10 min. Młody chłopak szybko przekonuje się, że kara za złamanie przepisów może być różna. W zależności od tego, na...
ok. 18 minut | sportowcy, hardcore, anal, seks grupowy, doświadczenie, ostry język
Pewnego upalnego, lipcowego wieczoru postanawiasz wybrać się na miejski basen, by odrobinę schłodzić ciało i zawiesić oko na słodkich tyłkach, które być może się tam zakręcą.
Od razu, gdy wkraczasz w półmroczną, ciepłą i wilgotną strefę pary i zapachu chloru – czujesz napływ podniecenia, a Twoje jaja radośnie się przykurczają. Męska szatnia wieczorem pobudza Twoją wyobraźnię. Twoich uszu dobiegają niezrozumiałe męskie rozmowy, przygłuszone śmiechy i plaśnięcia bosych stóp męskich stąpających po mokrych kaflach posadzki. Przyjemny, rozmyty pogłosem szum pryszniców wypełnia labirynt alejek szafek i ławeczek.
To Twój świat. Świat mroku, wilgoci i nagich, męskich ciał.

Zrzucasz ubrania i na samą myśl, że ktoś może Cię podglądać, a może nawet Tobą zachwycać potajemnie, czujesz napływ ekscytacji.
Zakładasz kąpielówki – fioletowe, obcisłe, Twoje ulubione – bierzesz prysznic i ruszasz w stronę głównego basenu. A tam – gdzie zawsze kłębił się tłum roznegliżowanych ludzi – teraz panuje nabożny spokój i cisza. O tej porze światła są już przygaszone. Jedynie świetliste refleksy subtelnie tańczą na suficie, a rząd palm w doniczkach kładzie na wykafelkowane ściany wyuzdane cienie o posmaku egzotycznych przygód.
Wchodzisz do jacuzzi, które bulgocze miło przy bocznym basenie i zaczynasz baczne obserwacje.
Niewiele się dzieje. Paru dojrzałych mężczyzn i chłopaków zakręciło się tu i tam, ale nie było do kogo zwalić.
Nagle słyszysz plusk. Ktoś przecina z szumem główny basen.
Wtem wyłania się z niego niemal bóstwo – fantastycznie umięśniony, wysoki brunet z bujną czupryną. Idealnie gładki na ciele. Na jego klacie czy na udach nie śmiał wyrosnąć ni jeden włosek.
Brunet patrzy na elektroniczny zegar na ścianie, a intuicja podpowiada Ci, że musi być zawodowym pływakiem, który przygotowuje się do zawodów.
– Mogę ci mierzyć czas – proponujesz śmiało.
Gość patrzy na Ciebie i mruży oczy. Ściekająca woda utrudnia mu dostrzeżenie Cię w półmroku.
– Byłoby miło – odpowiada. Jego niski, aksamitny głos roznosi się pogłosem po basenie.
Wychodzisz z wody i zakładasz swoje czarne japonki. Podchodzi do niego i przedstawiasz się. On wyciąga rękę:
– Dawid – przedstawia się.
Z bliska jest jeszcze bardziej seksowny. Suty sterczą mu od zimnej wody, a perły wody ścigają się po jego umięśnionej klacie ku jego kąpielówkom.
Dawid opowiada Ci o zawodach, przygotowaniach i poświęconym wysiłku, a Ty udajesz, że Cię to cokolwiek interesuje. Ma piękny uśmiech i oczy, których spojrzenie sprawia, że miękną Ci kolana. Cieszy się, że znajomość z nim zaczynasz tutaj – gdzie stoi przed Tobą praktycznie nago, a ukryte fragmenty jego ciała dorysowuje Twoja rozszalała wyobraźnia.
– To ja wskakuję, a Ty mierzysz – oznajmia, po czym kieruje się do wody.
Dostrzegasz jego pupę – idealnie krągłą, gładziutką, pulchną i lekko napiętą.
Wskakuje z pluskiem. Trochę wody chlusta na Ciebie, a jej fali, wśród zapachu chloru, wyczuwasz nutkę jego feromonów – a to elektryzuje Cię jeszcze bardziej. Przez chwilę masz wizję, jak wskakujesz za nim do tej wody i razem płyniecie bić rekordy.
