że wie, czym jest LEAN management w zarządzaniu produkcją. Z kolei Borys wdał się w dyskusję z młodziakiem na temat przyczyn kryzysu finansowego w 2008 roku.

Ich energetyczne dyskusje przeplatane były żartami, wybuchami śmiechu i wzajemną serdecznością, jaką zaczęli do siebie czuć.

Ton kolacji zmienił się jednak gwałtownie, gdy zapytali o przeszłość Błażeja.

– Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałem 8 lat. Ledwo ich pamiętam. Opiekowała się mną moja ciocia. Ale nie miałem z nią dobrych relacji. Traktowała mnie raczej jak zbędny ciężar, który musiała wziąć na siebie – odparł im Błażej.

Bogdan i Borys posmutnieli. I od tamtej pory ich ogólny stosunek względem chłopaka bardzo się zmienił.

– Biedny chłopak – rozmawiali potem ze sobą, leżąc już w swoim małżeńskim łożu. – Może mu jakoś pomożemy? – zastanawiali się.

Od tamtej pory otoczyli go niemal ojcowską troską i opieką. Borys przygotowywał śniadania dla całej trójki, Bogdan z kolei zajął się kolacjami. Każdego dnia pytali Błażeja, jak minął dzień na uczelni. I jak się na niej odnajduje. Zapewniali, że gdyby potrzebował jakiejkolwiek pomocy – chętnie pomogą.

Zaczęli także spędzać ze sobą więcej czasu. Weekendowe maratony filmowe (głównie horrorów) stały się ich rytuałem. Zaczęli przedstawiać Błażeja swoim znajomym, a także wspólnie z nimi wyjeżdżali często na weekendy w Góry Sowie czy też w Kotlinę Kłodzką.

Zżyli się z chłopakiem do tego stopnia, że znajomi zaczęli w żartach mówić, że adoptowali sobie syna. Kwitowali to uśmiechem. Czasem wspominali, że kiedyś mieli takie marzenie, by wspólnie wychowywać dziecko – ale w naszym kraju, oczywiście, tym dzieckiem mógł być co najwyżej kot lub pies.

***

Kiedyś podczas kolacji Błażej zauroczony miłością i czułością Bogdana i Borysa, zapytał ich, jak udało im się zbudować tak cudowny związek.

– Jest jakiś sekret? – zapytał.

Po namyśle Bogdan wskazał na Borysa:

– To nie jest tak naprawdę mój facet – zaśmiał się.

Błażej nie krył zaskoczenia:

– Jak to? Nie jesteście razem?

– No właśnie, tu jest pies pogrzebany – odparł Bogdan. – Jesteśmy razem, ale to nie mój facet. Chodzi mi o to – wziął łyk wina, by przepłukać usta – że drugi człowiek nigdy nie jest tak naprawdę twój. Zawsze jest wolny i ma możliwość samodzielnego stanowienia o swoim życiu – Bogdan popatrzył na Borysa. – Śmiało, możesz iść w świat.

– Ale nie chcę – odparł Borys.

– I stąd wiem, że to prawdziwa miłość – Bogdan podniósł lampkę wina i zachęcił ich tym gestem do toastu. – Za prawdziwą miłość bez przymusu.

Napili się wina, po czym Borys dodał:

– Poza tym, gdy uznasz, że ktoś jest już twój na zawsze, to przestajesz się starać. A jeśli wiem, że Bogdan codziennie wybiera mnie na nowo, bez przymusu, to chce się o niego starać każdego dnia.

– To jest pięknie – odparł Błażej, kończąc lampkę wina. – Dolejcie mi proszę.

***

Pewnego dnia Bogdan usłyszał, że z pokoju Błażeja dobywa się płacz. Poszedł z tym do Borysa i zmartwili się. Postanowili zapukać i zapytać, czy wszystko w porządku.

Zaprosił ich do pokoju. I choć wytarł łzy – czerwone oczy i smutna mina zdradzały jego stan. Usiedli z jego obu stron. Nie chciał powiedzieć, co się stało – ale mężczyźni naciskali, aż chłopak się otworzył. Błażej powiedział im, że umówił się z jakimś chłopakiem, który bardzo mu się spodobał. Ale on nie zjawił się na spotkaniu. I nie odpisuje na SMS-y.

Tłumaczyli mu, że tak się czasem zdarza. Że jest prześlicznym chłopakiem i że na pewno za chwilę pojawi się jakiś kolejny kandydat. Błażej powiedział im, że czuje się bardzo samotny w tym mieście. I że marzy, żeby kiedyś zbudować tak cudowny związek, jaki mają oni. Że są dla niego przykładem idealnej miłości. Ale bardzo boi się, że nie spotka właściwiej osoby.

Położył się na łóżku i zakrył twarz, bo znów zebrało go na płacz. Oni położyli się obok niego i przytulili go z całych sił. Poczuł ogromne ciepło, jakie biło z ich wielkich, męskich serc.

Zapewniali, że są tuż obok. I że na pewno nie będzie sam, póki z nimi mieszka.

Będąc między nimi – czuł ogrom miłości, jaka ich łączy i przepływa ciepłymi strumieniami między nimi. Mieli jej w sobie tyle, że wychodziła poza ramy ich cudownych ciał – emanowali nią, ogrzewali nią całe to przytulne mieszkanie.

Jednocześnie czuł milion emocji – zazdrość, błogość, podniecenie, niepokój i fascynację.

***

Gdy Błażej siedział na wykładach, jego komórka co chwilę wibrowała. A to przychodził SMS od Bogdana, który pytał, czy wszystko w porządku. A to z kolei SMS od Borysa z jakimś zabawnym tekstem.

Zapamiętał szczególnie tego jednego – który przyszedł do niego, gdy jechał zmęczony tramwajem do domu. Był zimny, listopadowy wieczór. Padał deszcz. Otworzył komórkę i zobaczył zdjęcie zastawionego pysznościami stołu. A przy stole siedzieli oni i uśmiechali się.

