Przejdź do treści

HomoFascynacje

To Ty byłeś w tych snach

🕗 11 minut | romantyczne, ciepłe, zmysłowe

Chciałem opowiedzieć wam historię o tym, jak 40-letni facet, który myślał, że nic go już w życiu nie spotka, dostąpił niewyobrażalnego zaszczytu. Zaszczytu wprowadzenia młodego geja w świat ogromnej rozkoszy i miłości.

To był wrzesień. Wciąż było ciepło. Postanowiłem wyskoczyć na parę dni do pewnej małej miejscowości położonej blisko kilku jezior, otoczonej pieknymi lasami. Uwielbiam czas po sezonie. Mniej ludzi, mniej upałów, a wciąż pięknie i ciepło.

Wynająłem pokój w pewnym hotelu na uboczu. Facet z obsługi powiedział, że będę w budynku sam, bo cały personel ma już wolne. Ale jeśli będę czegoś potrzebował – wystarczy, że zadzwonię. Budynek z pokojami stał osobno, z dala od zabudowań. Na dziedzińcu znajdował się mały basen z pięknym widokiem na lasy, jeziora i pola. Pierwszego dnia byłem nieco zmęczony podróżą, więc zasnąłem szybko.

Gdy rano się obudziłem – słońce wdzierało się już przez okno do pokoju. Wyciągnąłem się na łóżku. Spałem nago, bo tak lubię. I wtedy przy basenie usłyszałem jakieś kroki. To były bose stopy.

Zdziwiłem się, bo miało tu nikogo nie być. Wyjrzałem więc przez okno.

Pamiętam dobrze tamten magiczny moment, gdy go ujrzałem. Stał nago nad basenem i wygrzewał się w promieniach wschodzącego słońca.

Trudno mi było uwierzyć, że to nie jest sen. Był szokująco doskonały w każdym calu. Proporcjonalny. Przystojny. A jego pupa hipnotyzowała kształtnością i jedwabistością. Stał tam nieruchomo i brał prysznic w blasku złotej godziny. Gdyby ktoś powiedział mi, że to anioł – uwierzyłbym.

Wskoczył do chłodnej wody.

Szybko narzuciłem szlafrok, wyszedłem przed budynek i położyłem się na leżaku obok basenu, udając, że niby go nie zauważyłem.

Wyszedł z basenu. Był kompletnie nieskrępowany swoją nagością. Chyba wiedział, jak doskonały jest, i chciał to demonstrować.

Gdy tylko spojrzeliśmy sobie w oczy – od razu wiedzieliśmy, że jesteśmy gejami. To był jakiś rodzaj telepatii.

Położył się na ręczniku obok mnie, choć miał do dyspozycji cały basen.

– Przepraszam, nie wiedziałem, że ktoś tu jeszcze jest – miał cudny, lekko zachrypnięty głos. – Mam nadzieję, że moja nagość pana nie krępuje.

Pomyślałem w tamtej chwili, że mógłbym zwalić i zalać spermą tę jego nagość.

– Dzięki twojej otwartości i ja nie muszę się krępować – odparłem, po czym wstałem, zrzuciłem szlafrok i wskoczyłem do wody.

Była rześka. Pobudziła mnie. Chwilę popływałem i wyszedłem na brzeg.

Czułem na sobie, jak mnie obserwuje.

Położyłem się z powrotem na leżaku – także nago.

– Lubię tu przychodzić o poranku, gdy nikogo nie ma. Czuję się wtedy taki wolny. I jest coś dziwnego w naszym spotkaniu.

– Co takiego?

– Kogoś innego bym się wystraszył. Speszyłbym się czyjąś obecnością. A w pana przypadku… – zawiesił się, próbując znaleźć jakieś słowa – …miałem wrażenie, jakbyśmy byli… tym samym.

– Jednością?

– Tak! Dokładnie! – uradował się. – Dziwne, prawda?

– Wierzysz w przeznaczenie?

– Teraz tak – zamyślił się.

Był pełnokrwistym słodziakiem. Miał słodki uśmiech. Śmiał się nawet oczami.

Przedstawił się jako Tymek.

Spytałem, czy kogoś ma. Odparł, że nigdy z nikim nie był. Że z nikim nigdy się nie kochał.

Nie mogłem uwierzyć, że tak cudowny owoc dojrzewał tutaj nietknięty, w całkowitym odosobnieniu.

– To mała miejscowość. Żyje tylko latem, gdy są turyści. Dziewczyny ciągle się mną interesują, ale one mnie nie pociągają. A chłopaki… zazwyczaj mnie nie lubią. Dokuczają mi całe życie.

– Bo są zazdrośni o twoją urodę.

– Jest pan pierwszym mężczyzną, który chwali moją urodę. Dziękuję.

