Przejdź do treści

HomoFascynacje

Gay Cops - tam, gdzie stoją pały

🕗 ok. 10 minut | mundury, hardcore, anal, seks grupowy

Młody chłopak szybko przekonuje się, że kara za złamanie przepisów może być różna. W zależności od tego, na jaki partol się trafi…

Był ciepły, sobotni wieczór. Całe miasto zaczynało balować.

Jack był już spóźniony na gejowską imprezę w Squirt Palace. Pędził więc swoim Porsche przez ulice Sintroy.

Nagle usłyszał jęk syreny.

Spojrzał w lusterko. Błyskały niebiesko-czerwone lampy. Przeklął pod nosem i zjechał na pobocze. W reflektorach radiowozu wyrysowały się dwie, rosłe, męskie sylwetki.

Jack opuścił szybę samochodu.

W oknie pojawiła się twarz przystojnego policjanta.

– Przekroczył pan dopuszczalną prędkość.

Jack próbował się tłumaczyć.

Policjant kazał mu wysiąść z auta i pokazać dokumenty.

Jack wykonał polecenie posłusznie, ale w jego oczach zaczęły rysować się łzy.

– Jeden z moich ojców mnie zabije… Albo obaj – dodał po namyśle.

Policjant nic nie odparł. Analizował dokumenty. Ten drugi też nie reagował. Był czarny, umięśniony i seksowny.

– Proszę odwrócić się i oprzeć ręce na aucie.

– Ale ja…

– Muszę pana przeszukać.

Policjant zaczął dokładnie obmacywać Jacka.

Miał potężne, męskie dłonie. Spracowane i silne. Można było domyślić się, ile razy ściskały policyjną pałę, chwytały za kark lokalnych rzezimieszków i zakładały im kajdanki.

Dłonie te dokładnie zapoznały się z anatomią młodziaka. Obmacały jego jędrny tyłek. Weszły w krocze. Objęły szczelnie uda. Policjant był bardzo dokładny. Sapnął chłopakowi za uchem. Jacka zaczęło to podniecać.

– Zrobię wszystko, żeby tylko było dobrze – wyjęczał. – Naprawdę wszystko… – dodał.

Policjanci spojrzeli na siebie.

– To próba łapówki – odparł czarny.

– Nie! Naprawdę! Nie to miałem na myśli!

Biały policjant chwycił chłopaka, wywinął mu ręce i skuł kajdankami. Jack był przestraszony. Tłumaczył, że nic złego nie zrobił. Ale mundurowi nie reagowali. Wrzucili go do radiowozu i zawieźli na komendę.

***

Chłopak jeszcze bardziej się przeraził, gdy na jego twarz spadł cień krat aresztu. W celi siedziało paru kolesi w dresach. W kącie dwóch waliło sobie nawzajem.

Jack spojrzał zaskoczony.

W ogóle się nie kryli.

– Celowo razem popełniamy małe wykroczenia – oznajmił jeden z nich. – Żeby trafić tutaj. I móc się pobawić.

– Wiesz co tutaj robią z takimi, jak ty? – zapytał drugi z nich.

Jack nic nie odparł.

– Zresztą… pewnie sam się przekonasz – uśmiechnął się.

I trysnął na swoje dresy.

– Uciekaj, póki jeszcze możesz chodzić – zaśmiał się któryś z nich.

Jack poczuł, że skacze mu tętno. Nerwowo rozglądał się dookoła. Obskurność aresztu przyprawiała o dreszcze. Z jednej strony budził on odrazę. Z drugiej… pobudzał fantazję. Przez myśl mu przeszło, ile gwałtów tu zaszło.

Po kilkunastu minutach zjawili się znani policjanci.

Dokonali niezbędnych formalności. A potem wyprowadzili chłopaka z celi. Skierowali się do łaźni…

Tam kazali mu się rozebrać.

Drżał z przerażenia. Ale zdjął ubranie. Stał tam przed nimi kompletnie nago. Czarny policjant chwycił wąż i skierował strumień sprężonej wody wprost na chłopaka. Wypolerował go. Także między pośladkami.

