Przejdź do treści

HomoFascynacje

Orgazmy pod zaspami - ostre, gejowskie opowiadanie erotyczne

🕗 21 minut | hardcore, seks we dwoje, mięśnie, siłownia

Gejowskie opowiadanie erotyczne, w którym dwóch kumpli odkrywa swoje ciała, pożądanie i… zadziwiające możliwości seksualne.

Gdy weszli do domku i otrzepali się ze śniegu, nie wiedzieli jeszcze, że ta śnieżyca – wbrew prognozom – zatrzyma ich tu na trzy dni.

Ani tego, jak bardzo są napaleni.

Niewypowiedziane napięcie tliło się między nimi od lat. Jednak dopiero teraz miało trafić na podatny grunt.

– To był ostatni domek w tej okolicy na Bookingu – powiedział Grzesiek. – Raczej nie dojechalibyśmy dziś do Pragi.

– Szkoda, chciałem trochę zaszaleć w Czechach – zaśmiał się Przemek. – A tak serio, to i tak nie miałem ochoty siedzieć na tych targach motoryzacyjnych.

Grzesiek nieco się zdziwił:

– Zaszaleć? To znaczy?

– Wiesz… Polska to zaściankowy kraj. Tam można znacznie więcej… – odparł wymijająco.

Wnętrze domku było dębowe, naturalne, zapraszające. Pachniało lasem i spokojem. Lampy retro i widok śnieżycy za oknem tworzyły przytulną atmosferę, w której chciało się relaksować nago.

Przemek przetarł lustro i spojrzał w swoje odbicie. Z zamglonego szkła wyłoniła się twarz młodego faceta – przystojnego, o sympatycznym spojrzeniu, krótko ściętego. Był tylko mechanikiem samochodowym, ale wyglądał tak, jakby mógł grać główną rolę w reklamie męskich perfum.

– Trzeba zrzucić te ciuchy, nim wszystko przemoknie – powiedział i zaczął rozpinać kurtkę.

Serce Grześka przyspieszyło. Zawsze chciał zobaczyć Przemka bez ubrań, pobyć z nim sam na sam w odosobnieniu – i to marzenie się spełniło. Ale po chwili zaczął studzić swoje zamiary. W końcu Przemek ma dziewczynę i dziecko. Raczej nie ma sobie co robić nadziei – pomyślał.

Jednak gdy zrzucili z siebie wilgotne dżinsy i zostali w samych bokserkach i podkoszulkach – Grześkowi coraz trudniej było ignorować swoje podniecenie. Przemek miał idealne ciało – szerokie bary budziły respekt, umięśniona klata krzyczała spod wilgotnego materiału koszulki, a solidne ramiona i uda dawały wyobrażenie, ile lat musiał spędzić na siłce. A do tego zadbane, jak na mechanika, stopy pokazywały, że dba o całe swoje ciało.

Wszystko to sprawiało, że Grzesiek szalał w środku z podniecenia. I strachu, że to podniecenie w końcu wyjdzie.

To przypominało mu młodzieńcze lata – gdy przebierał się w szatni z kolegami z klasy i ukradkiem zerkał na ich ciała, zapamiętywał je dokładnie, by potem wieczorami walić intensywnie do tych wspomnień.

– Trzęsie Cię jak Tico z włączoną klimatyzacją – zauważył Przemek, zdaje się zupełnie nieświadomy tego, co działo się z Grześkiem.

– Nim zacznie działać ogrzewanie, to Greta Thunberg kupi diesla – Grzesiek wybrnął żartem z sytuacji, pocierając swoje ramiona.

– To kto kogo ogrzewa? – zaśmiał się Przemek.

Grzesiek nie mógł uwierzyć, że usłyszał taki żart. Miał w głowie mętlik emocji.

– Spokojnie – dodał Przemek. – W sypialni powinny być koce. Trzeba rozpalić w kominku i damy rady. Jakoś.

Gdy Grzesiek tracił już nadzieję na przytulasy z Przemkiem – nagle okazało się, że… koc jest tylko jeden.

– Piękny, pleciony taki – zauważył Grzesiek.

– Albo gejowska noc pod nim – wzruszył ramionami Przemek – albo zamarzanie. Co wybierasz? – zaśmiał się.

– Hm… – Grzesiek udawał zamyślenie. – Wiesz, źle znoszę odmrożenia.

– Dobra, też wolę tak. Tylko nie mów mojej lasce – zaśmiał się.

Siedli na kanapie i przykryli się kocem. Momentalnie zrobiło im się cieplej i milej. Grzesiek położył nogi na stół i wyluzował się w końcu.

– Wiesz… nie wiedziałem, że… – zaczął nieśmiało Przemek – … też masz takie ciało.