„Kolacja czeka :)”

Zrobiło mu się ciepło na sercu. A tętno mu się podniosło. Tak o niego dbali. Tyle mu dawali.

Gdy przyszedł, Bogdan pomógł mu pozbyć się odzienia, a Borys wyciągnął pieczeń z piekarnika. W mieszkaniu unosił się cudowny zapach. Na stole płonęły świece.

Dziękował im, ale oni powtarzali, że nie ma za co i żeby szybko siadał do stołu, bo zaraz wszystko wystygnie.

Chłopak czuł wdzięczność. A także zakłopotanie.

– Jesteście dla mnie tacy dobrzy – powiedział. – Jak ja wam się odwdzięczę?

– Nie musisz, daj spokój. My się nawet cieszymy z Miśkiem, że możemy pomóc – Bogdan uśmiechnął się.

W trakcie tej pysznej kolacji, Błażej pomyślał sobie, że chyba właśnie uczestniczy w ich randce. Że tak musi wyglądać idealny wieczór idealnej pary, jaką byli. Pełen pyszności, ciepła, bliskości, intymności.

W którymś momencie Bogdan pocałował Borysa:

– Dziękuję za cudowną pieczeń, Kochanie.

Błażej poczuł ukucie zazdrości, choć nie wiedział dokładnie, o co chodzi. Czy o Borysa? A może o to, co go łączyło z Bogdanem?

Jednocześnie czuł wdzięczność, że może wygrzewać się w cieple ich miłości, która ogrzewała salon jak ogień kominka.

– Długo się szukaliście? – zapytał Błażej.

– To dość zabawne, bo… – zaczął Borys. – Tak naprawdę w ogóle się nie szukaliśmy. Poznaliśmy się na studiach i po prostu razem zamieszkaliśmy. I pewnego dnia okazało się, że ze sobą jesteśmy – zaśmiał się.

– Nie rozumiem – odparł Błażej. – Nie było wielkiego zakochania, romantyczności, uniesień?

– Były, ale potem – odparł Bogdan. – Tak, jak to przedstawiasz, to działa tylko na filmach. My po prostu poczuliśmy, że do siebie pasujemy i po prostu powiedzieliśmy sobie, że będziemy naszą miłość budować. Mieliśmy podobny styl życia. Obaj jesteśmy raczej domatorami, lubimy gotować i oglądać razem filmy pod ciepłym kocykiem.

– Obaj kochamy długie, jesienne spacery i ciepłe kakao, gdy wrócimy z zimna do domu – dodał Borys.

– Myślę, że ważne jest też, że nie wstydzimy się okazywać uczuć – powiedział Bogdan. – Że kochamy spokój. I że dobrze dopasowaliśmy się w łóżku. Słuchaliśmy wzajemnie swoich pragnień.

– To szczęście, które mamy, nie spadło nam z nieba – podsumował Borys. – Budujemy je każdego dnia wspólnie. Umacniamy je. Pielęgnujemy. Podlewamy.

– Nawet się domyślasz, czym – zarechotał Bogdan.

Błażej zaczerwienił się.

– Zakochujemy się w sobie coraz bardziej każdego dnia – dodał Borys i z miłością spojrzał na Bogdana, a ten odwzajemnił spojrzenie.

Pocałowali się.

– Słowem: bierz pierwszego, który do ciebie pasuje, a potem odkryj w nim księcia z bajki – powiedział Bogdan.

A potem rozłożyli kanapę i włączyli jakiś pierwszy z brzegu horror z Netflixa. Zaprosili Błażeja, by położył się między nimi.

– Wspólne przyjemności wzmacniają związek – wyznali.

I wtedy chłopak poczuł, jak ładuje się ciepłymi prądami miłości, które między nimi przepływają. Było mu tak dobrze, tak cudownie, że w jego oczach błysnęły łzy.

– Co się stało? – spytał Borys, dotykając delikatnie jego policzka i przecierając łzy.

Błażej wyznał, że nigdy nie było mu tak dobrze. Że tylko rodzice tak o niego dbali, ale ledwo to pamięta. A teraz znów poczuł, jak to jest być w domu, w którym jest miłość i ludzie się kochają.

Zupełnie spontanicznie obrócili się przodem do niego – i czule go przytulili z obu stron. Bardzo chcieli, by i on poczuł wielką miłość, która ich łączy. I której wciąż mieli w sercach tyle, że mogłaby obdzielić cały świat.

Powiedzieli chłopakowi – a właściwie to niemal czule wyszeptali mu do ucha – że od kiedy wprowadził się do ich mieszkania, od razu poczuli, że będzie im się dobrze mieszkać. Ucieszyli się, że w ich domu będzie więcej życia. I że poczuli głębszy sens swojego związku – choć nie potrafią tego wyjaśnić.

– Nic z tego nie rozumiem – Błażej śmiał się przez łzy.

– My też nie… – odparł Borys. – Ale pewnych rzeczy nigdy nie zrozumiemy…

Wtedy Borys pocałował Błażeja w policzek. Błażej wystraszył się i z przerażeniem spojrzał na Bogdana, oczekując negatywnej reakcji. Wtedy Bogdan też pocałował chłopaka w czoło.

Drżał z podniecenia i ekscytacji. Nie potrafił wykrztusić z siebie słowa. Po prostu poddał się temu, co się działo.

Od tamtej pory niemal każdego wieczoru kładł się między nimi na ich łóżku i razem oglądali filmy, żartowali, jedli różne pyszności i zbliżali się do siebie. Coraz trudniej było im wyobrazić sobie życie bez siebie nawzajem.