– Najpierw musisz być czysty – oznajmił.

Gdy chłopak był już cały mokry, biały policjant kazał mu odwrócić się tyłem i kucnąć. Mundurowy schylił się za młodziakiem i bez uprzedzenia wsadził mu palec w odbyt.

Chłopak aż podskoczył.

– Co pan robi? – spytał.

– Muszę sprawdzić, czy nie przemycasz tam czegoś.

Palec wszedł jeszcze głębiej.

– Tak chyba nie sprawdzę dokładnie…

– Wypnij się bardziej – dodał czarny.

Chłopak posłuchał.

Wtedy poczuł, jak w jego pupę wchodzi coś grubego, zimnego i twardego. Spojrzał za siebie. To była potężna, policyjna, gumowa pała. Wsuwała się powoli i majestatycznie.

Wysunęła się trochę. I potem znów weszła. Wysunęła się trochę. I znów weszła. Tym razem jeszcze głębiej. Chłopak stękał i głęboko oddychał.

– Tak mogę sprawdzić lepiej – dodał policjant.

– Podoba się? – zaśmiali się mundurowi.

– Tak… – odparł młodziak.

Policjanci spojrzeli na siebie porozumiewawczo.

– Pewnie często policja robi ci takie rewizje – powiedział biały.

– Nie, proszę pana. To pierwszy raz. Jestem prawiczkiem – dodał.

Pała weszła i wyszła parę razy. Zbałamuciła chłopaczka. I tak bawiła się z jego pupą przez kilka minut. Potem zrobiła się ciepła i śliska. Jakaś inna.

Chłopak spojrzał za siebie raz jeszcze.

Okazało się coś szokującego. To już nie gumowa pała go jebała. To biały policjant rżnął go bez hamulców.

Miał zamknięte oczy. Był skupiony na pieprzeniu. Oddany ekstazie penetracji młodego ciała. Wchodził w pupę chłopaka pełną długością.

– Już nie jesteś prawiczkiem – zaśmiał się czarny.

Chłopaka przeszedł dreszcz ekscytacji. Wypiął się jeszcze bardziej i otworzył na to cudne doświadczenie.

– Proszę sprawdzić jak najgłębiej – dodał chłopak.

Czarny stał obok i się uśmiechał. I też wyciągnął kutasa.

Był potężny jak anakonda. Dojrzały, pełnokształtny, śliniący się.

– Takie typy jak ty – zaczął czarny – wymagają dodatkowej rewizji. Najczulszym sprzętem… – pomachał czarnym, tłustym, lśniącym kutasem.

Chłopak zaczął łasić się do niego. Złapał drągala i zaczął go obsysać z uwielbieniem.

Wielkość, gładkość i soczystość tego kutasa budziły w chłopaku jeszcze większą uległość. A świadomość, że gości w swoim ciele aż dwa takie kutasy, przyprawiała go o skalistą erekcję. Erekcję dumną i piękną.

Czuł się pożądany. Doceniony.

Murzyn zaczął tłuc chłopaka pałą po twarzy. Uderzenia były masywne i siadały boleśnie. Młodziak czuł powagę tego sprzętu. Że ma do czynienia w grubym kalibrem, z którym nie ma żartów. Może wypalić w każdej chwili.

Twarz Jacka czerwieniała od tych batów silnych. I lśniła murzyńskim przedspermiem. Babrała go ta pała końska litrami czystego śluzu.

Tymczasem sytuacja na tylnym froncie pogłebiała się. Białas dojebywał się coraz głębiej. Kutas jego rozrastał się, tężniał i dokopywał do nowych warstw rozkoszy. Jebaka ten rozpiął mundur. Perły potu lśniły na jego owłosionej klacie niczym galaktyka odznak. Potężniał i czerwienił się niczym wściekły byk.

Wsadzał w to jebanie całego siebie.

Nie uznawał kompromisów. Nie godził się na półorgazmy. Pracował na pełną satysfakcję.

I tak jebali go mundurowi, zajmując biedniemu chłopakowi obie dziury.