Grzesiek nieco zaczerwienił się i zmieszał. Nie przypuszczał, że Przemek – jako hetero – jakoś specjalnie zainteresuje się jego mięśniami.

– Sprzedawcy samochodów powinni dobrze wyglądać.

– Ale zazwyczaj ładna twarz wystarczy. A ty aż przesadziłeś! Chyba nie rozbierasz się przed klientkami, żeby sprzedać samochód? – zaśmiał się Przemek.

Grzesiek zaczynał myśleć, że to wszystko wygląda jak… flirt?

– Gdybyśmy robili to obaj, rozkręcilibyśmy tę firmę jak garażowy romans – odparł.

– Ty je bierzesz na jazdy próbne, a potem ja je na warsztat. Wszystkie laski nasze.

Przemek zarechotał.

“Laski, laski, ech” – denerwował się w myślach Grzesiek. “Pewnie brakuje mu baby” – pomyślał.

Ale mimo to zauważył, jak Przemek dyskretnie, z wyraźnym zawstydzeniem spogląda na jego ciało. Trwa to chwilę, uśmiecha się ciepło, a zaraz potem jakby karci w myślach za to.

– Gdyby tylko laski leciały na ciało… – zamyślił się Przemek. – One lecą tylko na hajs.

– To prawda. Nikt tak nie docenia męskiego ciała, jak kumple z siłki – zaśmiał się Grzesiek.

– Żebyś wiedział! – Przemek położył mu rękę na ramieniu. – Jezu, ile razy słyszałem, że mam dobrze łydki zrobione, że tricepsy i tak dalej. Moja laska myśli, że triceps to coś na ból głowy.

Rozmowa zeszła na kumplowskie narzekanie na hetero życie. O tym, że faceci w dzisiejszych czasach mają przejebane, bo muszą tyrać na rodzinę, a laski tylko malują paznokcie.

– Ty to masz szczęście, Grzesiu – podsumował Przemek. – Zero dzieciaków, zero zobowiązań. Zazdroszczę.

Grzesiek nic nie odparł, tylko pokiwał głową. Nie powiedział Przemkowi, że na słowo “laska” robił w głowie zupełnie inne obrazy.

I tak gadali do późna i zasnęli gdzieś w środku tej nocy pod jednym kocem.

***

Gdy rano Grzesiek obudził się, Przemka nie było obok. Z łazienki dobiegał szum wody. Grzesiek owinął się kocem i nagle coś przykuło jego uwagę. Biała kropla. Gęsta. Wyglądała znajomo. Grzesiek wziął ją na palec i powąchał. Już nie miał wątpliwości.

“Walił tu konia!” – pomyślał. Tuż obok niego. Gdy spał!

Grześkowi serce zaczęło bić szybko. Wtedy usłyszał, że drzwi łazienki otwierają się, więc w panice szybko oblizał palec, a smak nasienia rozlał mu się w ustach.

Przemek pojawił się w drzwiach – owinięty jedynie na biodrach w biały, puszysty ręcznik. Wciąż wilgotny, parujący, błyszczący.

– Wiesz… Jakby ci to powiedzieć… – mamrotał. – Skończyła się ciepła woda. Sory. Nie wiedziałem, że boiler jest mały jak popielniczka w Maluchu.

– Nic się nie stało – odparł Grzesiek, czując na języku męską, słodką cierpkość.

– A musiałem jeszcze wyprać bokserki. Nie mam drugich na zmianę.

Grzesiek domyślał się, skąd konieczność prania…

– Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać, że nie mam nic na tyłku – Przemek zakłopotał się nieco.

Grzesiek śmiechnął.

– Mam w gaciach to samo, co ty – odparł.

Przemek popatrzył na niego zmrużonymi oczami i też się uśmiechnął.

– No nie wiem, nie wiem… – i wyszedł do kuchni zrobić coś do jedzenia.

Okazało się, że w domku są tylko konserwy z szynką i stary, suchy chleb. Grzesiek czuł jednak, że zasługuje na lepsze mięso w ustach.

A po śniadaniu postanowił poćwiczyć, żeby się rozgrzać.

– Nie dołączysz? – spytał Przemka.

– Wiesz… w samym ręczniku ciężko robić przysiady. A w dżinsach zaraz bym się spocił.

Przemek usiadł na kanapie i patrzył, jak Grzesiek ćwiczy.

– Ile pompek zrobisz? – spytał Przemek.

– Tak z 80 – odparł Grzesiek. – Ale nie lubię pompek. Wolę ćwiczenia z obciążeniem. Ale to trzeba siłowni.

– Mogę ci usiąść na plecach – zarechotał.

Ale Grzesiek nie. Ujrzał w tym okazję.

– Ile ważysz? 

– 84 kilo. Nie dasz rady stary.

– Dawaj – Grzesiek zachęcił go gestem.

Przemek śmiał się, ale postanowił spróbować.