Pewnego wieczoru oglądali dla odmiany jakąś komedię romantyczną i Błażej uronił kilka łez wzruszenia. Poruszyło to serca Borysa i Bogdana – i spontanicznie przytulili się do niego, szczelnie otulając go swoimi wielkimi ciałami. Szeptali mu do ucha, że wszystko się ułoży i że na pewno gdzieś tam czeka na niego jego książę z bajki. Wtedy też ciałem Błażeja szarpnęła od środka ogromna rozkosz – tak silna, tak gwałtowna, że był tym bardzo zaskoczony. Poczuł, jak zrobiło mu się mokro w bokserkach. Wyskoczył z łóżka i pobiegł do łazienki.

– Myślisz, że on… – zaczął Bogdan.

– Miał orgazm? – dopytał Borys z uśmiechem.

Doszli do wniosku, że musieli go trochę za mocno przytulić.

Następnego wieczoru chcieli sprawdzić, czy uda im się powtórzyć tę miłą niespodziankę. Wzięli go szczelnie w swój uścisk i opletli jego ciałko, a następnie zaczęli go pieścić, zatapiając go w morzu słodkich komplementów.

Chłopak złapał się za krocze. Potężna erekcja napierała boleśnie.

– Uwolnij go – wyszeptał Borys. – Nie zdrowo tak go zginać…

Uchylił lekko dresy i w brzuch strzelił go długi, smukły, morelowy kutas. Śliczny. Opluł ich słodkawym śluzem.

Gdy tylko Bogdan go objął w zachwycie, momentalnie zaczął spermić.

Chłopak przepraszał, że tak szybko dochodził. Tłumaczył, że nie ma doświadczenia i że to wszystko to dla niego za dużo naraz. I strzelał sobie spermą na klatę.

Mężczyźni przywitali ten widok czułym uśmiechem. Przytulili chłopaka, by nie był samotny w tym orgazmie i pomyśleli, że już nic piękniejszego dziś nie zobaczą niż ten tryskający chłopaczek.

Niewątpliwie Błażej był bardzo wrażliwy. Nie mógł znieść ogromu podniecenia, które rozsadzało go od środka. Wiedzieli już, że trzeba mu te pieszczoty gejowskie bardzo dawkować – inaczej może oszaleć. Doznać szoku, że między mężczyznami są możliwe takie rzeczy.

Zasnęli.

Nazajutrz rano, gdy Błażej wyszedł na uczelnię, Borys i Bogdan zastanawiali się, czy nie posunęli się za daleko.

– Nadal się kochamy? – zapytał Borys.

– Tak, oczywiście. Nie ma co do tego wątpliwości – odparł Bogdan. – Kocham Cię najbardziej na świecie – dodał.

– Ja ciebie też – odparł Borys. – Tylko jak wytłumaczyć to, co się z nami dzieje? Ciągle myślimy o tym chłopaku, rozmawiamy o nim. Obaj bardzo chcemy mu pomóc i widzę też po tobie Boguś, że to nie jest tylko przyjaźń.

– Myślę, że siebie kochamy nadal tak samo. A jego kochamy…

– Jakby inną miłością – dodał Borys.

– Właśnie – zaskoczył Bogdan. – Ojcowską.

– Jest w nas tyle miłości, że nie mieścimy jej już w sobie – zaśmiał się Borys. – Musimy ją przekazywać dalej.

Odkryli, że miłość między mężczyznami może mieć wiele odcieni, smaków i częstotliwości. Że każde uczucie, które rodzi się między facetami, ma swoją własną wibrację, aromat oraz barwę – jest bowiem unikalną mieszanką zakochania, lojalności, przyjaźni, ojcowskiej czułości, serdeczności i dzikiego pożądania.

Odkryli też, że można mieć w sobie za dużo miłości. Czuli, jak rozpycha się w nich, jak potężnieje i próbuje wyjść poza ich ciała. Że muszą nią eksplodować, rozdawać innym, bo nie dadzą rady utrzymać jej w granicach własnego związku.

Uznali, że chwycą się za ręce i pogrążą się razem w ciepłym, pulsującym wirze tej rodzącej się ojcowskiej miłości, która się w nich budziła i rozkwitała milionami serdecznych gestów i spojrzeń. Że to niezwykła okazja, by ich związek umocnił się i nabrał nowego wymiaru – zyskał nową definicję.

I potem napisali do młodego, że wieczorem chcą mu podarować oral. Że Borys będzie bardzo delikatnie ustami pieścił penisa chłopaka – żeby przekonał się, jakie to miłe i zdrowe. I żeby miał szansę oswoić się z męskim dotykiem i czułością.

Na samą myśl o tym Błażej zaczynał drżeć.

Gdy słońce zaszło, położyli się obok chłopaka. Bogdan silnie go objął, by dodać mu otuchy. A Borys objął bardzo delikatnie wargami żołądź Błażeja. A ten znów wystrzelił, jęcząc z rozkoszy. Mężczyzna poczuł słodki smak jego nasienia, po czym zaczął polerować jego głowicę, doprowadzając go do totalnego szału. Jego orgazm ani myślał się kończyć. Byli zdumieni tym, jak bogate i silne doświadczenia ma ten młodzieniec.

– Jestem bardzo wrażliwy. Nie umiem opowiedzieć nawet jednego procenta tego, co czuję i jak wielkie podniecenie rozrywa mnie od środka – sapał potem spocony, nagi w ich objęciach. – To mnie przerasta. Wykracza poza moje rozumowanie.

Zamknął oczy i wtulił się w nich.

– Ale nie przestawajcie… – dodał.

Następnego dnia uczynili kolejne podejście. Tym razem udało się posunąć o kilka kroków dalej. Błażej wytrzymał nieco dłużej – pozwalając Borysowi sięgnąć jego kutasem głęboko w jego rozkosznie ciasne gardło.