Jebali tak mocno i tak głęboko tak wielkimi, długimi taranami, że mieli wrażenie, że kutasy te spotkają się gdzieś w środku młodzieńca. Dotkną się. Pocałują. I trysną na siebie nawzajem. Oplotą się objęciem spermy policyjnej.

Toż to prawdziwy nalot, obława.

Byli ciekawi, na ile ten prawiczek piękny poluzuje im dziś swoje otwory, swoje zwieracze, żuchwy; ile męskości przyjmie do siebie dziś w nocy.

Byli zdumieni tym, jak szybko młody dał się zcwelić.

Ale byli świadomi boskości swych rozmiarów i powabności swych kształtów. Rozumieli, że dla nowicjusza ich ciała to nieosiągalny szczyt.

Zaczęli je eksponować.

Parność łaźni oraz intensywność doznań kazały im zrzucić mundury. I pokazać młodemu w pełni swe tory, bicepsy, potężne poślady i uda.

Och, co to byli za mężczyźni. I ich cwelątko. Świeżo rozdziewiczone, wpuszczone w świat drapieżnego seksu gejowskiego. Bez kontroli, bez zakazów. Wyzuty w moralności. Tak smakuje najlepiej.

Biały zaczął dochodzić. Unosił się coraz bardziej, jęczał, zamknął oczy i odchylił głowę, przygotowując ciało na przyjęcie finalnej ekstazy.

Nagle jednak usłyszeli za sobą głośne kroki.

– Co to kurwa ma być? – ktoś warknął za nimi.

Policjanci wstali i obrócili się. Młody spojrzał za siebie.

Stał przed nimi wysoki, tęgi komendant. Nieco starszy, masywnie umięśniony, ze srogą miną i lekko posiwiałą brodą.

– Jebiecie bezkarnie jakiegoś młodziaka z ulicy?

Odpowiedziała mu cisza. Policjanci mieli się już spuścić, tymczasem musieli spuścić tylko wzrok.

– Beze mnie? – dopytał komendant.

Spojrzeli na niego i cała trójka lubieżnie uśmiechnęła się. Cień ich postawnych sylwetek zakrył nagie ciało chłopaka. Półprzytomny próbował zrozumieć, co się dzieje.

– Co nabroił? – spytał przełożony.

– Przekroczył prędkość w centrum Sintroy.

– Zatem trzeba go dobrze ukarać.

Komendant zdarł z siebie mundur i uwolnił tęgiego, nagiego kutasa. Był porażająco wielki. Największy w tym towarzystwie.

Było już jasne, dlaczego został szefem.

Jack klęknął przed nimi i ssał te kutasy na zmianę. Szaleńczo i z oddaniem.

A potem zbiły się one w jedną baterię, która tłumie pchała mu się do gardła – drastycznie je rozciągając, plując w nie upływami świeżego śluzu. Wyciekał on kącikami ust, spływał po klacie młodzieńca aż na wilgotne kafle.

Rżnęły go prosto w twarz te mściwe pały.

Na bok odsuwały swoją przyjemność – priorytetem było srogie ukaranie chłopaka; mocne nadwyrężenie jego fizjonomii. Ten jednak zdawał się z dumą i ekstazą przyjmować wszystkie te męskości w swoje usta.

– To niedopuszczalne – mruknął komendant i dał znak pozostałym do zmiany szyku.

Otoczyli chłopaczka szczelnym, policyjnym kordonem. Mieli to przećwiczone. Zaczęli go bezlitośnie okładać pałami – po twarzy, po plecach i pośladkach. Siadały na jego ciele, formując tłustą serię głośnych, wilgotnych od śluzu plaśnięć.

Chłopak czerwieniał, słabł i upadł, odwracając się do nich przodem. Okładali go nadal – teraz także po klacie i genitaliach. Wtedy młody zaczął się śmiać. Rechotać. Łaskotały go te monstrualne pały, łechtały go i bawiły.

– Tak cię to bawi? – spytał komendant i całą szerokością swojej pały wjechał mu z furią między poślady, po czym zaczął wartko i masywnie jebać.