Powiedział mi też, że od kiedy zaczął dojrzewać, noc w noc miał pewien sen. O pewnym dojrzałym, przystojnym mężczyźnie. Niesamowicie obdarzonym, a zarazem czułym i wrażliwym. Ten mężczyzna tak go pożądał, że co noc go rozprawiczał na setki różnych sposobów. Uczył rozkoszy, zalewał go miłością, podziwem i obdarzał litrami cudownego nektaru. Wielokrotnie. Wciąż na nowo. Do upadłego,

Od paru lat jednak sen pojawiał się coraz rzadziej. I był coraz bardziej niewyraźny. Od wielu miesięcy nie pojawiał się już w ogóle. Jakby nadzieja w nim umierała.

– Kiedyś się zjawi. To niemożliwe, żeby cię nikt nie pokochał – powiedziałem. – Jesteś na to zbyt piękny.

Zaczerwienił się, spojrzał w dół i uśmiechnął.

– Pocałowałby pan takiego chłopaka jak ja? – spytał.

Odparłem, że nie miałbym śmiałości. Bałbym się, że go zbrukam.

– Ale czy by pan chciał?

– Całym sercem – odparłem.

– Więc niech mnie pan pocałuje, proszę.

– Nie ma mowy – odparłem, choć nie było łatwo. – Powinieneś poczekać na kogoś w twoim wieku. Poznać smak pierwszej miłości, zauroczenia. Wtedy przyjdzie czas na pocałunki.

– Ale… tutaj nigdy mnie to nie spotka. To dziura. Tu nie ma gejów prócz mnie. Zostanę sam. I nigdy już nie poznam, jak smakuje mężczyzna. Proszę. Choć raz. Niech to nic nie znaczy. Ale przynajmniej będę znał to uczucie…

Westchnąłem i opanowałem mętlik myśli.

Zrobiłem to. I było pięknie. Nasze usta spotkały się i namiętnie pieściły. Długo. Dłużej, niż sobie to wyobrażałem. Przysiągłbym, że ten chłopak ulepiony jest z czystego miodu.

Był narkotycznie słodki. A słodkość ta poruszyła moje najgłębsze struny i podnieciła do amoku.

Patrzyłem na niego i nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje. Spytałem, czy mogę go wypieścić.

Uśmiechnął się tylko.

– Podoba się panu moje ciało? – spytał.

– Nigdy tak pięknego nie widziałem – odparłem. – To byłby zaszczyt móc cię wypieścić.

Obiecałem, że będę delikatny. Położyłem mu dłoń na brzuchu i głaskałem go. Pieściłem jego sutki, czochrałem jego słomiane włosy, a potem wymasowałem ramiona. Uszczypnąłem w pupę. Wymasowałem stopy. Poznałem całą jego cudowną anatomię.

Jego ciało było niewiarygodnie doskonałe. Jeszcze trochę chłopięce, ale już wyraźnie męskie. Elektryzująco aksamitne, świeże i jędrne. Pozbawione jakiejkolwiek skazy. Wyposażone w delikatnie podrysowaną muskulaturę. Pachniało wanilią i urzekało chłopięcymi feromonami.

Nie dało się nim nacieszyć. Jadłem go oczami jak bezę. Był taki delikatny, tak szczenięco ufny wobec moich zabiegów. Ujął mnie tym za serce.

Doznał erekcji. Ja także. Przyglądał się mojemu kutasowi ze szczenięcą ciekawością.

Spytałem, czy chce poznać mój sprzęt z bliska. Powiedział, że nie śmiałby prosić.

– To naprawdę nic takiego. Możesz przyjrzeć mu się bliżej. Zaspokoić swoją ciekawość – powiedziałem.

Ucieszył się.

Położyłem się na leżaku i wypiąłem swój maszt, a on przyglądał mu się uważnie i z wyraźną fascynacją.

– Niesamowity… – zachwycił się. – Piękny. Nie umiałbym sobie wyobrazić lepszego – chwalił.

– Możesz dotknąć, nie gryzie – dodałem.

Uśmiechnął się uroczo, po czym objął dłonią mojego rumaka z wyraźną nieśmiałością. Wstydził się, ale udało mu się.

– Pierwszy raz dotykam kutasa – powiedział. – Jest twardy, ciepły. Jak mój, gdy się podniecę. Jak teraz. Ale mój nie jest tak wielki. Tak gruby. Czy wszyscy faceci takie mają?

– Nie. Jestem rzadkim przypadkiem – odparłem.

Spytał, czy może mi zsunąć napletek. Oczywiście zgodziłem się. Był zachwycony moją głowicą. Powiedział, że jej kształt jest esencją męskości.

A potem zapytał, czy może polizać. Pocałować. Wylizać go całego razem z moimi byczymi jajami. Powiedziałem, że teraz należy do niego. I może z nim robić, co chce.