Rozmarzasz się i na moment zapominasz o świecie. Wtedy on wyłania się nagle przy Tobie z wody i pyta, jaki wynik. Patrzysz na zegar i odpowiadasz – ale w głębi serca nie jesteś pewien. Ale w sumie Ci wszystko jedno. Ważne, że on tu jest.
Wtedy Dawid odwraca się w stronę drzwi basenu, mówi do siebie pod nosem „O nie!” i szybko wskakuje do wody raz jeszcze. Niknie pod lustrem basenu, jakby czegoś tam szukał.
Nie rozumiesz, co się dzieje.
Wtedy drzwi basenu otwierają się i wchodzi pięknie zbudowany, przystojny łysol w pomarańczowych kąpielówkach. Ewidentnie pływak. Ma nieco ciemniejszą karnację, trochę jakby miał gen Latynosa. Idealnie wygolony, gładki, giętki, powalający ponętnością.
Koleś rozgląda się i idzie w inną stronę – ku bocznym basenom, których hala rozciąga się za załomem głównego basenu.
Wtedy głowa Dawida wyłania się w rogu niecki:
– Poszedł już? – pyta.
Odpowiadasz, że tak. Dawid wyskakuje z basenu lekko niczym sprężysty delfin i idziecie do szatni. Okazuje się, że szatnia jest już kompletnie pusta.
– To jakiś twój konkurent? – pytasz zaciekawiony.
– To skomplikowane – odpowiada Dawid, wchodząc pod prysznic i odkręcając wodę. – Miałem z nim… sprzeczkę.
– Sprzeczkę? – pytasz.
Dawid szoruje swoje ciało żelem, aż cały się pieni. Zdejmuje przy Tobie kąpielówki, czym całkowicie zbija się z pantałyku. Choć domyślałeś się, jak wyglądają jego cudowne pośladki – teraz, gdy widzisz je przed sobą, dociera do Ciebie, jak jedwabiste i cudowne są.
Masz te parę chwil, by się na nią napatrzeć, gdy mydliny zasłaniają oczy Dawidowi i nie jest świadomy tego, jak pożerasz go pożądliwym wzrokiem. Twój kutas napina się instynktownie i rwie do boju. Wbiłbyś się w tę pupę jak pływak w basen.
– Pobiliśmy się niedawno – mówi Dawid. – Ma na imię Konrad.
– O co? O dziewczynę? – pytasz, w nadziei, że rozwieje Twoje wątpliwości odnośnie jego czy ich orientacji.
– To jest właśnie dość skomplikowane – dodaje Dawid i spłukuje z siebie pianę, kończąc tym samym krótkie okienko czasowe, w którym możesz bezkarnie obmacywać go oczami. – W pewnej kwestii żaden z nas po prostu nie chciał ustąpić. I doszło do rękoczynów – mówi enigmatycznie.
Zastanawiasz się, czy nie drążyć tematu – ale dochodzisz do wniosku, że nie znacie się jeszcze na tyle dobrze, by aż tak dopytywać. Podajesz Dawidowi ręcznik, on dziękuje, wyciera się.
– Ty nie bierzesz prysznica? – pyta.
– Byłem tylko w jacuzzi, tam nie ma chloru…
Kiwa głową i idziecie do szatni. Nadal jest bezczelnie ubrany tylko w czarne japonki, czym niemal robi Ci migotanie komór. Zupełnie nic nie robi sobie z tego, że jest kompletnie nagi, piękny i obezwładniająco seksowny. Jakby ulany z miodu.
– Co tak patrzysz na mnie? – pyta Cię nagle.
Zmieszany, odpowiadasz, że ciekawi Cię, czemu tak skrupulatnie się goli w każdym miejscu.
– Wszyscy pływacy się tak golą, nie wiedziałeś? Chodzi o to, że woda stawia mniejszy opór.
– To ma aż takie znaczenie? – dziwisz się.