Grzesiek położył się na brzuchu i ustawił do pompek, a Przemek stanął nad nim okrakiem i próbował kucnąć.

Rechotali się.

– Kurde, nie dam rady w tym ręczniku – stwierdził Przemek.

Nagle ręcznik wylądował obok na podłodze, a Grzesiek poczuł na plecach nagie pośladki Przemka. Podniecenie aż go uderzyło.

– No dawaj ogierze – Przemek klepnął go w ramię.

Grzesiek dostał energii jak nigdy. Miał wrażenie, że mógłby te pompki zrobić na swoim twardniejącym fiucie. Jednak po 30 powtórzeniach zaczął opadać z sił.

Przemek zszedł z niego i sprawnie owinął się znów ręcznikiem – tak, że Grzesiek nic nie zdążył zobaczyć.

– Bałem się, że przegiąłem – powiedział Przemek – ale widzę, że było ci dobrze – wskazał palcem na bokserki Grześka.

Nie dało się ukryć tak masywnej erekcji. Grzesiek przysłonił się i zarumienił.

– Spokojnie, bracie. To naturalne, że znów ci stanął…

– Znów? – zdziwił się Grzesiek.

– Jak jeszcze spałeś rano, to ci laga stanęła jak Kia po gwarancji.

Grzesiek był zaskoczony i zmieszany. Próbował sobie poukładać kolejność wydarzeń. Miał erekcję, gdy spał. A w tym czasie Przemek… trzepał sobie konia. Czy to jego pała mogła obudzić w Przemku… chęć zwalenia?

– Ej, to normalne, że facetom staje rano czy po ćwiczeniach – tłumaczył Przemek, żeby jakoś uspokoić Grześka. – To nie musi oznaczać, że… wiesz…

– Że jestem…

– Tak. Jesteś raczej zbyt męski na geja – dowalił Przemek.

Grzesiek wyszedł do łazienki, żeby ochłonąć. Za dużo było tych bodźców. Czuł już, że drąg nie opadnie bez wytrysku. Więc też postanowił zwalić. Chwycił swoją wielką maczugę i zaczął się mocno brandzlować – myśląc o Przemku i jego pięknym ciele.

– Wszystko okej? – Przemek zapukał w drzwi łazienki akurat w momencie, gdy Grzesiek zaczął masywnie tryskać spermą do umywalki.

– Tak, spokojnie – odparł mimo orgazmu.

– Brzmisz jakby coś ci było – zmartwił się Przemek. – Coś ci pomóc?

Było już za późno, by pomagać. Orgazm Grześka przeciągał się i pompował w niego niekontrolowaną satysfakcję. Imponujące strugi białego, męskiego budyniu tryskały do umywalki, nakładając się jedna na drugą. Grzesiek uwielbiał podziwiać swojego masywnego, pęcznięjącego fiuta w trakcie wytrysku.

– Już sobie poradziłem… – odparł Grzesiek.

***

Wieczorem siedzieli przy stole, jedli konserwę z tłustą wieprzowiną (tylko to zostało), gdy nagle Grzesiek zebrał się na odwagę i powiedział:

– Też musiałem sobie zwalić.

– Okej… – Przemek nie krył zdziwienia tym oświadczeniem. Prawie zakrztusił się wieprzowiną.

– Tam rano, w łazience. Stąd tak dziwnie to wyszło…

– Też? – zdziwił się Przemek. – Ale ja nie… nie waliłem w łazience.

– W łazience nie.

Przemek popatrzył Grześkowi głęboko w oczy i wszystko stało się jasne.

– Wiem, że trzepałeś rano pod kocem.

Zapadła cisza. Przemek był nieco zmieszany, zaczerwienił się. Próbował się jakoś nieudolnie wytłumaczyć.

– Nie pod kocem…

Grzesiek zrobił w głowie obraz, jak Przemek spuszczał się sobie na klatę tuż przed jego zamkniętymi oczami i jeszcze głębiej pożałował, że ma tak głęboki sen.

– Jesteśmy facetami z krwi i kości – powiedział Grzesiek. – I mamy swoje potrzeby, co nie?

– No tak… – zgodził się Przemek.

– Nie ma się czego wstydzić.

– Skąd wiedziałeś, że ja…

– Powinieneś się nauczyć lepiej tuszować ślady – zaśmiał się Grzesiek.

– Ciężko… Mam cholernie duże wytryski. 

Oddech Grześka zrobił się ciężki z podniecenia.

– Po prostu sperma chlusta na lewo i prawo… I potem ciężko ogarnąć, gdzie ląduje.

– Czyli mogę się spodziewać różnych niespodzianek tutaj – Grzesiek nie mógł powstrzymać się od śmiechu.