Lizał go, całował, pocierał, pieścił, łaskotał, smyrał go i ssał. Nie mógł się nim nacieszyć.

Spytał, czy też tak tryska jak jego, gdy dobrze się ją wymasuje. Powiedziałem, że mogę zademonstrować. Powiedział, że chciałby zobaczyć.

Więc doszedłem mu na buzię.

Ochlapałem kilkoma długimi, grubymi wstęgami spermy. Ssał tę pałę, wylizywał tym, czym strzelała. A ja tylko leżałem i czerpałem przyjemność, relaksując się i odpoczywając. Był jak szczeniak, który bawi się pulsacyjnym zraszaczem ogrodowym. Obserwował moje działo uważnie, z nadzieją, że za chwilę znów tryśnie. Więc tryskałem.

Rozwarł swoją śliczną buzię, a ja lałem w nią swoim nabiałem. W końcu było go tak dużo, że ulewał się bokami.

Delikatnie ująłem go za żuchwę, zamknąłem mu buzię i kazałem przełknąć. Przełknął posłusznie. A mój fiut pokrywał mu w tym czasie twarz nowymi pasmami śmietany. 

Cały nią ociekał. Widok, którego nigdy nie zapomnę.

Wylizałem go z nasienia. Rozkleił oczy i spojrzał na mnie radośnie. Był gotowy na więcej.

Wypiął swoje jędrne, aksamitne pośladki. Rozchyliłem je. Chłopaczek miał uroczą, ciasną, różowiutką dziurkę. Idealną, gładką, jakby z biszkoptu waniliowego.

Oblizałem kciuka i zacząłem ją delikatnie masować i pocierać. Ślicznie pulsowała pod palcem. Była bardzo wrażliwa. Chłopak zaczął cichutko sapać. Powiedziałem mu, żeby zaczął powoli i głęboko oddychać brzuchem – dzięki temu zrelaksuje zwieracze i wpuści mnie głębiej.

Podziałało. Dziurka lekko się rozszczelniła. Powoli wsadziłem kciuk głębiej. Chłopak syknął, ale nie chciał przerywać. Co za cudowna dziura.

Zacząłem ją całować. Długo i namiętnie. Pulsowała. Obśliniłem ją obficie. A potem wsadziłem w nią język i zacząłem świdrować końcówką.

Tymkowi bardzo się to spodobało. Prosił, żebym nie przerywał. Był słodki do omdlenia. Lizałem i całowałem go tam bardzo dokładnie. Pieściłem ustami i językiem coraz mocniej i szybciej. Aż nagle zrobił się czerwony, pokrył się milionami kropel słodu, po czym zaczął szybciej pulsować i głośniej sapać. 

Zauważyłem, że nieśmiało popuszcza spermę. Więc całowałem się jeszcze intensywniej z jego otworem. Aż oszalał z rozkoszy i radości. I słodko stryskał się pod siebie bez dotykania kutasa.

Powiedział, że nikt nigdy nie pocałował tak przyjemnie. Tak intymnie. Że poczuł, jakby ktoś wycałował jego duszę.

I prosił o więcej. Mój fiut cały czas stał na baczność, więc spytałem, czy chciałby go poczuć w sobie. Był nieco przerażony jego ogromem. Ale przełknął ślinę i zgodził się. Zapewniłem, że będę bardzo delikatny.

Kazałem mu się obrócić na plecy i podnieść nogi go góry. Ułożyłem jego bose stopy na swoich ramionach. To był cudowny widok. Leżał przede mną otwarty, gotowy na nadzianie, ze swoim smukłym, długim kutasem na brzuchu i patrzył na mnie jak na jakiś cud przyrody. Był na tym etapie już bardzo rozluźniony i zapraszający. Na początek wsadziłem w niego tylko końcówkę kutasa. Spytałem go, jak się z tym czuje. Przez chwilę oswajał się z ciałem obcym w środku, ale potem jego zwieracze odpuściły

i zwiotczały. Zobaczyłem w jego oczach nagłą ulgę i błogość. Więc zacząłem go subtelnie pieprzyć samym koniuszkiem fiuta. Odleciał z rozkoszy.

– To… to jest to, prawda? Kochamy się, tak? – dopytywał z niedowierzaniem i szczęściem w głosie.

Przytaknąłem.

– Uprawiam prawdziwy gejowski seks! – ucieszył się, po czym zamknął oczy i odchylił głowę.

Był zachwycony. A im bardziej był zachwycony, tym głębiej mnie wpuszczał w siebie.

Po chwili kochałem go już całą długością kutasa. Wyciągałem go niemal do końca, by znów wsadzić całego aż do nasady. Chłopak z wdzięcznością przyjmował każdy mój centymetr. Cieszył się analnie całą długością i grubością mojej pały.