Chłopiec w zdumieniu podziwiał, jak jego długi fiut znika w ustach mężczyzny – sycąc się tym widokiem, ciesząc się cudownymi wrażeniami, które błogo odkładały się w jego kroczu aż do kolejnego długiego, spektakularnego finału.

– Widzisz – zaczął Bogdan. – Tak wygląda męski seks. Podoba ci się?

– Jest niesamowicie – odparł Błażej. – Nie wyobrażałem sobie, że może być tak piękny. Nie mogę się wami nacieszyć – dodał i zaczął strzelać fontannami nasienia, zwijając się z rozkoszy i dziękując swoim ojcom – jak ich nazywał.

Chłopak był stworzony do długich, niewyobrażalnie silnych orgazmów. Niemal mdlał, gdy je przechodził. To były siły wielokrotnie większe od niego, których nie kontrolował. Mógł najwyżej poddać się, by te mogły rozszarpać jego ciało.

Robił postępy. Z każdym kolejnym podejściem oswajał się coraz bardziej z pieszczotami oralnymi Borysa. Aż w końcu pewnego wieczoru dołączył do nich Bogdan ze swoimi głębokimi, ciepłymi i sprawnymi ustami, ze swym językiem giętkim i zwinnym – i chłopak znów stryskał się niespodziewanie wprost w ich buzie rozwarte i zdumione.

I tak prowadzili go Ci mężczyźni dojrzali i wielcy coraz głębiej w wilgotne lochy perwersji gejowskiej – lubieżnie rozwlekłej, upojnej, sycącej i bogatej – podniecającej na każdym możliwym poziomie. Szokującej swą otwartością i bezwstydem, mnożącej zboczenia oralne.

Czegoż oni nie robili ustami z jego genitaliami. Łykali jego pałę na zmianę, brali do ust jego jądra – jeden jedno, drugi drugie – lizali pachwiny, bili się tym kutasem długim po brodach, po policzkach, wielbili jęzorami jego kształty i rozmiary – próbując nacieszyć się tą młodą, chłopięcą anatomią – która to wciąż tryskała, rozrzucała spermę hojnie, karmiąc ich niedające się zaspokoić apetyty.

Całowali się jego nasieniem – które girlandami oplatało ich wilcze brody – pienili je ustami mięsistymi, wysysając je sobie wzajemnie z ust, wylizując je sobie z gardeł i umacniając swoją ojcowską miłość. Tyle go było – wszędzie pełno, więc było się czym karmić. Im więcej go spijali, tym bardziej kochali tego chłopaka za jego fizjologiczną szczodrość.

Pewnego wieczoru postanowili pójść dalej i zapytali Błażeja, czy jest gotowy skosztować pały Bogdana. Chłopak zawahał się, ale potem przytaknął. I tym samym otworzył sobie wrota do krainy oralnych rozkoszy.

Drąg mężczyzny okazał się prężny, tłusty i powalająco rozkoszny – a chłopak momentalnie zaczął na nim ćwiczyć wszelkie możliwe sposoby wielbienia – całował ją, czcił, lizał, podziwiał, kochał i ssał – a ona stryskała mu się z wdzięczności prosto w jego słodką i głodną buzię.

Spytał, czemu nie może skosztować pały Borysa.

– Nie jesteś jeszcze gotowy – oznajmili, co tylko podsyciło pożądanie i ciekawość chłopaka.

Niemniej zdał się na ich doświadczenie i zaspokajał się przez wiele dni z rzędu wyłącznie drągiem Bogdana – poznając w najdrobniejszych detalach jego fantastyczną budowę i odruchy tego cudownego organu, a także smaki jego wielkich i cudownych ejakulacji – w rdzeniu których obudził wielką miłość swoją do tego mężczyzny, który tak spektakularnie jęczał i dochodził do najwyższych rejestrów rozkoszy, trzymając pulsującą pałę w ustach młodziaka.

Po wielu dniach ćwiczeń młodziak miał dopiero dostąpić pały Borysa. I gdy ją w końcu zobaczył, zrozumiał, dlaczego mężczyźni postanowili tak gruntownie go przygotować na to, co zobaczy.

Powiedzieli mu, że może rozpakować prezent – więc Błażej zsunął bokserki Borysa i niemal zemdlał z podniecenia. Fiut ten porażał swoją oszałamiającą monstrualnością i przepięknym kształtem. Wykraczał on poza wszelkie standardy, łamała prawa fizjologii – jednocześnie nęcił, opowiadał zbereźne historie, tętnił zboczeniem. Była to pała napakowana gęstym nasieniem, które tylko czekało, by je uwolnić.

Chłopak drżącą ręką próbował ją objąć, ale nie było to możliwe. Gruba, lubieżna maczuga obiecywała najcudowniejsze doznania. Ale też przerażała swymi możliwościami – potencjalną destrukcją, którą mogła zasiać.

Chłopak sapał. Nie był pewien, czy zniesie aż tyle rozkoszy. Obawiał się, że nie da rady przyjąć jej aż tyle w tak młodym wieku. Więc objęli go czule i zapewnili, że dadzą mu tylko tyle ekstazy i miłości, ile będzie w stanie znieść. Że powoli, małymi krokami będą wprowadzać go głębiej i głębiej.

Chłopak przytaknął. Ale musiał nieco odpocząć i zebrać siły, by zmierzyć się z takim potworem, jak fiut Borysa.

Bogdan był podniecająco oswojony z rozmiarem tego drąga. Ujął go w dłonie jak najświętszą relikwię i poczynił stosowne wprowadzenie. Opowiedział, że taki drąg, jak Borysa, zdarza się raz na milion – dlatego trzeba go czcić z całych sił. Nie każdy jest w stanie dostąpić zaszczytu i doprowadzić go do orgazmu, bo jest to pała nieco kapryśna – za to nagroda jest sowita. Drąg ten ma bowiem szeroki repertuar wytrysków. Zdarzają mu się wytryski bardzo szybkie, podczas których pluje on bardzo długo niewielkimi porcjami nasienia. Są też wytryski-powodzie, które zalewają całą klatę Borysa i wszystkich dookoła. Czasem sperma jest luźna, lekkostrawna – czasem ciężka, lepka i leje się jak lawa z wulkanu. Zdarzają się wytryski-doładowania, podczas których większość nabiału wystrzeliwuje przy pierwszym uderzeniu. A czasem sperma sika strumieniem o zmiennym natężeniu. Nigdy nie wiadomo, jakim wytryskiem uraczy nas danego dnia.