– Niestety… I trzeba uważać, bo kończy się papier toaletowy – Przemek zdawał się mówić dość poważnie. – Nie będzie czym tego wycierać. Zostały dwie rolki jedynie.

Grzesiek chwycił za szklankę, która stała na stole, i popchnął ją w kierunku kolegi:

– Może tak oszczędzimy papier?

– Może się pomieści.

– Aż tak?

– Aż tak… 

– Sprawdzimy jutro rano. To będzie nasza komora wtrysku – zaśmiał się.

I poszli spać na kanapie. Znów pod jednym kocem.

***

Gdy Grzesiek obudził się rano, na stole stała szklanka prawie w 1/3 wypełniona spermą. Była gęsta i spieniona masywnym orgazmem. Obok leżał Przemek i uśmiechał się z dumą:

– Oszczędziłem sporo papieru – odparł dumny.

Grzesiek chwycił za szklankę. Była ciepła i parowała. Przyjrzał się zawartości.

– Musisz mieć jaja jak koń.

– Nie czułeś, gdy siedziałem ci wczoraj na plecach? – zaśmiał się.

– To teraz moja kolej – odparł i poszedł do łazienki z drugą szklanką.

Szybko stryskał się do niej. Orgazm na myśl o Przemku był wstrząsająco głęboki i obfity, ale… wypełnił szklankę tylko w okolicach 1/4. Grzesiek więc walił dalej.

– Co tak długo? – Przemek stanął pod drzwiami.

– Moment, muszę się skupić.

I trzepał dalej, a po paru chwilach doszedł kolejny raz. Drugi wytrysk nie był już tak obfity, jak pierwszy, ale dołożył kilka łyżek do szklanki. Była wypełniona w podobnej ilości.

Grzesiek wyszedł z łazienki i postawił szklanki obok siebie. Zawartość była bardzo zbliżona, ale jednak Przemek wygrał.

– A jednak! – ucieszył się. – Ale muszę przyznać, że byłeś bardzo blisko mnie – dodał. – Musisz mieć też wielkie jaja.

– Trochę oszukiwałem – przyznał Grzesiek.

– To znaczy? Dolałeś wody?

– Nie, doszedłem szybko dwa razy.

– No to wygrałem miażdżącą przewagą! – ucieszył się Przemek. – Jaka jest nagroda? Buziak? – zarechotał.

Grzesiek nie krył swojego zdziwienia tym, jak wiele się tu dzieje.

– Co z tym teraz zrobimy? – spytał, wskazując na szklanki.

Przemek przelał spermę do jednej szklanki. Oba płyny idealnie się połączyły w jedną, aksamitną całość. Było w tym akcie coś pięknego i mistycznego.

– Idę ją wyjebać do kibla – ruszył w stronę łazienki.

Grześkowi zrobiło się szkoda takiej ilości zdrowego, męskiego kisielu. Ale nim zdążył wymyślić jakiś powód, by jej nie wylewać, usłyszał tylko szum spłukiwanej wody.

– Mam złą wiadomość – Przemek odezwał się z łazienki. – Żarówka w łazience wyzionęła ducha.

Grzesiek najpierw się wkurzył i obiecał sobie, że obniży ocenę na Bookingu tej ruderze. Ale potem pomyślał, że może da się tę ciemność obrócić na korzyść.

***

Po południu niewiele się zmieniło. Śnieżyca szalała dalej. Wszystkie drogi były odcięte. Nadal nie było łączności z internetem.

Z nudów zaczęli ćwiczyć. Skłony, przysiady, pompki pokryły ich ciała błyszczącymi kroplami potu. Szybko pozbyli się koszulek, by nie musieć ich prać. Te ćwiczenia i te widoki sprawiły, że coś się w nich obudziło. Jakiś nieodkryty wciąż dziki instynkt.

– Zawsze po ćwiczeniach bardziej mi się… chce… – przyznał Przemek.

– Nie tylko tobie.

– Kto pierwszy idzie do ciemni?

– Mam prostsze rozwiązanie… – i zawahał się, czy to powiedzieć.

Przemek zmrużył oczy z ciekawości i kiwnął pytająco głową.

– Usiądźmy tyłem do siebie. I zróbmy to.

Przemek popatrzył na Grześka podejrzliwie, a potem dotarło do niego, że to rzeczywiście dobry pomysł. Praktyczny. Bez kombinowania.

Wzięli szklanki, usiedli na podłodze tyłem do siebie i oparli się o siebie. Moment, w którym Grzesiek poczuł na swoich plecach wilgotną skórę Przemka, zelektryzował go. Nigdy nie pomyślał, że będzie tak z nim blisko. Od razu chwycił pal i zaczął go ostro trzepać.

– Zacząłeś już? – spytał Przemek.

– Tak – odparł Grzesiek.

– Jak ci idzie?