To otworzyło anatomię młodziaka do granic możliwości. Wił się, sapał, wyprężał – przyjmując całą tę armatę z pokorą i wdzięcznością.

I choć komendant prężył penisa, ile tylko miał sił – pompując jego objętość, wzmacniając twardość – nie był w stanie zaszkodzić chłopakowi.

Okazał się on jak z gumy.

Przyjmował wszystko, co w niego wsadzili – chętnie i bez oporu – czerpiąc z tego coraz większą przyjemność.

Pozostałe dwie policyjne pały – biała i czarna – toczyły wojnę o usta chłopaka.

Tłukły się nad jego twarzą, ocierały, kłóciły na śluz i pianę. Raz po raz jedna z nich nurkowała Jackowi w głąb ust, po czym druga usuwała ją siłą, by zająć jej miejsce.

Tarły się te umięśnione, policyjne pały tak słodko i agresywnie, że nasyciły się wzajemnie podnieceniem i padły sobie w objęcia – otaczając się nawzajem mlecznymi mackami nasienia niesionymi przez kolejne uderzenia orgazmów.

Szczególnie odznaczały się na tle czarnej pały – którą oplotły ja bluszcz drzewo.

Jack spijał ten sok i dławił się nim, sycił sim swój organizm i karmił swoje piętrzące się w łonie podniecenie. Wyczuł na języku dwie strużki odmiennych smaków męskich, które mieszały się w jego ustach, spływały do gardła i zapładniały bosko wnętrze.

Na ten widok komendant nie był w stanie już zatrzymać swojego wystrzału.

Jego jaja z sykiem obkurczyły się i ścisnęły gwałtownie , wypychając tłustym wałem całe zapasy nasienia.

Ryk przeciął pomieszczenie. Przełożony zatopił się w słodkim, wulgarnym orgazmie i zalał wnętrze chłopaka taką ilością spermy, że aż wewnątrz przeciskała się przez jamy ciała.

Gdy młodzieniec poczuł w sobie bulgot i ciepło tych samczych soków, ich świeże smaki i aromaty – również na niego było już za późno. Porażająca rozkosz postanowiła wyjść z niego na pełnym gazie.

Tryskał sobie na klatę – a jego ejakulacja była tak sowita, że można było podejrzewać, że nie spuszczał się tylko swoją, ale także ich spermą – którą tam w środku chciwie zgromadził i przetworzył na własną rozkosz.

Dotarło do niego, jak boski może być gejowski seks.

Nie dało się być już bardziej zerżniętym.

Oddał się temu zcweleniu całym serduszkiem – stając się oazą ekstazy dla tych trzech, niewiarygodnie obdarzonych, płodnych samców gejowskich.

Przyjął ich wszystkich ciepło i szczelnie, pozwolił bez oporów gwałcić swą intymność, wypełnić się nasieniem i przyjemnością, by tę przyjemność oddać teraz światu.

Jego orgazm zaczął się potężnie i porywiście, nabiał bryzgał po kaflach, a ekstaza trwała nad wyraz długo – spinając całe jego ciało i genitalia rozkosznymi pulsacjami jeszcze przez kilka długich minut.

To było piękne rozdziewiczenie.

– Moi starzy będą ze mnie dumni – wyszeptał pod nosem i opadł z sił.

***

– Mam nadzieję, że to cię czegoś nauczyło – odparł komendant, zapinając pasek od munduru. Za nim prysznica zażywali pozostali uczestnicy orgii.

– Nauczyło – odparł z uśmiechem. – Że jutro w centrum znów mogę przycisnąć pedał gazu…

11 min. Agresja policji może być powstrzymana tylko jedną siłą - ostatecznym, zezwierzęconym pożądaniem.

21 min. Wojskowa baza, cały batalion gorących, napakowanych żołnierzy i on - ten, przed którym męskie ciała nie mają tajemnic....

13 min. Koszary i stado napalonych żołnierzy bez mundurów. To lato będzie bardzo wilgotne.

32 min. Stado młodych, nabuzowanych chłopaków pod dowództwem super-samca.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.