– Tak, w zawodach liczy się każda milisekunda przewagi. Nawet jeden włosek na jajach może zniweczyć karierę pływaka – śmieje się i zaczyna grzebać w szafce.
Przez moment zastanawiasz się, czy nie wyjść do WC i sobie nie zwalić. Ulżyłoby Ci na pewno i mógłbyś się bardziej skupić na poznaniu Dawida, zamiast tylko na jego słodkiej dupci czy drągu, który wisi mu do połowy ud.
Wzdychasz.
– Przepraszam, że pytam, ale… – zaczynasz, ale ogarnia Cię zwątpienie.
– Tak? – pyta Dawid.
Chwila Twojego zakłopotania trwa przerażająco długo.
– Chcesz zapytać o Konrada, tak? Jesteś ciekaw, o co nam poszło – Dawid trafnie diagnozuje Twoje myśli. – No dobra – wzdycha. – Nie znamy się, więc mogę Ci powiedzieć, bo pewnie i tak się już więcej nie spotkamy – odpowiada. – Ale jesteś gotowy na dość… brutalną prawdę?
Przytakujesz.
– Tak więc Konrad… to mój były facet.
Masz milion myśli na sekundę. Z jednej strony cieszysz się, że zarówno Dawid, jak i Konrad są gejami. I że ze sobą zerwali, tak więc obaj są zapewne wolni. Z drugiej martwi Cię, że się pobili. I że on zaraz może tu wejść i bójka się powtórzy.
– Ciężko wyjaśnić w prosty sposób, czemu się pobiliśmy.
– Zdradziliście się? – pytasz.
– Nie…
– Przestałeś go kochać, a on w bezsilności dostał ataku szału…
– Też nie… – Dawid zamyślił się. – Kocham go nadal. Zawsze będę go kochać. I wiem na pewno, że on mnie też.
Robi się poważna rozmowa.
– Czemu więc nie jesteście razem?
– Nie możemy. To niemożliwe. Z powodu… różnic seksualnych.
– To znaczy?
– Jakby ci to powiedzieć… – Dawid myśli głośno. – Jestem typem zdobywcy. Czuję się w 100% prawdziwym facetem aż do szpiku kości. Jestem totalnym aktywem. Muszę przelecieć faceta, żeby poczuć, że jest mój. Że go otworzyłem. A jednocześnie nie wyobrażam sobie oddać się facetowi. To do mnie nie pasuje. Czułbym się… – Dawid chwilę szukał słowa – … ubezwłasnowolniony. Coś jakby moje poczucie męskości miało zostać zniszczone. A ja go potrzebuję. Potrzebuję czuć się zdobywcą, facetem, samcem alfa, żeby wygrywać w zawodach.
– A on…? – dopytujesz.
– On ma dokładnie taką samą mentalność jak ja. I to jest problem, którego nie udało nam się rozwiązać. Owszem, szliśmy w orale, buziaczki i tak dalej. Ale zawsze kończyło się tym, że on chciał przelecieć mnie, a ja jego. Nikt nie chciał ustąpić.
– A pobiliście się o co właściwie?
– Faceci tak mają. Jak narasta ich seksualna frustracja, to robią się agresywni. Ilekroć się widywaliśmy, to momentalnie robiliśmy się na siebie napaleni tak mocno, że to przekraczało ludzkie pojęcie. To był impuls bez kontroli totalnie.
W sumie nie dziwi Cię to ani trochę. Obaj są tak zajebiście przystojni, zbudowani, wysportowani, że byłoby mega dziwne, gdyby ich pały nie rozrywały im kąpielówek.
– Ta nasza bójka to były niemal zapasy – kontynuował Dawid. – Z takim założeniem, że kto przegra, ten daje dupy.
– I co? Kto przegrał?
– Nikt. Momentalnie tak nas krew zalała, że odpuściliśmy. To był właściwie koniec. Zdaliśmy sobie sprawy, że nikt nikomu nie ustąpi. Że będziemy tkwić w tej frustracji na zawsze. Idealnie nieszczęśliwi. Niedobrani.