– Jedno jest pewne – dodał Bogdan – im bardziej się staramy, im więcej rozkoszy mu dajemy, tym bardziej nam się odwdzięcza. Jest szczodra i sprawiedliwa.

Błażej słuchał uważnie, nie mogąc jednocześnie odlepić wygłodniałego wzorku od tego monstrualnego bata. Pragnął go dotknąć, liznąć, wejść w jakąkolwiek interakcję.

Bogdan pokazał mu, jak się takie pały obrabia. Objął ją dłonią i zaczął masować ją energicznie po całej powierzchni, po czym skupił się na intensywnym pocieraniu głowicy – soczystej, lśniącej i pożywnej. Wtedy wziął szczyt do ust, a Borys zaczął jęczeć z rozkoszy.

– Na pewno nie będę tak dobry jak ty – odparł Błażej, widząc profesjonalizm i obycie Bogdana. – Masz za sobą lata praktyki.

– Na każdym kutasie trzeba nauczyć się grać osobno. Każdy drąg jest inny, ma inne wymagania, ale Ty masz potencjał. Spróbuj – przekazał mu pałę, kierując ją w stronę jego ust.

Chłopak ujął ją delikatnie w dłonie i zaczął ją czule całować – namiętnie, długo i powoli – tocząc ślinę z ust, która strumieniami spływała po całej jej długości, po cudnym, tętniącym ożyleniu, aż do jaj. Borys był zachwycony jego czułością. Jego pała także – bo wyprężyła się maksymalnie, by zwiększyć swą powierzchnię, którą chłonie miłość chłopaka.

Razem z Bogdanem wzięli jej ogrom w swoje mięsiste, rozpalone usta – znacząc wilgotne szlaki i masując jej urzekające kształty. Każdy ich gest przepełniony był ekstremalną lubieżnością i oddaniem. Z całych serc chcieli dać właścicielowi tak potężnego kolosa maksimum rozkoszy.

– Cieszę się, gdy macie orgazm – powiedział Błażej. – Nic mnie tak nie cieszy, jak wasza rozkosz i miłość. Mógłbym was podziwiać godzinami. To, jak oddani sobie jesteście i jak cieszycie się sobą.

– My też nie możemy się tobą nacieszyć. Nie możemy się na ciebie napatrzeć. Gdy masz orgazmy, to tak, jakbyśmy my je mieli.

Pocałowali się we trójkę, a potem Błażej i Bogdan wrócili do ssania kolosa. Przyspieszyli stymulację, a wtedy on trysnął – oddając im mnóstwo ciepłej, odżywczej spermy na twarz. Łapali ją ustami łapczywie, śmiali się, a finalnie zainwestowali w długi, gorący pocałunek nawilżony wydzielinami Borysa.

Od tamtego wieczoru – noc w noc – Błażej uczył się obsługiwać pałę Borysa, a Bogdan był jego przewodnikiem i mentorem w tej szkole. Pokazywał mu najśmielsze chwyty, bogaty klaser technik i zręcznych trików, które doprowadzały ten organ i jego właściciela na skraj seksualnego szaleństwa.

Wychował młodego w kulcie tej niezwykłej pały.

Gdy pewnego wieczoru Błażej samodzielnie doprowadził tę pałę do wytrysku, byli z niego dumni.

Potem chłopak sprawnie operował już na dwóch pałach – potrafił je doprowadzać do wytrysków, także jednoczesnych – a trakcie których z przyjemności spijał esencję rozkoszy, którą w nich wygenerował.

Wiedzieli już, że czas na następny etap nauki.

Spytali go, czy chce poznać najgłębsze rozkosze, jakie mogą wygenerować się między mężczyznami. Błażej przytaknął bez wahania. Na tamtym etapie wiedział już, że może im zaufać – że kochają go tak bardzo, że nigdy nie pozwolili, by stała mu się krzywda.

Poprosili go, by wypiął swoją piękną pupę – po czym delikatnie rozwarli jego brzoskwiniowe pośladki. Ujrzeli śliczną, różową dziurkę – dziewiczą, gładziutką i słodką. Oczarowała ich od pierwszego wejrzenia. Zaczęli ją na zmianę lizać i pieścić palcami, po czym zanurkowali w niej odważnie swoimi umięśnionymi, zwinnymi językami. Błażej był w szoku podniecenia – nigdy nie spodziewał się, że to może dać tyle rozkoszy w tak krótkim czasie. Ponownie doznał niespodziewanego orgazmu i wylał z siebie na pościel sporo nasienia.

Kolejny wieczór przyniósł na szczęście postępy. Błażej był już w stanie powstrzymać orgazm – przyzwyczajał się bowiem powoli do oceanu rozkoszy, jaką dawali mu Bogdan i Borys. Już nie tylko pieścili, lizali i całowali jego dziurkę, ale także wkładali tam palca lub dwa. Finalnie Bogdan wsunął delikatnie w pupę młodziaka swojego sprężystego kutasa. I znów wystarczyła Błażejowi tylko sama świadomość, że ma w sobie fantastycznego fiuta tak męskiego faceta, by zaczął doznawać kolejnego, niezwykle intensywnego orgazmu. Przepraszał ich za to i nie chciał, by Bogdan przerywał. Chciał, by napełnił go swoim nasieniem. Bogdan był bardzo delikatny – posuwał chłopaka powoli, czule i na pełnym nawilżeniu – a Błażej wciąż dochodził i wił się w rozkoszach. Byli w szoku, do jak silnych i częstych orgazmów zdolny jest ten chłopak. Finalnie Bogdan stryskał się w nim tak obficie, że nadmiar spermy ulała się bokami i górą, ściekając młodziakowi po nogach. Gdy to poczuł – doszedł kolejny raz i upadł ze zmęczenia na łóżko.