– Całkiem nieźle. Już czuję w kutasie…

– Co?

– Wiesz. Tę przyjemność. Fajnie się zbiera.

– Tak, też to czuję. Jakby taki przyjemny skurcz w rdzeniu.

Grzesiek parsknął śmiechem.

– Lepiej bym tego nie ujął. Ja zaraz chyba dojdę.

– Ja też…

I stało się. Przekroczyli kolejną granicę. Zaczęli tryskać razem – każdy do swojej szklanki. Głośno sapali i dyszeli, orgazmy mieli potężne. A rozbryzgi tak silne, że ledwo wycelowali w naczynia.

Dla Grześka najbardziej jednak liczyło się coś innego. Fakt, że zrobili to razem. I że czuł, jak wilgotna skóra na ich plecach tarła o siebie. I słyszał sapanie Przemka, gdy osiągał szczyt. Wiedział już, że nic tak nie zbliża do siebie samców, jak wspólna rozkosz.

Przemek postawił szklankę obok Grześka. Tym razem też była wypełniona prawie do połowy.

– Wow, stary! – podniecił się Grzesiek

– Siła ćwiczeń. Mięśnie podnoszą testosteron. A jaja robią swoje.

Grzesiek postawił swoją szklankę. Spermy było więcej niż połowę.

– Cholera… – mruknął Przemek. – Straciłem pierwsze miejsce.

– Moje jaja pracowały mocniej – odparł Grzesiek z dumą.

I potem pojawił się problem. Bo boiler był jeden, mały i nim nagrzałby wodę raz jeszcze – minęłyby wieki. Rozwiązanie było tylko jedno. 

– Też o tym myślisz? – spytał Przemek.

– Tak – kiwnął głową Grzesiek.

Owinęli się ręcznikami i wskoczyli razem pod prysznic. Ciemność, jaka panowała w łazience, ułatwiła im sprawę. Mogli się już bez skrępowania rozebrać i zatonąć pod strumieniem ciepłej wody.

Początkowo było dziwnie. Pierwsze otarcia nagich ciał, pierwsze zetknięcie kutasa o kutasa, pierwsze ciepłe oddechy, które osiadały na ich umięśnionych klatach. A potem ciepło lejącej się wody odprężyło ich i omamiło. Zrobili kolejny krok swoją stronę. Znów przekroczyli jakąś granicę.

– Zauważyłeś, że… razem… było jakoś tak… – zaczął Przemek.

– Przyjemniej?

– Tak. To głupie, ale… podobało mi się.

– Kiedyś czytałem, że gdy mężczyźni razem dochodzą, to ich orgazmy się jakoś wzmacniają.

– Serio? – dziwił się Przemek.

– Tak, to hormony, instynkty.

– Może to kwestia rywalizacji. Gdy samce rywalizują, to skacze im testosteron.

– Ćwiczenia fizyczne też to robią.

I wszystko stało się jasne. 

Wrócili do łóżka. Zasnęli. Już znacznie bliżej siebie.

***

Rano Grześka obudził trzask tłuczonego szkła.

– Kurwa – dobiegło z kuchni. – Szklanka się stłukła – oznajmił Przemek.

Z jedną szklanką sprawy się komplikowały.

Po ćwiczeniach znów naszła ich ochota na walenie.

Postawili szklankę na środku stolika.

– To co robimy? – spytał Przemek. – Najpierw ja napełniam, potem ty?

– Ale… razem było lepiej, co?

– No tak…

– Więc walmy razem… do jednej szklanki. To jedyna opcja.

Przemek kiwnął głową. Niby się zgodził, choć też obawiał się tej propozycji. To było mocne przekroczenie dotychczasowych granic.

– Wiesz Przemek… Już tyle tu ze sobą przeżyliśmy. Więc przeżyjemy i to. Nic nam nie będzie.

– Głupio mi, wiesz… ja mam laskę, jestem hetero i…

– To ja pierwszy – oznajmił Grzesiek i wyciągnął swoją pałę bez zapowiedzi.

Był już mocno nabrzmiały i wciąż nabierał kształtów. Bardzo ponętnych i pociągających. Grzesiek chwycił go i zaczął walić. I wtedy jego penis okazał się naprawdę sporych rozmiarów.

– Ile? – spytał nieco zaskoczony Przemek.

– 19 centymetrów.

Przemek wyciągnął swojego i szybko okazał się znacznie większy. Choć nie był jeszcze w pełnej erekcji, jego rozmiary już przytłaczały. Rósł i twardniał w imponującym tempie. A gdy objawił całą swoją formę – Grześkowi aż pociekła ślina.

– O kurwa… Ile? – spytał.

– 23 centymetry – odpowiedział Przemek i zajął się waleniem.

Grzesiek poczuł, że może dojść do finału ekspresem – a przecież mieli zaliczyć wspólny orgazm.

