Przejdź do treści

HomoFascynacje

Dałem mu lato życia

Młody heteryk i starszy facet, który myślał, że nic go już w życiu nie spotka. Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.

Jestem Rafał. Miałem 27 lat, gdy wydarzyła się ta historia.

Wraz ze swoją dziewczyną wprowadziłem się do niewielkiego mieszkania, które znajdowało się na parterze pewnego domu na przedmieściach. Jego właściciel mieszkał nad nami. Nie było to idealne rozwiązanie, ale czynsz był niski, a nam chodziło tylko o to, by pomieszkać parę miesięcy, bo szykowało nam się nowe lokum.

Gość miał na imię Ryszard, był dużo starszy ode mnie i mieszkał sam. Był strasznie niemiły. Od razu dał nam całą listę nakazów i zakazów, a do tego zawsze czegoś się czepiał. Ale cóż – staraliśmy się gościa maksymalnie ignorować.

Obok domu był mały basen, a czerwiec był bardzo ciepły. Spytałem więc Ryśka, czy pozwoli mi się tam czasem wykąpać. Zaczął zrzędzić, że woda, że rachunki, ale potem machnął ręką i pozwolił.

Gdy poszedłem się kąpać, co chwilę wyglądał przez okno – doglądając pewnie, czy nie wypiłem mu wody z basenu. A potem zjawił się na dole, by zamiatać.

Na drugi dzień sytuacja była podobna. I kolejny raz także. Akurat, gdy się kąpałem, Rysiek szybko zjawiał się na dole i akurat miał coś do roboty przy basenie. Zorientowałem się, że gdy wychodzę z basenu, Rysiek oblepia mnie wzrokiem. Gdy się odwracałem, on szybko wbijał wzrok w trawnik, że niby był czymś zajęty. Ale czułem, że mnie obserwuje. Moje ciało.

A muszę dodać, że byłem maksymalnie wytrenowanym gościem. Od wielu lat pływałem i chodziłem na siłkę. A pewnie też moja 22-centymetrowa pała także nie uszła jego uwadze.

Tak, wiem, że ogólnie się podobam laskom. Ale pierwszy raz aż tak przykułem uwagę faceta. 

Czułem, jak cholernie mu się podobam. Ale tak cholernie aż do bólu. Nie mógł przestać na mnie patrzeć. Walczył ze sobą z całych sił, ale przegrywał. Myślał może, że tego nie widzę, ale tego nie dało się nie dostrzec.

Postanowiłem, że trochę go pomęczę.

Specjalnie zacząłem ubierać bardzo obcisłe kąpielówki, które szczelnie przylegały do mojego tyłka i kutasa. A gdy byłem w basenie, lekko se waliłem, żeby stwardniał. I celowo wychodziłem tak, żeby mnie dokładnie widział. 

Ależ miałem z tego bekę! 

Rysiek niemal się ślinił na mój widok.

Więc dręczyłem go tym, ilekroć miałem okazję. Ściągałem pranie ze sznurków na podwórku w samych bokserkach albo przychodziłem do niego po jakieś bzdury na piętro – ubrany w bardzo obcisłą koszulkę na ramiączkach i super krótkie bokserki – tak, żeby niemal wszystko było mi widać. 

I patrzyłem, jak on czerwieni się, jak przełyka nerwowo ślinę, jak jego spojrzenie skacze mi po całym ciele.

To było zabawne.

Raz, pamiętam, była taka sytuacja, że Rysiek bał się wejść na drabinę i zmienić żarówkę na półpiętrze, więc poprosił mnie. Bał się albo chciał, żebym przyszedł. Akurat znów byłem w samych cienkich i obcisłych majtkach. 

I trzymał mi tę drabinę, mimo że nie musiał, bo stała stabilnie. Miał mój tyłek przed twarzą i aż się telepał, a pot błyszczał mu na czole. A jak schodziłem z drabiny, obróciłem się specjalnie przodem do niego – tak że przez chwilę miał przed oczami moją pałę. Myślałem, że zejdzie z tego świata.

A potem nastąpił zwrot akcji.

Pewnego poranka mój prysznic się zaciął. Kurek musiał być zardzewiały albo coś. Poszedłem więc do Ryśka powiedzieć mu o tym. A on wypalił, że mogę wziąć prysznic u niego – jeśli chcę. Nagle zrobił się miły. Uśmiechnąłem się demonicznie pod nosem i pomyślałem: czemu nie?

Specjalnie nie zamykałem drzwi do łazienki.