Borys podziwiał to wszystko, waląc swoją ogromną szkapę.

– Więcej nie dam rady dojść – wysapał Błażej. – Czy tyle orgazmów na dziś wystarczy? Czy chcecie, bym jeszcze dochodził? – zapytał.

Uśmiechnęli się czule, położyli obok niego i przytulili do niego.

– Możesz dochodzić tyle razy, ile chcesz, Słodziaku.

Zasnął im w ramionach.

I tak pała Bogdana penetrowała chłopaka noc w noc, czasem parę razy – a wszystkie te zuchwałe akty homoseksualnej miłości obsypane wręcz były milionami gorących pocałunków i zatopione w niezwykłej, męskiej serdeczności.

Aż nadszedł dzień Wielkiej Penetracji. Błażej czuł już w pupie, że jest gotowy. Jego spragniona dziurka pulsowała z niecierpliwości. Wtedy wszedł w nią Borys i powoli wsuwał swojego kolosa. W chłopaku rosło zdumienie odczuciami, które się w nim potęgowały. Nie umiałby opisać słowami, jak bardzo zdominowany i oddany temu samcowi się poczuł. Wydawało mu się, że został wypełniony jego męskością po same brzegi. Rozkosznie wzrosło w nim ciśnienie wewnętrznych płynów. Czuł się tak, jakby za moment sperma miała mu się ulewać każdym otworem ciała.

Na samą myśl, ile męskości się w nim mieści, zaczął niemal dochodzić – ale ponieważ był już doświadczonym chłopakiem, umiał zapobiec orgazmowi. Chciał poczuć, jak to jest być penetrowanym przez takiego predatora.

Borys ruszył majestatycznie. Każdy ruch jego pały, choćby o milimetr, generował niepojętą ekstazę w ciele chłopaka – które obejmowało jego pal szczelnie i ślisko. Borys czuł, jakby znalazł się u wrót raju. Jego organ wyprężał się z dumy, rósł i tarł go niemiłosiernie aż do ostatecznego szaleństwa. Wystarczyło parę ruchów, by chłopak zaczął zalewać się spermą bez kontroli. Jego orgazm przyszedł nagle jak uderzenie pioruna i wstrząsnął nim dogłębnie.

– Nie sądziłem, że można czuć coś takiego – odparł. – To wykracza poza mnie – i nie przerywał tryskania.

Widok młodego, pięknego chłopaka nadzianego na pełną objętość tego tłustego fiuta doprowadził Borysa do szaleństwa. Gruby, słodki gul nasienia przebiegł spodem jego kutasa aż do ujścia, gdzie wybuchł ciśnieniem, syknął i rozdarł się na setki wytrysków, którymi Borys zalał młodziaka – najpierw od środka, a potem na zewnątrz – gdy nasienie już się w nim nie mieściło.

Kolejne noce mijały im na coraz ostrzejszych zabawach, podczas których osiągali coraz głębsze rozkosze i pogłębiali swą niezwykłą relację.

Nie było do ogarnięcia ludzkim rozumem, jak dogłębnie oswoił się z ich cudowną, męską fizjologią ten niezwykły chłopak. Każdego wieczoru skakał raz na fiucie Bogdana, raz na fiucie Borysa – na zmianę, wartko i z perwersyjnym animuszem. Penisy wchodziły w niego gładko, wyciągając z chłopaka mokry, lepki łańcuch soczystych, głębokich orgazmów. Także Bogdan i Borys nie oszczędzili nasienia – widok słodkiego, nagiego młodziana, który raz po raz szczytował nadziany na ich kutasy wstrząsał nimi do rdzenia duszy, więc nie potrafili pohamować się i nie zalewać jego słodkiej, krągłej pupy oszałamiającymi zapasami spermy. Wykorzystywali wzajemnie swoje nasienie jako lubrykant, nacierając swoimi wytryskami swe tęgie, napięte, błyszczące pały. Spadały na nich miażdżące kaskady dzikich, pierwotnych, mokrych orgazmów – wśród których cudowna, gejowska miłość rozkwitała – buchała aromatycznymi feromonami, które sprawiały, że osuwali się w zboczone szaleństwo coraz głębiej i głębiej. W końcu Bogdan i Borys, kierując się najwyższym uniesieniem, połączyli swe pały, a Błażej nadział się na nie obie jednocześnie – odlatując z rozkoszy w inne wymiary. Lał spermą po sobie i po nich, jęczał, drżał i niemal mdlał, gdy oni wspólnie dopuszczali się niekontrolowanych, jednoczesnych spustów w tej cudownie pojemnej pupie. Wzięli go w swoje tęgie, umięśnione ramiona – i jebali go i pieścili go aż do zdziczenia. Szczytowali masywnie, obficie, szeroko i całowali się z najwyższą lubieżnością. Wspólnie osiągali seksualne zbawienie. Dziękowali sobie wzajemnie każdym gestem i spojrzeniem za to, że mogą wspólnie dostąpić takiej rozkoszy, jakiej jeszcze nikt przed nimi nie doznał. Ich ostatni wspólny orgazm był tak silny, że niemal ich rozsadził. Wypili go, najedli się nim, po czym upadli na łóżko w malignie – tryskając dookoła bez kontroli, długo, mocno i szczodrze.