– Też jestem gejem – mówisz – i wiem, że niestety faceci mogą się nie dobrać seksualnie. Dwóch aktywów lub dwóch pasywów i co zrobić? To smutne. Ale czy nie próbowaliście poszukać jakiegoś rozwiązania?
– Jakiego?
– Moglibyście poznać jakiegoś ładnego pasywa, którego byście przelecieli razem. Gdybyście spuścili razem z krzyża, to wróciłoby wam rozsądne myślenie.
Dawid uśmiechnął się:
– Nie pomyśleliśmy o tym – odparł. – Znasz kogoś takiego?
– Ja też jestem aktywem – śmiejesz się. – Mam wielką pałę, muszę z niej korzystać. Ale jak kogoś znajdę, to mogę wam podsunąć.
Wychodzisz do WC i myślisz sobie, że musisz strzelić spermą, by urwie Ci jaja. Wyciągasz swojego wielkiego pala, obejmujesz go czule i zaczynasz walić do pisuaru.
Wtem słyszysz jakieś głosy dobiegające z szatni. Jakaś rozmowa. Brzmi trochę nerwowo. Upychasz kutasa w kąpielówki i wracasz do szatni.
Stoją tam obok siebie. Zbyt blisko na zwykłych kumpli. Gdy Cię dostrzegają, Konrad nieco odskakuje od Dawida. Dawid mówi, że spoko, że jesteś nasz, więc nie trzeba się kryć.
– To ja was może zostawię, pogadajcie sobie – mówisz i kierujesz się w stronę swojej szafki, mając nadzieję, że może jakoś nie skoczą sobie do gardeł.
Stoisz przy szafce i szukasz ubrań. Albo raczej udajesz, że jesteś czymś zajęty, żeby tylko zobaczyć, co okaże się za moment między nimi.
Wtedy słyszysz ich kroki za sobą. Ich wielkie, bose stopy ciapią po posadzce. Zbliżają się nieco za bardzo. Czujesz ich ciepłe oddechy na plecach. Nagle któryś łapie Cię za ramie. Szepczą Ci do ucha, że być może Ty będziesz ich rozwiązaniem.
I że domyślasz się, co robić.
– A co byście ze mną chcieli robić? – pytasz i zastanawiasz się, jak mocne odpowiedzi usłyszysz.
Mówią, że pomyśleli o tym, żeby Cię wyjebać jak kundla – tak mocno, że możesz tego nie wytrzymać. Że chcą pierdolić Cię na zmianę, po równo, że Cię uwalą śmietaną po uszy.
Słyszysz w tonie ich głosów, że żarty się skończyły. Zmienili się. Wstąpiła w nich dzika chuć, która nie zna litości.
Uśmiechasz się i bez krępacji wywalasz z kąpielówek swojego mokrego, twardniejącego kolosa. Rozgrzałeś go już w WC, więc teraz jest już prężny i niemal gotowy do działania. Robi się wielki, jak nigdy.
Są nim zszokowani i za cholerę nie mogą tego ukryć.
– Kurwa, piękny! – zachwyca się Dawid i chwyta go, kiwając głową na boki z niedowierzaniem.
– I jaki kurwa wielki… – dodaje Konrad, ściskając Cię za jaja. – Ile centymetrów?
– Tyle, że nie połkniesz – odpowiadasz.
– Jeszcze się przekonamy – odpowiada Konrad.
Zupełnie instynktownie klękają przed Tobą, bo chcą mu się przyjrzeć. Nigdy nie widzieli takiego okazu. Chwytają Twojego pięknego, byczego fiuta u podstawy. Nagle biją się nim po zdziwionych mordach i zacieszają. Dawid okłada nim Konrada, a potem odwrotnie i śmieją się z tego, jak durni.
– To jest niemożliwe, żeby mieć takiego kutasa. Rozjebałeś nas – stwierdzają, po czym bez namysłu popadają w szał obciągania. Obejmują Twojego ogiera, zsuwają mu grubego napleta i od razu słodko łaskoczą Cię zwinnymi językami po nagiej głowicy. Grzecznie polerują i łechtają, aż upuszczasz litr śluzu.