– Daleko jesteś? – spytał.

– Zaraz przekroczę punkt MD.

– MD? – zdziwił się Grzesiek.

– Punkt “muszę dojść”. To taki, po którym wiesz, że fiut już nie opadnie – zaśmiał się. – O… właśnie przekroczyłem.

– Ja jestem już prawie w punkcie BO.

Przemek popatrzył pytająco.

– Punkt “bez odwrotu”. Po którym “muszę dojść”.

Przemek uśmiechnął się i zintensyfikował walenie:

– Poczekaj stary, dogonię cię…

Grzesiek musiał na moment przerwać brandzlowanie, bo po prostu trysnąłby bez kontroli.

I wtedy zauważył, że Przemek się zbliża. Jego ciało zaczęło się spinać, a z jego piersi zaczęło dobywać się głębsze, rytmiczne, wyraźniejsze sapanie.

Nagle puścił swoją pałę, by dać nieco czasu Grześkowi na nadgonienie, a pała wyprężyła się i uderzyła w szklankę. Szklanka spadła na podłogę i zbiła się z hukiem.

Popatrzyli na siebie. I już wiedzieli. Jest za późno.

Zaczęli tryskać na siebie nawzajem bez kontroli. Wytryski były tak potężne, że spermą sięgali sobie gołych klat i szyi, choć stali prawie metr od siebie. Wzajemnie pokryli kisielem także swoje własne tryskające pały i jaja. 

Ich własne ciała zaskoczyły ich siłą reakcji i masywnością spustu.

– Kurwa, sorry, stary… – jęczał Przemek.

– Wal, kurwa – sapał Grzesiek i też sobie walił, by w pełni wykorzystać rozkosz płynącą przez jego ciało.

Trwało to kilkanaście bardzo długich sekund, nim spompowali się do końca. Ich klaty i drągi ociekały świeżym, gęstym, parującym nasieniem.

– Jak my to kurwa z siebie zetrzemy teraz? – spytał Przemek. – Papier się kończy, wody w bojlerze mało…

Tymczasem Grzesiek podszedł do niego i po prostu zaczął wylizywać jego klatę. Przemek był zaskoczony, ale nie powstrzymał go. Jego ciało po orgazmie było bardzo wrażliwe, więc lizanie sprawiało mu ogromną przyjemność.

A Grzesiek cieszył się boskim smakiem swojego nasienia. Dziką rozkosz sprawiało mu, że zlizuje je z klaty takiego samca.

Jego lizanie schodziło niżej i niżej. Aż w końcu klęknął i wziął się za wylizywanie gigantycznego bata Przemka.

Wtedy Przemek także go nie powstrzymał. Rozkosz zalała jego ciało na nowo. Język Grześka łaskotał go subtelnie po całym fiucie – okrążał lubieżnie jego obnażoną, wrażliwą głowicę, która wciąż tętniła głębokim orgazmem.

– Jak ty to robisz? – wyszeptał Przemek między sapnięciami.

– Tylko facet tak dobrze zna penisa. I jego czułe punkty.

I wtedy Przemek zacznął znów tryskać. Jego podniecenie wyszło poza wszystko to, czego doświadczał do tej pory. A Grzesiek, choć na początku zaskoczony, cierpliwie spijał każdy masywny impuls nasienia, który wybuchał mu w ustach – jednocześnie robiąc szorstkim językiem kolejne okrążenia wokół słodkiej żołędzi Przemka.

Przemek z wycieńczenia padł na kanapę. Przykrył twarz poduszką i zaczął głośno oddychać.

Grzesiek usiadł obok niego i położył mu rękę na nodze.

– To męskie sprawy. Męskie potrzeby. Nie musisz się wstydzić, że miałeś z tego taką przyjemność.

Przemek wyjrzał jednym okiem zza poduszki. Był czerwony na twarzy.

– Nie powiesz nikomu? – spytał.

– Moje usta mają lepsze hobby, niż mówienie komuś o tym, co tu zaszło.

Przemek zaśmiał się.

– Stary, jesteś w tym genialny… Nigdy nikt…

Grzesiek położył mu palca na ustach.

– Wiem.

Przykryli się kocem i zdrzemnęli się. Tak silne doznania ich wykończyły.

– Nie sądziłem, że mój fiut… jest w stanie dać mi taką rozkosz – przyznał potem Przemek, gdy się przebudzili.

– Po prostu nikt nie umiał jej z niego wydobyć.

Przemek popatrzył Grześkowi głęboko w oczy.

– Smakował ci?

– Jest przepyszny.

– Podoba ci się obciąganie?

– Mieć w ustach całą męskość faceta… Jej ogrom, twardość. I wiedzieć, ile rozkoszy daje mu każdy ruch mojego języka, każde przeciągnięcie zaciśniętymi ustami po czułej głowicy. A gdy miałeś we mnie orgazm… Stary, dzięki. To był zaszczyt.