Tamta najeżona orgazmami noc zmieniła wszystko. Od tamtej pory Bogdan i Borys regularnie posuwali Błażeja z najwyższym pietyzmem. Chłopak oddawał im się bez oporu. Nauczył się wytrzymywać ich sążniste wytryski. Cieszył się tym gejowskim wypełnieniem i sam chętnie zalewał siebie oraz ich umięśnione klaty oraz uśmiechnięte twarze wszystkim, co wytworzyły jego jaja. Śmiali się wspólnie, tulili, wspierali w przeżywaniu najcięższych rozkoszy.

Minął rok spędzony na niezliczonej liczbie fantastycznych rżnięć. Aż pewnego dnia Błażej oświadczył:

– Spotykam się z kimś.

Bogdan i Borys zamarli. Nie chcieli uwierzyć, ale czuli, że ten moment kiedyś nastąpi. Zaczęli wypytywać o tego chłopaka – kim jest, czym się zajmuje i tak dalej. Bali się, że trafił na kogoś nieodpowiedniego.

– Studiuje medycynę – powiedział Błażej. – Jest bardzo sympatyczny i uczynny. Z dobrej rodziny.

Z jednej strony odetchnęli. Z drugiej – zaniepokoili się.

Wieczorem, gdy leżeli już sami w swoim łóżku, Bogdan zapytał:

– Czy to znaczy, że on nas…

– Tak, Bogdan. Kiedyś to musi nastąpić. Odejdzie i założy swój dom – odparł Borys, a w jego oku zaszkliła się łza.

Postanowili jednak zmierzyć się z wyzwaniem i zaprosili tego chłopaka na wspólną kolację.

Miał na imię Bartek. Był szalenie przystojnym, wysokim brunetem o kształtnej sylwetce i pięknym, zniewalającym wręcz uśmiechu. Był także bardzo nieśmiały i kulturalny.

– Zadbasz dobrze o naszego Błażejka? – wypalił nagle Bogdan podczas kolacji.

Bartek zaśmiał się i przytaknął.

– Wiesz, co lubi? Wiesz, z czego czerpie przyjemność? – dopytywał Borys.

– Nie mieliśmy jeszcze… pierwszego razu – odparł Błażej z pewną wstydliwością, która rumieńcami zaczęła wychodzić na jego twarzy.

Bogdan i Borys spojrzeli na siebie porozumiewawczo, po czym zaczęli im obficie lać wino. Młodzi, nieoswojeni z alkoholem chłopcy szybko wpadli w tę pułapkę. Niemniej Borys i Bogdan dobrze wiedzieli, kiedy przestać wypełniać kielichy i przejść do czynów.

Bogdan podszedł do Błażeja i położył go delikatnie na plecach, po czym zaczął demonstrować, jak Błażej lubi być brany. Posuwiste ruchy jego bioder były delikatne i tylko momentami zbliżały się do samczych, głębszych posunięć. I choć wszyscy byli ubrani – momentalnie ich kutasy zaczęły twardnieć im w spodniach i prosić o uwolnienie.

– Przyjrzyj się dokładnie – mówił Bogdan, zarzucając sobie nogi Błażej na ramiona. Młodziak śmiał się i robił czerwony na twarzy.

Podszedł do nich Borys, subtelnie ujął głowę Błażeja i zbliżył się do swojego krocza. A tam, tuż pod cienką warstwą jeansów, pęczniał już kolos i boleśnie napierał.

– Spróbuj – Borys zachęcił Bartka i śmiali się jak głupi.

Bartek zajął miejsce Bogdana, wyobrażając sobie, że posuwa chłopaka. Ich kutasy ledwo mieściły się już w gaciach.

Po twarzy Borysa przebiegł grymas bólu:

– Ech… uwolniłbym go – złapał się za krocze.

Błażej rozpiął sprawnie jego rozporek i nagle kolos wystrzelił. Mógł już spokojnie pęcznieć i twardnieć. Mężczyzna poczuł wyraźną ulgę.

– Wybaczcie, ale ciężko coś takiego utrzymać w spodniach – dodał i popił wino, jakby się nic wielkiego nie wydarzyło.

Bartek nie mógł uwierzyć, że tak wielkie penisy w ogóle istnieją.

– Mogę dotknąć? – spytał nieśmiało.

– Jasne, taka okazja może ci się już nie przytrafić – odparł Borys i wyprężył drąga, powiększając jego objętość momentalnie do niepojętych rozmiarów.

Błażej podał mu tego tłustego kutasa, a Bartek objął go z niedowierzaniem i podziwem malującym się na jego pięknej buzi.

– Jeśli taki kutas cię kochał, to jakie ja mam szanse? – zapytał Bartek.

– Spokojnie – odparł Bogdan. – Wszystkiego możemy cię nauczyć.

– Oj tak… – westchnął Borys. – Musimy cię nauczyć, jak się kocha Błażeja.

Chwilę później Błażej leżał już nago z rozwartymi nogami przed całą trójką. Bartek miał pięknego, smukłego i ponętnego kutasa – zdrowego, twardego i chętnego do figli.

– Dobrze, że ty też jesteś jurny, Błażej potrzebuje dużo seksu – powiedział Bogdan do Bartka. – Ale musimy ci najpierw pokazać, jak się obsługuje naszego Błażejka, bo jest bardzo wrażliwym chłopcem.

Początkowo Bartek był zmieszany sytuacją, ale alkohol oraz ekstremalne podniecenie sprawiły, że nieśmiałość rozwiała się. Została tylko czysta chuć i miłość, przez różowe pryzmaty której oglądał, jak Bogdan i Borys na zmianę posuwają Błażeja i tłumaczą mu, jakie są najlepsze techniki doprowadzania go do kolejnych wytrysków.

Zmieniali pozycje, układy i poprosili go, by przyglądał się z bliska, by mógł się nauczyć. Wpadli w orgiastyczny, magiczny trans jebania, który pokrył ich umięśnione, bezwstydnie nagie ciała brokatem potu. Spinały się te mięśnie i rozluźniały, pulsowały nęcąco, pośladki i jaja plaskały.