Zdjąłem bokserki i wskoczyłem pod strumień wody. Obejrzałem się za siebie, a on krzątał się w przedpokoju i co chwilę zerkał. Jezu, jak on musiał się tam jarać! Miałem z tego niezłą radochę. A gdy wyszedłem spod prysznica, on po prostu stał w drzwiach i patrzył niemal jakby postradał rozum. Jego popędy zabawnie go zeszmaciły. A gdy tylko zorientował się, że go widzę, od razu się speszył i uciekł.

Gdy wyszedłem z łazienki owinięty tylko małym ręczniczkiem, który mi dał, Rysiek stał bez koszuli na środku pokoju i patrzył na mnie w oniemieniu. Z absolutnym, bezgranicznym podziwem w oczach…

Zaskoczył mnie tym. 

Czułem, jak jego totalne i nieskończone uwielbienie dla mnie po prostu mnie otula z każdej strony. Jakby spłynęło na mnie jakieś niebiańskie światło. Nigdy nikt tak na mnie nie patrzył, nikt – z takim podnieceniem, z takim niewypowiedzianym zachwytem. Jakby zobaczył jakiś oszałamiający cud przyrody. 

Już nie peszył się, nie uciekał wzorkiem.

Nabrał odwagi i postawił wszystko na jedną kartę. Patrzył i drżał w ciszy i w nadziei- w głębi duszy skomląc, bym dał mu popatrzeć na siebie choć chwilę dłużej.

I choć jestem w 100% hetero i nigdy żaden facet mnie nie podniecał – wtedy kutas mi stanął.

Tak po prostu. Ręcznik uniósł się i nie mogłem już ukryć tych 22 centymetrów.

Rysiek spojrzał w dół, a jego oczy aż się zaświeciły i zeszkliły, a źrenice gwałtownie poszerzyły się – jakby wciągnął kreskę amfy. Panowała taka cisza, że słyszałem, jak jego serce wali jak oszalałe. Błagał mnie całym sobą o to, bym mu dał dostąpić tej doskonałości, jaką nosiłem w gaciach. 

Był jak wygłodniały pies gotowy skoczyć w ogień za mięsem.

Nie wiem, co mi odjebało. Ale kazałem mu klęknąć.

A on to po prostu zrobił.

Podszedłem.

Miał mojego kutasa tuż pod nosem – okrytego tylko ręcznikiem. Gość dosłownie się ślinił. I drżał, jakby miał atak padaczki. Sapał, jakby przebiegł maraton. Ściągnąłem ręcznik a on aż zawył cichutko.

Kazałem mu otworzyć usta.

I wsadziłem mu fiuta w pysk.

Ledwo dał radę połknąć połowę mojej grubej pały. Rozszerzał usta, jak mógł, ale nie mógł szerzej. Lekko rysował mi kutasa zębami. Ale miałem to gdzieś. Jebałem go w przełyk i było mi w nim kurewsko dobrze. 

Chwyciłem jego łeb i pierdoliłem go jak gumową zabawkę z sex shopu. 

Patrzył na mnie i podziwiał od dołu moją klatę, mój sześciopak, moją twarz. Widziałem w jego oczach totalnie oczarowanie. Po policzkach spływały mu łzy. Może ze szczęścia, a może z powodu bólu i tego, że się dusił moim fiutem.

Zjarało mnie to niesamowicie. Doszedłem w krótką chwilę i wtłoczyłem w Ryśka całą prawie spermę. Orgazm był szokująco dobry i długi. 

Wyciągnąłem z niego kutasa i ostatni gruby strzał spermy poszedł mu na twarz. Moje nasienie zmieszało się z jego płaczem.

A ja czułem jakieś nieopisane spełnienie. Jakąś pojebaną ekscytację. 

Klęczał przede mną z moim pulsującym spermą kutasem na czole i płakał, ociekając moim kisielem. I dziękował.

Spojrzałem w dół. Miał na spodniach ciemną, mokrą plamę w kroczu. Chłop musiał dojść w międzyczasie ze szczęścia.

Powiedziałem, że musimy to powtórzyć. A on dodał, że kiedy tylko zachcę. O każdej porze dnia i nocy.

O każdej.

Wróciłem z pracy. Mojej laski jeszcze nie było. A ja myślałem tylko o tym, jak zajebista akcja to była. 

Poszedłem do niego, zapukałem, a on otworzył, ucieszył się i padł na kolana. Zerżnąłem go znów w mordę bardzo głęboko i masywnie. Od rana wytworzyło się we mnie sporo nowej śmietany, więc Rysiek był zalany i nakarmiony.

Wypieścił moje ego oczami. Skąpał mnie w miażdżącym podziwie.