Widzisz, jak znika raz w jednej paszczy, raz w drugiej. Porównujesz kunszt ich ssania, obaj są znakomici. Jara Cię totalnie ta naprzemienność męskiego obciągania. Jara Cię też, że przed chwilą ich poznałeś, a już Twoja pała zrobiła z nich Twoje dziwki.
Wyznają Twojego drąga jak boski totem. Dławią się nim z przyjemnością. Po chwili w zaczerwienionych oczach błyszczą im łzy i dzikie uwielbienie dla niego.
Na zmianę namiętnie całują Twoją pałę, pieszczą ją i wyznają jej miłość, by potem gwałcić nią swoje wąskie gardła. Zaglądasz w nich bardzo głęboko. Jest Ci bardzo miło i ciepło w ich przełykach. Zastanawiasz się, w którym jest Ci rozkoszniej. Gdy jeden z gości Cię w sobie, drugi z uwielbieniem liże Ci nabrzmiałe jaja. Zaskakuje Cię, jak cholernie to miłe tak oddać takim kumplom genitalia.
Mówią, że takiego gnata jeszcze nie widzieli. Że ma boskie kształty i jest tak duży, że daliby się nim wyjebać. Dziękują Ci, że im go dajesz do zabawy i że będą to wspominać całe życie. Pytają, czy go czymś szprycujesz, jak o niego dbasz i jakie to uczucie dochodzić takim młotem. Że pewnie orgazm rozrywa jaja.
I ssą go jak pojebani. Otaczają go kultem. Szczelnie ściskają go swoimi nabrzmiałymi ustami z każdej strony – po bokach, od spodu i od gry. Nacierają, ślinią go i trą do obłędu. Nie mogą się nim nacieszyć.
Gdy któryś z nich liże Ci jaja, czujesz, jak się ciężkie i pełne. I zaraz pękniesz i zalejesz im te rozgadane mordy klejem. Że utopisz ich w radości, którą zaraz w rykiem uwolnisz.
Przejmujesz inicjatywę. Łapiesz ich za łby i jebiesz ich ostro w mordy – raz jednego, raz drugiego – żeby mogli jakoś na zmianę oddychać. W końcu czujesz, że nie utrzymasz już w sobie powodzi – ekstaza pęcznieje Ci w rdzeniu kutasa i rozsadza go niemal boleśnie. Twój fiut przejmuje kontrolę. Zaczyna pulsować. Nie ma odwrotu. Słodycz wali Ci z chuja na kilka metrów.
W szale totalnego orgazmu pamiętasz, by nakarmić oba swoje psy – więc jeden strzał oddajesz w jednym pysku, a potem wyciągasz mokrego, strzelającego kutasa i wsadzasz go do drugiej rozwartej mordy, by i ją napełnić. I z powrotem. Kilka strzałów chybia i trafia im na pyski, ale na szczęście zluzują je z siebie nawzajem, więc nic się nie zmarnuje.
Miliony kropel rozprasza się, osiada im na mordach, a potem znów łączy się w gruby strumień, którym malujesz na ich ciałach zabawne wzory. Nagle biorą znów Twojego kutasa między usta i całują się w przypływie namiętności, a ty nawilżasz ich mięsisty pocałunek.
Czujesz, że pomagasz im w tym odbudować związek.
Ten widok doprowadza Cię do obłędu. Rozkosz jest tak wielka, że nie wierzysz w to, co widzisz i czujesz. Rozpiera Cię duma ze swojej męskiej fizjologii.
A oni uśmiechają się, jęczą z podniety i cieszą się, że są ujebani Twoją spermą. Mają ją wszędzie. Ścieka im po szyjach, po włosach, po cudownych klatach, po plecach i umięśnionych ramionach. Ulewa im się z uradowanych pysków.
Walą sobie nawzajem, wcierając w swoje kutasy Twój nabiał. Nagle dochodzą u Twoich kolan. Strzelają na Twoje bose stopy grubymi strumieniami, jednocześnie wciąż w szale liżąc Twoją błyszczącą wydzielinami pałę i jaja z obu stron. Łaskocze Cię to bardzo. Sapią i stękają, zatracając się kompletnie w ogromie swojego podniecenia. Brodzisz w koleżeńskim, parującym kisielu.