Była to słodka, męska maszyna do rżnięcia – pięknej, głębokiej miłości gejowskiej.

A potem zachęcili go, by sam spróbował. By zaznał Błażeja, by nauczył się dawać mu rozkosz i sobie – poprzez jego cudowne ciało.

Bartek nie wiedział na początku nawet, jak wsadzić. Bogdan wziął jego pałę i nakierował ją w stronę pupy Błażeja, a wtedy Borys – który zaszedł Bartka od tyłu – delikatnie popchnął jego uda tak, by kutas dobrze się wsunął.

– Wszedł ślicznie jak na pornolu – pochwalił Borys. – A teraz delikatnie wyciągaj i wsuwaj. Powoli, żeby nie doszedł od razu.

Bartek okazał się pojętnym uczniem i wspaniałym kochankiem. Każde jego popchnięcie świadczyło o tym, jak głębokim szacunkiem i miłością darzy Błażeja. Bogdan i Borys nadzorowali ich pierwszy raz, by nic nikomu się nie stało.

Młodziaki pięknie się kochali, a ich miłość rozkwitała na oczach Borysa i Bogdana.

– Są uroczy – Bogdan wyszeptał na ucho Borysowi, gdy wtuleni w siebie obserwowali igraszki młodziaków.

– Zostawmy ich sobie – odparł Borys. – Byliśmy tak zajęci Błażejem, że przesłoniło nam to siebie nawzajem.

Objęli się czule i spuścili na swoje nagie ciała ogrom namiętnych, spoconych pieszczot. Między pocałunkami karmili się swoimi pałami, aż w końcu Borys wszedł w Bogdana i także jego zatopił wylewem nabiału. Całowali się i wyznawali sobie miłość. Karmili się sobą nawzajem bez cienia wstydu.

– Masz bardzo uroczych tatusiów. Dają przykład największej miłości – uśmiał się Bartek, gdy jeszcze kochał się z Błażejem i obaj dochodzili. – I do tego są cudownymi rodzicami. Dzięki Wam – zwrócił się do Borysa i Bogdana – Błażej umie teraz cudownie dawać i brać przyjemność. Będziemy wasze nauki pielęgnować.

– Założymy dom tak, jak wy – dodał Błażej. – I może pewnego dnia także kiedyś wychowamy jakiegoś młodego chłopaka – uśmiechnął się.

Tej nocy męskiej miłości było w ich sypiali tak dużo, że ledwo się tam pomieściła. Skropliła się wręcz i zaczęła ściekać po ścianach, uderzając kochanków słodką wilgocią.

Finalnie wszyscy objęli się i zasnęli nago w swoich ramionach.

Tak cudownej randki Bartek się nie spodziewał.

***

Błażej spakował swoje rzeczy i pożegnał się z Bogdanem i Borysem. Podziękował im za to, że podzielili się z nim swoją wielką, męską miłością. Że nauczyli go przezywać rozkosze i oswoili go z samczą czułością.

– Teraz czas, bym i ja zbudował swój dom i swoje szczęście – dodał młody.

Borys i Bogdan utulili go bardzo mocno i zapewnili go, że ich drzwi zawsze są dla niego otwarte. Po czym pomachali mu na pożegnanie, upuścili kilka łez i wrócili do siebie.

– Nie płacz, że odszedł – Borys przetarł łzę, która spłynęła po policzku Bogdana. – Ciesz się, że był.

Ale te słowa sprawiły, że Bogdan nie mógł już powstrzymywać się od płaczu:

– Będzie miał cudowne życie, prawda? – szlochał.

– Jestem pewien – odparł Borys. – Oddaliśmy go w dobre ręce.

– A my? – zapytał niepewnie Bogdan. – Co z nami?

Borys podszedł, pocałował go czule i objął:

– A my nadal kochamy się tak, jak na początku. A może nawet bardziej.

I zatonęli w swojej męskiej, owłosionej czułości. Ich sypialnia wypełniła się na nowo aksamitną, ciepłą namiętnością – pełną fantazji, wybuchów orgazmów, śmiechów i słodkich utuleń do snu.

Miłość do chłopaka nie tylko nie zaszkodziła wspaniałemu małżeństwu Borysa i Bogdana – ale umocniło je, pogłębiło i scaliło jeszcze bardziej. Oto przygotowali do życia cudownego młodziaka. Zbudowali trwały fundament, by i on mógł stworzyć swoje własne szczęście. Czy mogli mu dać lepszy prezent?

7 min. Nie ma powodu ukrywać swoich najpiękniejszych, braterskich uczuć.

12 min. Młody chłopak rozkochuje się w masywnym ochroniarzu z Ukrainy.

Dzięki temu Twój pierwszy analny raz z facetem będzie przyjemny, czysty i bezpieczny

21 min. Gdy rodzi się zakazana miłość, trzeba zadać sobie pytanie: ulec jej? Czy ją zabić?

Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
Łukasz
3 lata temu

Piękne opowiadanie, Bogdan i Borys to para którą sam chciałbym poznać.

Mateusz
Mateusz
2 lata temu

Czytam już 3 raz pierwszy raz był jakoś zimą marzenie przeżyć coś takiego

Kristof
Kristof
2 lata temu

Uwielbiam te historię

Jacek
Jacek
2 lata temu

Daawno nie miałem takiego orgazmu, jak przy tym opowiadaniu :D. Dzięki!

Marcin
Marcin
1 rok temu

Chciałbym przeżyć coś takiego żeby mie pieprzyć zerznąć we dwóch

Marcin
Marcin
1 rok temu

Też chciałam poznać dwóch

marcin
marcin
1 rok temu

też chciałbym poznać dwóch panów lubie starszych mam 34 lat

8
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.