A potem leżeliśmy na łóżku, a on masował mi jaja i mówił, że nie śmie prosić mnie o więcej. A więc kazałem mu chwycić mojego kutasa i go walić. Po chwili znów doszedłem a fontanna spermy eksplodowała mu na twarz, osiadła na brodzie i szyi.

Rysiek drżał i płakał.

Nie sądził chyba, że coś takiego spotka go jeszcze w życiu.

Przez całe lato odwiedzałem Ryśka jeszcze wiele razy. Zawsze był ekstremalnie posłuszny. Zawsze bez szemrania gotowy przyjąć mojego kutasa i wszystko, czym lał. Nigdy nic nie mówił, nie narzekał, nie miał żadnych uwag.

Zdarzało się, że moja dziewczyna spała, a ja przychodziłem do niego po cichu w środku nocy. Po prostu klękał a ja ruchałem mu twarz aż do zalania ryja. Przełykał, dziękował i grzecznie się żegnał, cicho zamykając za mną drzwi, by nikogo nie obudzić.

Moja dziewczyna pytała potem, co on tak zgrzeczniał, a ja udawałem głupiego.

Na jesień wyprowadzaliśmy się stamtąd. 

Pamiętam ostatnią wizytę u niego. Moja laska pakowała do auta swoje rzeczy, kręciła się na dole. Powiedziałem, że muszę jeszcze skoczyć do Ryśka po coś. Zapukałem, ale nie otwierał. Nacisnąłem klamkę i otworzyłem drzwi. A on leżał nago w łóżku.

Zadarł nogi i dosłownie błagał mnie, błagał całym sobą, bym go wziął. 

Zdębiałem. Ale zjarało mnie to.

Spojrzałem na zegarek i wiedziałem, że trzeba się streszczać. Naplułem na kutasa i wszedłem w Ryśka. Przyjął wszystko aż po jaja – bez zająknięcia. Musiało go boleć, ale poświęcił się. 

Pierdoliłem go bardzo, ale to bardzo intensywnie. Zatkałem mu usta, by nie jęczał i nie sapał tak głośno. Chłop zrobił się czerwony i zaczął dochodzić od razu – bez dotykania kutasa. 

Strzelał sobie na klatę salwami spermy i był pogrążony w najdzikszym orgazmie swojego życia. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś miał taki orgazm. Nie mógł skończyć. Miałem wrażenie, że gdybym jebał go tam godzinę, to miał by godzinny orgazm.

Trudno było sobie wyobrazić, jak wiele szczęścia dał mu mój kutas w jego dupie. 

Zlałem się w nim jednym, grubym, ciągłym strumieniem gorącej spermy – a on patrzył na mnie i podziwiał mój orgazm. Napełniał się nim i umierał z wdzięczności i rozkoszy.

Po wszystkim… pocałował mnie w policzek. I podziękował, jakbym mu uratował życie. Był grzeczny i cichy. Powiedział, żebym go odwiedzał, kiedy tylko będę chciał.

Ale to był nasz ostatni raz.

Spojrzałem mu w oczy na pożegnanie i wyszedłem.

Teraz po latach myślę sobie, że być może byłem najlepszym, co go w życiu spotkało. Że byłem jego życiowym ideałem. 

Pewnie latami żył w cichej desperacji i samotności tam na piętrze, w swoim małym mieszkanku. Przez to dopadła go zgnuśniałość.

A ja dałem mu coś, o czym mógł tylko pomarzyć. Boskie ciało, gigantycznego kutasa młodego faceta i seks tak dobry, że wyszedł po za jego najśmielsze wyobrażenia.

Nie śnił nawet, że seks może być tak dobry.

Gdy o tym dziś myślę – dziwnie mnie cieszy, że mu to wszystko dałem.

I jak wspomniałem – jestem 100% hetero z krwi i kości. Lubię jeść steki, grać w piłkę nożną, jeździć sportowymi autami. Kocham moją – teraz już – żonę. Mamy dwójkę dzieci. I kocham swoje życie. Nigdy wcześniej ani później żaden facet nie podniecił mnie nawet na ułamek sekundy.

Tylko Rysiek.

Tym, jak bezgranicznie mnie wielbił…

Skomentuj:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
Jakub
1 rok temu
Odpowiedź do  DreamWalker

Tak zwaliłem. Więcej hetero doceniających męski seks:)

Jack
Jack
1 rok temu

Fajne opowiadanie, rzekłbym z życia wzięte. Jednak przy odrobinie szczęścia da się zbajerować każdego heteryka:-)

4
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.