Tłuste plaśnięcia rozchodzą się pogłosem po szatni. Mówisz, że pięknie ci służyli. Schylasz się i dajesz im po buziaku w usta. Te usta, które przed sekundą ssały Ci lagę. Czujesz, że całe lepią się Tobą i Cię to jara. Zaznaczyłeś swój teren.
Pytają z nadzieją, czy będziesz chciał ich jeszcze skundlić. Błagają Cię, byś ich otworzył. Być ich przerżnął tak, jak nikt nigdy. Mówią, że obaj są analnymi dziewicami, ale dziś muszą natychmiast Ci się oddać, bo oszaleją.
Są spoceni, podnieceni, napięci do szaleństwa. Na widok ich pięknego skundlenia, czujesz napływ podniecenia. Godzisz się, że musisz się temu poddać. Czujesz że Ty i Twój kutas dacie radę załatwić ich obu dziś.
Na pierwszy ogień idzie Dawid. Wypina się na pieska. Kusi śliczną, męską pupą, która sporo obiecuje. Rozwiera pośladki. Dostrzegasz tę piękną, różową, ciasną dziurkę. Konrad klęka przed Tobą i sowicie naoliwia Ci sterczącą pałę swoją śliną. Musi użyć obu dłoni. Pluje na Twojego kutasa parę razy i rozciera ślinę mocnymi uściskami.
Czujesz dreszcz rozkoszy.
Wtedy Konrad schyla się i wylizuje dziurę Dawida, by ją dobrze nawilżyć. Jest gotowa na dobre jebanie.
Dawid połyka ją analnie bez zająknięcia. Jego odbyt obejmuje Twojego rekina. Czujesz, jak mocno obkurcza się na nim.
Konrad klęczy obok Ciebie, maca Cię, ssie Ci suta i masuje Ci jaja, żeby Twój wytrysk był maksymalnie silny.
Pieprzysz Dawida i czujesz się tak męsko, że masz niemal ochotę oddać się samemu sobie. Jeszcze przed chwilą był dla Ciebie posągowym Adonisem – ideałem nie do zdobycia. A teraz – wypina się i daje się ostro rżnąć. Rozchyla przed Tobą poślady i sam nabija się z rozkoszą na Twój pal.
Mówi, że czuje Cię w sobie wszędzie. Że strasznie go to boli, ale też jara. I że zaraz dojdzie.
Podkręcasz więc dupczenie. Wchodzicie na wyższy poziom jebania. Jest słodko, ciasno i płynnie. Zapuszczasz się swoim silnym fiutem coraz śmielej i głębiej – koniuszkiem dotykając jego serca.
W końcu czujesz, jak pupa Dawida spina się i obkurcza rytmicznie dookoła Twojego chuja. Stawia Ci opór, ale ostro jebiesz go dalej i głębiej.
Co niewątpliwie się udaje.
Dawid leje pod siebie nabiałem jakby szczał. I syczy w bólu i rozkoszy. Także i Ty paroma impulsami dzielisz się z nim swoją spermą – ale wciąż jeszcze powstrzymujesz się od zalania go po sufit.
Tymczasem Konrad siada na szczytującym Dawidzie jak na szkapie – przodem do Ciebie, tuż przed Twoimi oczami. Odchyla się, podnosi nogi i zakłada Ci je na ramiona – rozkładając się wygodnie na plecach przeżywającego orgazm Dawida. Widzisz przed sobą rozłożonego pięknego samca z ogromnym kutasem na wierzchu, który wabi Cię swoim ślicznym otworem. Mowa jego ciała jest jasna: zerżnij mnie, chcę tego.
Uderza Cię nowa fala podniecenia.
Wyciągasz kutasa z Dawida, siadasz na jego wypiętym tyłku i miękko wsuwasz fiuta w Konrada.
Ta nagła zmiana dupy tak Cię jara, że niemal dochodzisz i tracisz przytomność – ale jeszcze ostatkiem sił się powstrzymujesz, bo chcesz zobaczyć koniec Konrada. Jak dochodzi z Twoim koniem w dupie i zalewa sobie umięśnioną klatę spermą.