Przemek zaczerwienił się i uśmiechnął z lekkim zawstydzeniem.

– Także też mam na koncie gejowskie rzeczy – odparł Przemek. – Wypijałem zawartość szklanek.

– Czemu?

– Tyle białka miało się zmarnować? – napiął bicepsa, był ogromny i dobrze wyrysowany. – Teraz jest częścią moich mięśni.

***

Wieczór zastał ich ponownie z napompowanym libido – z trudem powstrzymywali swoje erekcje. Wiedzieli, że to od ćwiczeń. Od swojego potu, feromonów, widoku nagich ciał. I ekscytujących odkryć, których dokonali.

Prawdziwym zwrotem akcji było to, że Przemek przyznał się do czegoś jeszcze: że boi się uprawiać seks ze swoją kobietą. Że boi się wpadki i kolejnego dziecka. Ten lęk zabijał całą jego przyjemność. Dosłownie nie mógł dojść.

Grzesiek uśmiechnął się tajemniczo, oparł się wygodnie na kanapie, podniósł nogi, rozchylił je i podciągnął swoje wygolone jaja do góry, by wyeksponować swoją śliczną dziurę. Była różowa, świeża, wydepilowana. 

Kusząca.

Przemek zdębiał. Nie chciał przyznać, jak mocno ten widok go podniecił. 

– Ta dziura jest bezpieczna – powiedział Grzesiek. – Można ją zalewać spermą do woli bez ryzyka wpadki.

To było dla Przemka jak zaproszenie do nieba. Patrzył w dziurę Grześka jak zahipnotyzowany, a jego kutas twardniał wraz z każdym skurczem serca i zaczął upuszczać potok lśniącego, słonawego śluzu.

– Wielu facetów – kontynuował Grzesiek – woli jebanie pupy, bo jest ciaśniejsza od cipy i szczelniej otula pałę.

Przemek bez wahania klęknął okrakiem przy Grześku i zaczął smyrać czubkiem fiuta jego otwór. Obaj poczuli z tego powodu zawstydzającą rozkosz. Przemek tak się podniecił, że zaczął głęboko sapać, pocić się, po czym momentalnie osiągnął absurdalnie silny orgazm i oblepił dziurę Grześka złożoną pajęczyną swoich wytrysków.

Grzesiek zmartwił się.

– To co? Już po zabawie? – spytał.

Popatrzyli na solidnego bata Przemka, który wciąż oddychał ekstazą i ani myślał opadać – jakby dopiero się rozgrzewał.

– Nie wiem, co jest – powiedział Przemek. – Ale… wciąż mam ochotę. Wciąż chce mi się jebać.

Po czym rozsmarował gnatem swoje nasienie dookoła słodkiej dziury rozkosznymi okrążeniami, po czym wbił się w nią jak w masło. Obaj stęknęli z rozkoszy. Sperma okazała się idealnym lubrykantem. Jakby pała Przemka wiedziała, że najpierw musi nawilżyć solidnie otwór kolegi, nim podda go brutalnemu pierdoleniu.

– I jak? – spytał Grzesiek.

– Kurwa, stary… Genialnie… – jęknął Przemek. – Cudowna, bardzo ciasna dziura. Ciepła. Wilgotna…

Jebał ją coraz intensywniej. Oswajał się z jej ciasnotą i intensywnością doznań, jakie oferowała.

– Lepsza niż…

– Kurwa, lepsza niż cipa – przerwał Przemek. – Co za uczucie!

– Nie będzie ci przeszkadzało, jeśli będę sobie walił? – spytał Grzesiek. – Twoje jebanie daje mi totalny odlot.

– Serio?

– Tak. Bo… Miałem ci powiedzieć wcześniej, ale…

Przemek wstrzymał jebanie i spojrzał mu w oczy z uwagą.

– … jestem gejem – dokończył.

Przemek zrobił poważną minę.

– Już myślałem, że przerobiłeś swoje Audi A8 na gaz.

Grzesiek zaśmiał się gromko.

Przemek znów skupił się na ostrym pierdoleniu, jakby rozmowa nie miała miejsca.

Grzesiek chwycił swojego naprężonego bata i zaczął go silnie walić, jednocześnie podziwiając pieprzącego go kolegę.

– Czyli że mogę ci zalać bak? – spytał po chwili Przemek.

– Do pełna, stary. Jak po wypłacie.

I wtedy orgazm nawiedził Przemka kolejny raz – tym razem jeszcze silniejszy. Jakby uwolnił swoją rozkosz z jakiegoś więzienia. Po jego twarzy, sapaniu, skurczach jego imponującego umięśnienia można było poznać, że to był pierwszy jego tak intensywny szczyt od dawna. Pieprzył nadal tak mocno, że krople spermy tryskały na boki.