Chwyciłem jego stopę i lizałem ją. A potem w szale wziąłem do ust jego palce i zacząłem je obciągać. Tak bardzo go pożądałem, że aż chciałem go zjeść.

Uśmiechał się słodko, gdyż go łaskotałem.

Potem chwyciłem jego fiuta i zacząłem go walić. Bardzo mu się to spodobało.

– Boję się, że to jest dla mnie zbyt podniecające – dyszał. – Boję się, że zaraz dojdę…

– To dojdziesz. Chcę na to patrzeć.

– Ale ja chcę się cieszyć panem dłużej – odparł.

To było urocze.

– Chłopak w twoim wieku może wielokrotnie. Jeśli będziesz chciał, będę cię kochał tu całą nocą od stóp do głów.

– Dlaczego pan mnie wybrał?

– Bo jesteś najpiękniejszym zjawiskiem, jakie widziałem w życiu. Móc ci sprawiać rozkosz to prawdziwy zaszczyt. Dziękuję – pochyliłem się i zaczęliśmy się całować.

Wtedy on zaczął dochodzić raz jeszcze. Czułem, jak rytmicznie obkurcza się cały wokół mojego rżnącego go drąga.

Tryskał tak intensywnie, że sperma jego zaczęła sięgać nam twarzy. Ospermił nam usta, gdy się całowaliśmy. Zyskały posmak jego delikatnego, słodkawego nasienia.

Zlizywałem je na bieżąco z jego twarzy, szyi, klaty.

A gdy jego orgazm już słabł, wycofałem się nieco kutasem, by odszukać w nim punktu G. Zacząłem masować od środka fiutem jego prostatę, uwalniając z niego nowe zapasy spermy. Ulewały się z niego przy każdym pchnięciu. Aż wył z rozkoszy. Cieszyłem się, że mogłem mu swoim drągiem sprawiać aż taką przyjemność.

A potem spytałem, czy chce, bym go zalał.

Powiedział, że marzy o tym od momentu, gdy mnie ujrzał.

Więc zacząłem się w nim spuszczać. Dostałem w tym chłopaku orgazmu życia. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Był tak cholernie wdzięczny za to, że wypełniałem go swoim nasieniem, że w oczach jego zaczęły mienić się łzy.

– Nie mogę uwierzyć, że tak nieziemski facet ma we mnie orgazm. Co za uczucie!

Dziękował mi. Powiedział, że czuje całym ciałem, jak go cudownie zapładniam.

Oj tak. Zapładniałem go długo, głęboko i masywnie. Kilka minut pompowałem w niego wzburzony kisiel, który z niewyobrażalną rozkoszą wydobywał się ze mnie.

– To pan był w tych snach – wyszeptał mi na ucho, po czym zasnęliśmy w objęciach na brzegu basenu.

Po wszystkim opadliśmy na ręcznik przy basenie i objęliśmy się. Słońce było już wysoko i grzało. Wykąpaliśmy się w basenie, po czym poszliśmy do mojego pokoju. I tam kochaliśmy się nadal – wielokrotnie, intensywnie i na wszystkie możliwe sposoby.

Był tak piękny, że nie dało się przy nim rozładować napięcia. Ilekroć na niego spojrzałem, moje libido wyło do nieba, serce biło, a kutas stawał dęba. Ujeżdżał mnie i spuszczał się jak dziki. Na zmianę rżnąłem go i całowałem jego słodki otwór, by za chwilę znów go zerznąć.

***

Ostatnich parę dni wakacji minęło nam na wzajemnym poznawaniu się. I cielesnym, i umysłowym. Długie spacery na łonie natury, wspólne nagie kąpiele w małych jeziorkach, które odkrywaliśmy przypadkiem gdzieś między lasami i polami. A potem cudowny, głęboki seks.

Przyrzekliśmy sobie, że niebawem znów się spotkamy.

14 min. Przystojny nieznajomy z ulicy sprawia, że jeden z braci bliźniaków dokonuje wstrząsającego odkrycia. Nic już nie będzie takie...

10 min. Młody chłopak trafia do redakcji czasopisma „Healthy Male” i wraz z kolegą zakochuje się w redaktorze naczelnym. Kto...

30 min. Dwóch dojrzałych facetów w wieloletnim związku przygarnia rozkosznego młodziaka. Serca i kutasy rozgrywają własną grę.

21 min. Gdy rodzi się zakazana miłość, trzeba zadać sobie pytanie: ulec jej? Czy ją zabić?

Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
Jakub
1 rok temu

Nic tylko trafić do takiego hotelu 🙂

Jack
Jack
1 rok temu
Odpowiedź do  Jakub

Hehe , też bym chcial

jan
jan
1 rok temu

Przeznaczenie … ?

5
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.