Z trudem ogarniasz to, jak zjarany jesteś tym, co się dzieje. Chwytasz chuja Konrada i ostro mu walisz, aż chłopa zgina z podniety. A on celowo nabija się na Twojego chuja jeszcze głębiej – aż po same jaja.
Mówi, że pierdolisz jego duszę.
I roztryskuje się bez uprzedzenia i bez kontroli. Okrywa swoją twarz i klatę ciężkimi uderzeniami spermy. I patrzy na Ciebie jak na bóstwo. Ledwo widzicie się nawzajem przez bryzgi nasienia.
Koleś mówi Ci, że marzy, by być Tobą choć przez parę minut. Po czym prawie mdleje od orgazmu.
Tego już za wiele – nie wytrzymujesz.
Kutas prawie pęka Ci z ekstazy, pręży się do granic fizjologicznych możliwości. I nagle eksploduje. Dochodzicie razem – tak masywnie, że ledwo dajecie radę unieść ten ogrom rozkoszy. Widzisz, jak Konrad pięknie wije się z Twoim strzelającym fiutem w dupie – mocno ściskając go w sobie z całych sił, by dać Ci maksimum ekstazy, ale też by chuj nie wymsknął się i nic się nie wylało.
Ale to na nic.
Rżniesz nowego kumpla dupę dzielnie w samo sedno jego istoty – wyciskając z jego pulsujących, lśniących jaj jeszcze więcej miąższu.
Doznajecie wstrząsu. Zaliczacie orgazmy życia. Czujesz się bosko jako samiec. Prężysz mięśnie i niemal ryczysz jak niedźwiedź. To jest kurwa to.
W trakcie orgazmu przeskakujesz jeszcze do Dawida – by i jemu władować jeszcze parę dawek Twojego białka.
Misja zakończona.
I choć orgazmy rozchodzą się po kościach a słodkie impulsy słabną, to wszyscy potrzebujecie dłuższej chwili, by dojść do siebie.
Leżcie we trójkę razem nago na ławce w szatni. Parujecie potem i nasieniem. Przyznajecie, że takiego jebania nie miał jeszcze żaden z was. Dziękują Ci, że zrobiłeś z nich pasywów.
– Nigdy bym nie pomyślał, że dawanie dupy może być aż tak zajebiste – mówi Konrad.
– Co nie? – wtóruje mu Dawid. – Czułem się jakbym wygrywał zawody.
– A więc wasz problem się rozwiązał – mówisz. – Żaden z was nie chciał być pasywem. A teraz obaj nim jesteście. Mój chuj czyni cuda! – śmiejesz się.
Zapewnili się, że od teraz będą się nawzajem sobie oddawać. I seks nigdy nie będzie już dla nich problem.
– Aż nie mogę się doczekać, aż mnie wyjebiesz – mówi Dawid.
– I vice versa – odpowiada Konrad.
– Tylko jak będziemy decydować, kto danego dnia jest pasywem, a kto aktywem? – pyta Dawid.
– To proste. Będziemy rzucać monetą – uśmiecha się Konrad i całuje Dawida, po czym patrzy na Ciebie. – A od czasu do czasu zaprosimy Cię do siebie…
Miło jest otworzyć takich chłopaków i sprawić, że ich miłość znów rozkwitła.
Nie tylko potrafi zrobić nasienną dziwkę z każdego faceta, ale także niczym magiczna różdżka może scalić rozpadający się związek. Jesteś z tego potwora dumny – sprawdził się kolejny raz.
Uwielbiam opowiadania z ogromnymi kutasami i tymi muscle growth. Gdzie kutas nazywany jest: potworem, bydlakiem. Gdzie facet jest tak umięśniony, że mówi o sobie sam, a także inni o nim : BYDLĘ!
:*
Jakoś mi umknął ten tekst.. a jest taki zajebisty 🔥
Ogień…
Spust zaliczony 😉
Super! Jak jest ogień, to trzeba go zalać 🙂