Wtedy także Grzesiek zaczął eksplodować nasieniem. Grube strumienie gęstego nasienia wyrywały się z ekstazą z jego długiego fiuta i pokrywały jego umięśnioną klatę i twarz.

Przemek rozwarł lekko usta w zdziwieniu. Nie mógł uwierzyć, że posuwa faceta, który właśnie przeżywa najwyższą rozkosz.

– Piękny wytrysk. 

– Męskie orgazmy są tak… 

– Widowiskowe – dodał.

Obaj wciąż pulsowali rozkoszą. Grzesiek leżał ozdobiony lukrem swojego nasienia niczym słodka bułka i sapał.

Przemek nie mógł się nacieszyć tą przyjemnością i poczuciem bezpieczeństwa jakie miał. W końcu mógł jebać bez gumy – goły, żywy otwór swoim gołym, wielkim, czułym kutasem – i sowicie trysnąć bez strachu, że będzie z tego kolejny płaczący dzieciak. Czuł wyzwolenie w drągu i całym ciele.

A potem wylizał białe warkocze nasienia z klaty Grześka, żeby białko się nie zmarnowało.

– Mogę raz jeszcze? – spytał nieśmiało.

– Używaj tej dziury, ile potrzebujesz. Zniesie wszystko. Nawet tak wielkiego drąga jak twój.

Przemek znów zaczął go ostro posuwać.

– W końcu ktoś docenia moje 23 centymetry. Laski tylko narzekały, że za długi, za gruby…

– Dla mnie przyjąć takie rozmiary to zaszczyt – odparł Grzesiek.

Po chwili znów pochłonął ich głęboki orgazm. Stryskali się jednocześnie, jęcząc i głośno sapiąc.

– Męski seks jest taki łatwy… tak prosty – dziwił się Przemek.

– Naturalny – dodał Grzesiek. – To wyższa forma rozkoszy. Robimy to nie dla przedłużenia gatunku. Ale dla siebie.

Tamtej nocy doszli jeszcze kilka razy z rzędu. I padli obok siebie – zmordowani swoimi rozkoszami.

– Czemu masz taką wygoloną dziurę? – spytał Przemek.

– Zdarza się, że przyjmę jakiegoś fiuta do siebie. Więc dbam o otwór.

– Też bez gumy?

– Na tym polega cała zabawa. Faceci mogą więcej.

***

Gdy śnieżyca ustała, rozbłysło ciepłe słońce i przyszły roztopy – Grzesiek i Przemek usiedli w oknie domku, by nagrzać swoje nagie, spracowane seksem ciała. Przed nimi rozciągał się przepiękny widok gór zatopionych w złotym słońcu. 

Wtedy Grzesiek dał się zerżnąć Przemkowi ostatni raz.

– Aż mam zakwasy od tych wytrysków – zaśmiał się Przemek.

– W życiu nie miałem tak mocnego, dobrego seksu – odparł Grzesiek.

Zamyślili się, podziwiając widoki.

– Ale czas wracać do rzeczywistości… – westchnął Przemek.

– Ale to, co przeżyliśmy… – zaczął Grzesiek.

Przemek popatrzył mu głęboko w oczy:

– Zostanie między nami?

– Tak. I…

– I zostanie z nami. Na zawsze.

Pocałował Grześka w ramię.

– Nigdy nawet nie marzyłem o takim… kumplu.

– No to teraz go masz.

– Zaszalejemy jeszcze kiedyś razem?

Grzesiek uśmiechnął się ciepło…

23 min. Pięciu kolegów z siłowni postanawia razem spędzić święta w drewnianej chatce na odludziu.

21 min. Wojskowa baza, cały batalion gorących, napakowanych żołnierzy i on - ten, przed którym męskie ciała nie mają tajemnic....

gejowskie opowiadanie erotyczne pornograficzne o sportowcach

18 min. Lato, wieczór, miejski basen. Piękni pływacy z ładnymi pupami i Ty – w roli super aktywa. Gotowy do...

12 min. Miejski basen po godzinach, nagość przystojnych kolegów i ten ciepły zapach chloru.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
Jakub
3 miesiące temu

Świetne opowiadanie. Pała mi stoi jak cholera.

Lovebigdick
Lovebigdick
3 miesiące temu

Genialne opowiadanie, zresztą jak wszystkie twoje opowiadania, mógłbym czytać je codziennie, całymi dniami.
Pisz więcej opowiadań w takim stylu.
Podczas tego opowiadania doszedłem dwa razy.

Maks
Maks
2 miesiące temu

Wreszcie! Ile kurwa można czekać na nowe opowiadania z wątkiem „hetero”
Ps. Zlałem się trzy razy

6
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.